Rolls-Royce Phantom | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Test egzotyka: Rolls-Royce Phantom

Powrót Rolls-Royce Phantom

Jeśli sądzicie, że uśmiech na twarzy może sprawiać wyłącznie prowadzenie auta o rewelacyjnych właściwościach jezdnych, to jesteście w ogromnym błędzie.

Sposobów na poskromienie nadmiaru negatywnych emocji jest wiele. Na łamach naszego portalu mogliście poznać głównie taktykę wylewania ich z własnego wnętrza przy pomocy kropel potu uronionych za kierownicą kilku szybkich i egzotycznych aut. Dziś pora przeciwstawić się tym ekscytacjom życia codziennego w sposób zgoła odmienny. Agresja, hałas czy walka z maszyną będą antonimami naszych rozważań z wnętrza majestatycznego Rolls-Royce’a Phantom.

W zasadzie powoli mógłbym kończyć, bo o “niebanalnie banalnej” stylistyce auta, poziomie luksusu sięgającym ego prezesa jednej z partii opozycyjnych i ogromnym prestiżu po prostu pisać nie wypada.

Pozwólmy sobie jednak na krótką retrospekcję. Warto wspomnieć, że historia marki była dość burzliwa – wiele wzlotów i upadków nie pozwoliło jednak przestać darzyć Rolls-Royce’a ogromnym szacunkiem za nieskazitelność swoich wyrobów. Firma nigdy nie pozwoliła sobie na hańbiący dotychczasową pracę ruch, dzięki któremu angielska manufaktura miałaby pozyskać cenne środki na rozwój. Początek wieku XXI stał się krytycznym stadium w funkcjonowaniu firmy założonej w 1906 roku w Manchesterze przez Charlesa Rollsa i Henry’ego Royce’a. Zanim to jednak nastąpiło, szlachetny producent przechodził liczne fuzje chociażby z Bentleyem, Volkswagenem czy niewielką fabryką militarną – Vickers. Każda kooperacja kończyła się jednak fiaskiem dla Rolls-Royce’a i dopiero 2003 rok przyniósł Anglikom promyk nadziei na bezpieczny tok historii. BMW postawiło wszystko na jedną kartę – ratujmy legendę, póki jeszcze nie legła w gruzach.

Chwilę później powstał Phantom. Phantom, tak naprawdę w siódmej odsłonie, przygotowywany przez inżynierów Rolls-Royce’a przez 4 lata. Od 1925 do 1991 roku wyprodukowano 6 serii tego sztandarowego auta w gamie (z kilkoma podmodelami o tej samej nazwie). Od 87 lat nazwa ta występująca w obecności podwójnego “R” kreuje uśmiech na twarzy każdego miliardera tego globu. Spirit of Ecstasy – hasło przewodnie konstrukcji każdego detalu Phantoma, można namacalnie odebrać nawet w najmniejszym calu stylistyki Rolls-Royce’a. Być może ludzie sobie coś wmawiają podczas obcowania z tym autem, ale wszyscy, z którymi miałem do czynienia mówią, że kontakt z Phantomem to niepowtarzalne doznanie. Bliższe poznanie któregokolwiek elementu nie pozostawia złudzeń co do tego, że “duch ekstazy” jest obecny w tym aucie począwszy od figurki o tej samej nazwie, umieszczonej na kipiącym chromem grillu, aż po klapę dość skromnego rozmiarami bagażnika wyłożonego czarnym suknem. Styliści zadbali o to, by Phantom nie był kojarzony z bardziej ekskluzywną odmianą aut BMW, jak to miało miejsce w przypadku Maybacha porównywanego z klasą S Mercedesa.

