Test: Subaru XV 2.0D Comfort

Powrót Subaru XV 2.0D Comfort

W palecie silnikowej XV trudno doszukać się rewolucji na miarę całej reszty auta. Tutaj postawiono na sprawdzone, dobrze znane z innych modeli jednostki, czyli dwa wolnossące “benzynowce” (1.6 o mocy 114 KM i 150-konne 2.0) oraz 147-konnego turbodiesla o pojemności dwóch litrów. Do testu wybraliśmy właśnie tego ostatniego, jako w naszej opinii jednostkę do takiego auta optymalną i bardzo często w naszym kraju wybieraną.

2-litrowy boxer zbierał bardzo dobre recenzje napędzając większe i cięższe modele jak Forester czy Outback, więc z ważącym 1450 kg XV problemów w żadnym wypadku mieć nie może. Sprawnie rozwija swój moment obrotowy, którego maksymalny ciąg czuć bardzo dobrze już od 1600 obr/min, a jednocześnie nie traci bardzo tchu, gdy wskazówka obrotomierza dojdzie do 4000, czyli poza wartość przypadającą na maksymalną moc i w rewir, gdzie czują się dobrze jednostki wysokoprężne tylko jeszcze jednego producenta – BMW. Do skutecznego przemieszczania wystarcza oczywiście w zupełności zakres do 2500 obr/min, gdzie pręży się 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego, jednak dobrze wiedzieć, że silnik nie boi się także wysokich jak na diesla obrotów.

Na “zimno”, na postoju – klekocze jak każdy inny diesel. Tutaj nie może go uratować ani wtrysk Common Rail, ani przeciwsobny układ cylindrów. Ale gdy tylko ruszymy i nagrzeje się w wystarczającym stopniu, to do naszych uszu zaczynają dochodzić ciekawe, metaliczne dźwięki. Owszem, nie da się zapomnieć, że do tankowania go należy używać czarnego pistoletu – wygłuszenie silnika jest tylko poprawne – ale na szczęście nie jesteśmy zmęczeni jego zdolnościami wokalnymi. A po dłuższym obyciu, można uznać je nawet za dość przyjemne.

Miękkie zawieszenie z dużym skokiem amortyzatora i opony o wysokim profilu – to wszystko składa się na sprawnego połykacza nierówności, studzienek i krawężników. XV nie boi się żadnych miejskich wyzwań, więc tym samym bardzo dobrze spełnia podstawowe zadania, jakie stawiają przed crossoverem potencjalni klienci. Da sobie radę z parkowaniem w centrum, zimą bez problemu opuści zaspę ze śniegu, który napadł wokół niego przez noc, a latem zabierze rodziną do domku na skraju lasu.

XV potrafi jednak dużo więcej – jego prawdziwy, mechaniczny układ napędowy rozdziela moc sprawiedliwie między obie osie gwarantując optymalną trakcję w praktycznie każdych warunkach. Podjazd na stromy wał, eksploracja lasu czy dojazd nieodgarniętą, boczną drogą – Yeti, Qashqai albo 3008 już dawno się poddają, a XV brnie dzielnie, czekając na kolejne, jeszcze trudniejsze wyzwania.

Wbrew temu, XV szybkiej jazdy po krętych, górskich drogach się nie boi. To raczej my musimy się wyzbyć trochę strachu, przyzwyczaić do mocnych wychyłów nadwozia i obrać trochę inną technikę pokonywania zakrętów. Należy pamiętać, aby wchodzić w zakręt trochę wcześniej, dodatkowo go docinając w samym szczycie. Wówczas nadwozie potulnie ułoży się, a napęd na obie osie skutecznie będzie trzymał auto w ryzach. Większym problemem okazują się opony o wysokim profilu i trochę terenowym charakterze, które dość szybko zaczynają “krzyczeć”. Bardzo trudno jest jednak doprowadzić do okoliczności, w której zaczniemy czuć się bezradni. Trochę gorzej wygląda sytuacja z długimi łukami pokonywanym przy prędkościach autostradowych – tutaj zdecydowanie trudniej jest wyczuć, gdzie leżą granice możliwości auta i kiedy zacznie się robić niezbyt bezpiecznie.

Galeria zdjęć

Kategoria: Subaru

Data dodania: 06.08.2012

Autor: Jakub Krępa

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Subaru XV 2.0D Comfort" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club