Test: Volvo V60 D4 Ocean Race

Powrót Volvo V60 D4 Ocean Race

Historia diesli pod maskami Volvo nie jest tak długa, jak ich słynnych już turbodoładowanych, benzynowych odpowiedników. Szwedzi najpierw kupowali jednostki wysokoprężne od Volkswagena, aby dopiero w 2001 wprowadzić do produkcji swój własny silnik. 2.4-litrowa rzędowa pięciocylindrówka szybko zyskała uznanie z uwagi na wysoką jak na diesla kulturę pracy, płynny sposób rozwijania mocy i naprawdę przyjemne dla ucha dźwięki. Pod maskami najróżniejszych Volvo była szeroko oferowana, także w wersji o pojemności zmniejszonej do równych 2 litrów, praktycznie aż do teraz. Dopiero pogoń za obniżaniem poziomu emisji dwutlenku węgla doprowadziła do wyparcia jej w słabszych odmianach przez sztampową, ale bardziej politycznie poprawną jednostkę o czterech cylindrach i 2 litrach pojemności. W Polsce ma ona rację bytu z uwagi na niższą akcyzę od pojemności skokowej, a w krajach starej Unii – niższy podatek, którego wysokość uzależniona jest od emisji CO2.

I właśnie ten nowy, bardzo racjonalny motor znajdziemy pod maską testowanego V60. Pod oznaczeniem D4 kryje się 181 wysokoprężnych rumaków krzesanych z pojemności 2 litrów. Obecnie to dość normalne parametry, choć uwagę zwraca maksymalna wartość momentu obrotowego. Równe 400 niutonometrów to o dobre 20-30 jednostek więcej ponad to, co oferują konkurenci.

Silnik V60 bardzo płynnie rozwija moment obrotowy i moc, chętnie wkręcając się w obroty. Nie ma problemu z przekraczaniem bariery 4 tysięcy obrotów, co nie jest czymś oczywistym. Do pary z 8-biegowym automatem, najlepiej czuje się podczas jazdy na „pół gwizdka”, dynamicznie płynąc na pokaźnej fali momentu obrotowego popartej niezłą reakcją na gaz. Przyciśnięty do ściany potrafi być szybki (kogo nie zadowoli 7.6 s do setki w rodzinnym kombi z 2-litrowym dieslem?), ale ewidentnie nie jest to jego środowisko naturalne.

Spala przy tym całkiem akceptowalne ilości oleju napędowego – w mieście 7,5 l, a na trasie niewiele ponad 6. Fakt, Szwedzi obiecują w katalogu 2/3 z tego, ale powiedzmy sobie szczerze, jesteśmy już dorośli i w bajki dawno temu przestaliśmy wierzyć.

Przyjemnego gangu 5-cylindrowca oczywiście nie zastaniemy, za to V60 jest naprawdę świetnie wyciszone – lepiej od 320d czy A4 2.0 TDI. Duża w tym zasługa zestopniowania skrzyni, która przy prędkościach autostradowych ma obroty ostatniego biegu na absolutnie minimalnym poziomie. Głośno robi się dopiero po przekroczeniu 160 km/h i to też z uwagi na szum opływającego powietrza w okolicach lusterek.

Do charakteru auta dobrze dobrano zawieszenie. Pozwala szybko zapomnieć o niedogodnościach naszych dróg, ale jednocześnie nie odcina nas kompletnie od asfaltu.

Galeria zdjęć

Kategoria: Volvo

Data dodania: 02.02.2015

Autor: Jakub Krępa

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Volvo V60 D4 Ocean Race" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club