O ręcznym składaniu każdego egzemplarza napisano już niejeden elaborat, ale grzechem byłoby nie wspomnieć o najważniejszych elementach tej dziedziny motoryzacyjnej sztuki. Spawana przez wyspecjalizowanych robotników karoseria składająca się z pół tysiąca elementów wykonanych z najwyższej jakości aluminium i stali trafia do Goodwood, gdzie przechodzi proces lakierowania pięcioma warstwami. Nie, nie – Brytyjczycy nie idą na łatwiznę. Każda powłoka jest ręcznie piaskowana, a po nałożeniu ostatniego poziomu lakieru wykwalifikowany pracownik fabryki przez 5 godzin poleruje gotowy, specjalnie przygotowany odcień, wybrany przez klienta spośród 44 000 innych barw. Na lakierni auto spędza tydzień!

Tradycyjnym elementem Phantoma są tylne drzwi otwierane pod wiatr, z systemem samoczynnego domykania oraz zamykania z wnętrza przy pomocy guzika umieszczonego w słupku C. Co ciekawe, ich potężna konstrukcja waży kilkaset kilogramów, a grubość sięga 30 cm. Czym Rolls-Royce jeszcze zasłynął? Oczywiście parasolką, która w owe wrota została wbudowana z obu stron auta. Wnętrze to prawdziwa oaza spokoju. Siedzi się bardzo wysoko, a obszerność kabiny potęguje dodatkowo daleko odsunięta maska, zza której wychyla się srebrna panienka widziana od tyłu przez stosunkowo niewielką, niemal pionową szybę. Swoją drogą, Spirit of Ecstasy może dyskretnie powędrować w czeluści atrapy chłodnicy, jeśli kierowca sobie tego zażyczy. Przy pomocy panelu obsługi majestatycznej figurki, który umieszczono w schowku przed pasażerem, można również ustawić automatyczne chowanie panienki na przykład po zgaszeniu motoru. Mimo ogromnych połaci blachy i grubych słupków, widoczność z wnętrza Phantoma jest rewelacyjna. Zanim słów kilka o designie deski rozdzielczej, na wstępie muszę pochwalić genialny system audio firmy Lexicon z 15 głośnikami. Odczucie obecności w filharmonii nie jest tutaj bezpodstawne – soczysty dźwięk dobiega z każdego zakamarka auta, kojąc relaksujące się wszechobecnym dostatkiem ciało. Urządzeniami pokładowymi steruje się systemem iDrive znanym z BMW serii 7 poprzedniej generacji (15% komponentów zostało zapożyczonych z niemieckiego auta). Na szczęście jest to już nieco poprawiona wersja, dzięki czemu nie zaznamy bolączek pierwszych wydań kontrowersyjnego rozwiązania znanego z bawarskich pojazdów. Pasażerowie tylnych foteli, bo o nich dziś głównie powinniśmy mówić, także mają do dyspozycji podobny joystick, sterujący m.in. systemem DVD z monitorami za przednimi oparciami i zestawem audio. Stylistyka deski rozdzielczej nie powala na kolana – przeważają linie proste oraz niczym niewyróżniające się okrągłe guziki czy pokrętła. Wnętrze Phantoma może zostać oczywiście zabudowane najznamienitszymi gatunkami drewna i skór, które płyną do Goodwood dosłownie z całego świata. Samo wykończenie to również najwyższa liga. Nie zaznacie tu ciosanego kawałka drewna po podstawowym procesie polerowania. Każdy z 24 (maksimum 48) detali wykonanych z tego surowca zbudowany jest z 18 (a w kilku elementach nawet 28!) warstw drewnianych płytek, w niektórych wypadkach przedzielanych aluminiowymi listwami. Aby wyłożyć wnętrze tej limuzyny, potrzebna jest skóra z 14 dorodnych byków, impregnowana na różny sposób, w zależności od miejsca położenia któregoś z 240 kawałków. Co dzieje się pod siedziskami? Po prawej stronie odtwarzacz DVD, po lewej – czytnik płyt nawigacji. Pod nogami nie znajdziecie też plebejskich dywaników z gumy, a owczą wełnę, co by lord mógł zdjąć buty i bez obaw o swe szlachetne stopy wyłożyć się niczym w salonie. Pomogą w tym również podnóżki elektrycznie wysuwane z potężnych foteli drugiego rzędu. Podstawowy układ wnętrza Phantoma to 2+3, testowany samochód został jednak doposażony (dopłata bagatela 50 000 dolarów) w tunel przedzielający dwa miejsca z tyłu, w którym umieszczono niewielki barek z lodówką. O takich “luksusach” jak czterostrefowa klimatyzacja wspominać w Rolls-Royce’ie nie wypada. Warto powiedzieć jednak o możliwości ustawiania temperatury w przednim rzędzie zarówno w górnej, jak i dolnej części kabiny. Nie odnajdziemy tu guzików z cyfrowym wyświetlaczem temperatury – regulacją ciepła steruje się tradycyjnymi suwakami. Kabina została tak uproszczona w obsłudze, że niektórych klawiszy i guzików pozbawiono nawet opisu funkcji. Wszystko jest na swoim miejscu – otwierasz “szufladki” w podłokietniku i od razu wiesz, która dźwigienka służy do ustawiania lędźwiowego odcinka fotela, a która do jego wysokości. Ponadto całość odbywa się w niebywale aksamitny sposób – nie ma “brutalności” ze strony elektroniki czy pneumatyki. Delikatne posunięcie fotela, przy którym słychać jedynie uginającą się skórę, przerywa spowolnienie ruchu, a nie nagłe zatrzymanie w punkcie, gdzie kończy się prowadnica. Mimo 7 lat na karku, testowany Phantom nie wykazuje oznak “zmęczenia” we wnętrzu, a pasażerów koi zapach wysokogatunkowej skóry. Czy można wymagać czegoś więcej od limuzyny? Czarne auto z czarną skórą i czarnym fortepianowym drewnem – brakuje tylko ciemnoskórego właściciela, a tych w Phantomie, jeśli już takiego uświadczymy, spotkać łatwo, szczególnie za oceanem, w obowiązkowym pakiecie z minimum 24 calowymi felgami kipiącymi chromem niczym PZPN absurdem.

Nie zgodzę się z tym, że właściciel Phantoma powinien siedzieć z tyłu. Owszem, chęć pokazania swojego statusu społecznego niejako mimowolnie kieruje dłoń posiadacza (a raczej szofera otwierającego drzwi) do klamki tylnych wrót, jednak uwierzcie mi, że prowadzenie Phantoma to niesamowita rozkosz i przyjemność. Dla tych, którzy jednak ulegli stereotypom, Rolls-Royce przygotował wersję Coupe oraz Drophead Coupe ze składanym dachem. W ofercie widnieje także mniejsza limuzyna nazwana Ghost. Producent ostatnimi czasy skomplikował nieco sprawę hierarchii modeli wypuszczając na rynek ten model w przedłużonej wersji EWB, która jest dłuższa od Bentleya Mulsanne i niemal bliźniacza wymiarami z Phantomem. Widocznie ktoś stwierdził, że Ghost dla Rolls-Royce’a jest tym samym, czym Boxster dla Porsche, dlatego należy go “uszlachetnić” i przynajmniej wymiarami udowodnić, że to nie “low-budget-Rolls”, a pełnoprawny model, nacechowany jednak bardziej pod osoby siedzące w pierwszym rzędzie foteli.

Do cienkiej, ogromnej kierownicy Phantoma, za którą ulokowano wskaźnik aktualnego przełożenia skrzyni trzeba się przyzwyczaić. Mechanicznie “zżyci” z autem będą mieli problemy z dostosowaniem się do braku obrotomierza. Konstruktorzy Phantoma postawili na oryginalny gadżet pokazujący poziom mocy gotowej do wykorzystania, wyrażony w procentach. Podczas testu wskazówka częściej “biegała” w zakresie 70-100, wszak Rolls-Royce’m szaleć nie wypada. Nie oznacza to jednak, że Phantom jest powolny. Mimo kolosalnej wagi, 5,9 sekundy do 100 km/h robi piorunujące wrażenie, szczególnie w aucie o takich gabarytach. Gdyby nie elektroniczny “kaganiec” stopujący tego mastodonta przy 240 km/h, Rolls-Royce mógłby mknąć nawet 275 km/h. Tu odzywa się współczynnik oporu powietrza, który wynosi 0,38cx – jak na auto przypominające bryłą stodołę, to i tak niezły wynik, choć Maybach jest zdecydowanie bardziej aksamitny (0,30cx). Ale zanim o konkretnych odczuciach płynących z podróżowania Phantomem, warto posłuchać rozrusznika, który odbierany z zewnątrz może wręcz wystraszyć tonem znanym z niewielkich ciężarówek. Sądzę, że do pobudzenia kolosalnej V12 o pojemności 6,75 litra, z powodzeniem mógłby zostać zaadoptowany silnik z Fiata Pandy. W środku, jak już wiecie, śmiertelna cisza. Wolnossąca widlasta dwunastka została wygłuszona na najwyższym możliwym poziomie. Jednostka napędowa drzemiąca pomiędzy moimi stopami, a dumnie sterczącą statuetką, została opracowana przez inżynierów Rolls-Royce’a bez ingerencji specjalistów z zewnątrz. Brytyjczycy nadal unikają chwalenia się suchymi cyferkami, ale z dziennikarskiego obowiązku muszę wspomnieć o mocy 460 koni mechanicznych oraz 720 Nm momentu obrotowego. Co ciekawe, 75% maksymalnej jego wartości dostępna jest już od 1000 obr./min, dzięki czemu pod prawą nogą nieustannie drzemie zapas mocy pozwalający czerpać garściami z nieziemskiej elastyczności. Zanim ruszymy, należy zaznaczyć, że względnie niską wagę 2,5 tony Phantom zawdzięcza aluminiowej ramie (notabene największej na świecie spośród wszystkich aut produkowanych seryjnie) składającej się z 240 konstrukcji przestrzennych, a także wielu kompozytom nadwozia. Pozwoliło to zaoszczędzić blisko 250 kilogramów wagi względem już nieprodukowanego, a niegdyś najbliższego konkurenta Rolls-Royce’a – Maybacha.

Na pozostałych uczestników ruchu spoglądasz niczym zza okna własnego domu, w ciszy, spokoju, melodii ulubionego kawałka i obserwujesz jak nieprzyjemną męką jest dla ludzi pokonywanie kolejnych kilometrów, kiedy ty pławisz się w luksusie i podświadomie drwisz z otaczającej cię szarej codzienności. Zjawisko podróżowania Phantomem (myślę, że mogę tak nazwać to odczucie) pozwala totalnie odizolować się od “tamtego” świata. Kompletny brak gwaru ulicznego, pneumatyka zawieszenia pozwalająca odbierać pasażerom wbitą w asfalt groszówkę i 20 centymetrową wyrwę w nawierzchni jako zbliżoną nierówność, a także nieustanne zapominanie o fakcie, że to nadal samochód, są odczuciami z reguły obecnymi podczas delektowania się podróżą Phantomem. Pisząc o inżynierii układu zawieszenia warto wymienić chociażby elektronikę zmieniającą siłę tłumienia powietrznych sprężyn nawet 100 razy na sekundę. Szofer może również regulować prześwit o 3 cm między skrajnymi pozycjami. Największy model w ofercie (bazowo, gdyż opisywanego Rolls-Royce’a można zamówić także w przedłużonej o ćwierć metra wersji EWB – kolejne 80 000 dolarów) prowadzi się niczym łódka. Przechyla się wyłącznie na boki, ale raczej przyjemnie się kołysząc, niż prowokując czeluści żołądka do opróżnienia się. Należy jednak podkreślić, że podróżowanie Maybachem jest nieco bardziej stabilne, na co wpływ może mieć inne położenie środka ciężkości (niemieckie auto jest niższe i bardziej opływowe). Skrzyżowania warto rozplanowywać już w domu i podejść do wyzwania z opracowaną wcześniej taktyką. Jeśli ktoś jeździ długimi dostawczakami, wie o czym mówię. Różnica jest jednak taka, że mamy tutaj maskę, którą wieńczy grill wielkości tego ogrodowego, umiejscowiony na wysokości dachu Lamborghini Murcielago. Z pomocą przychodzi jedynie kubatura średniowiecznej wanny o zdecydowanej przewadze kątów prostych i płaskich powierzchni, dzięki czemu jesteśmy w stanie orientacyjnie wyczuć brzegi samochodu (z naciskiem na “orientacyjnie”). Gdy już uda nam się zabrać za wykonanie manewru pokonania skrzyżowania z wystarczającym naddatkiem (jednocześnie takim, aby nie zebrać pieszych tylnym wewnętrznym kołem), należy z odpowiednim wyprzedzeniem “odciągnąć” ster, gdyż układ kierowniczy Phantoma nie ma, wydawałoby się naturalnego oporu przy kręceniu kołem oraz zwyczaju samoczynnego powrotu na swoje miejsce, szczególnie po głębszym skręcie. Podsumowując – więcej siły należy włożyć w operowanie stopami, niż kręcenie kierownicą. Świetne hamulce zostały zapożyczone z BMW, podobnie jak chociażby elektronika silnika. Ten z kolei spisuje się rewelacyjnie. Postawionej na sztorc monecie pod maską w utrzymaniu pionu przeszkodziłyby zapewne wyłącznie wzdłużne przechylenia podyktowane krzywizną nawierzchni. Jednostka napędowa śmiało wchodzi na obroty, przy czym dźwięk i tak nie narasta. Nawyk nieustannej kontroli prędkościomierza powinien być więc obowiązkowym warunkiem upoważniającym do prowadzenia tego kolosa mierzącego 5,83 m długości oraz blisko 2 m szerokości. O cyferkach, które nie mówią o osiągach czy pozostałych aspektach mechanicznych nie powinienem pisać. Domyślam się jednak, że wątek spalania zaciekawi niejednego z was, drodzy czytelnicy, podobnie jak kierowcę tej majestatycznej karocy (brak wskazań zużycia paliwa w komputerze pokładowym). Niemal 30 litrów benzyny w mieście to spory wynik, choć sportowe auta z V12 potrafią wypić więcej. W trasie można osiągnąć rezultaty dwukrotnie niższe, a więc Rolls-Royce także w tej dziedzinie pokazał poziom swej przyzwoitości. Cóż, płacąc prawie 2 miliony złotych za nowy egzemplarz, klient może wymagać od otaczającego go świata naprawdę wiele. Nawet jeśli zdecydujecie się na używane auto z USA z początków produkcji, musicie wysupłać około ćwierć wspomnianej wartości. Osobiście sądzę, że taki wydatek warty jest choćby samej świadomości podróżowania autem, które zrobotyzowane stanowiska w fabryce widziało wyłącznie na lakierni. Ludzka pasja i oddanie od zawsze swoje kosztowały, a w światowej czołówce ekskluzywnych aut Rolls-Royce jeszcze długo pozostanie na samym szczycie. Wszak Spirit of Ecstasy to nie tylko srebrna panienka, ale i podświadomy respekt dla całej inżynierii oraz majestatycznej otoczki, ciężkiej do ubrania w słowa.

Dane techniczne:

Rolls-Royce Phantom
Czym napędzany?
benzynowy, 6.75 V12, 460 KM, 720 Nm
Jak duży?
5,83 x 1,99 x 1,63 m, 2500 kg
Jak szybki?
5,9 s, 240 km/h
Jak bardzo spragniony?
niech się szofer przejmuje
Jak drogi?
nowy minimum 1.700.000 zł, używany z początków produkcji po sprowadzeniu z USA od 550.000 zł
Spróbuj także…
Maybach 57, Bentley Mulsanne

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Rolls-Royce

Data dodania: 07.04.2012

Autor: Łukasz Kamiński

Podziel się

&description=Rolls-Royce Phantom" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club