Test: Renault ZOE Life

Powrót Renault ZOE Life

Litowo-jonowa bateria, bezstopniowa skrzynia biegów przenosząca moc na przednią oś oraz silnik o mocy 88 KM, to w skrócie jednostka napędowa ZOE. Zestaw do miasta całkiem przyjemny nawet w przypadku silnika benzynowego.

Po odpaleniu nie dzieje się nic, poza wyświetleniem napisu „Ready” na ekranie. Przełączamy bieg na „D” i wciskamy lekko gaz. ZOE bezszelestnie rusza do przodu. Jesteśmy w trybie „Eko”, który zmniejsza dynamikę na rzecz zasięgu. I robi to bardzo wyraźnie. Mimo to, nie czuję się jakimś zawalidrogą. Jadę normalnie, cicho, z lekkim szumem silnika elektrycznego. Biorąc pod uwagę dźwięki i widoczność, czuję się trochę jak maszynista pociągu metra. Dość szybkiego metra. Po wyłączeniu trybu „Eko” samochód wyraźnie nabiera wigoru. Choć parametry „papierowe” wskazują 13,5 sekundy do 100 km/h, subiektywnie, dzięki wysokiemu momentowi obrotowemu dostępnemu od zera, ZOE przyspiesza bardzo dynamicznie. Zresztą, nawet to, co deklaruje producent, w mieście jest więcej niż wystarczające. Jak bardzo się postaramy, to mała biała „bułeczka” potrafi nawet zapiszczeć oponami. I to jedyny dźwięk jaki wydaje. W środku wciąż czujemy się jak w bardzo cichym pociągu (do pewnej prędkości – powyżej 110 km/h opory powietrza zaczynają mocniej dokuczać). Jednobiegowa przekładnia automatyczna non stop dozuje moc dla przednich kół w taki sposób, aby samochód napędzać optymalnie. Do prędkości 70-80 km/h spokojnie potrafi dotrzymać kroku mocniejszym samochodom. Przy tym wszystkim, nawet dość dynamiczna jazda nie wpływa znacznie na „zawartość” baterii, dopiero jazda na zasadzie „pedał w podłogę”, wysoka prędkość, i albo brak hamowania, albo gwałtowne przyspieszanie powoduje, że wskaźnik zasięgu opada w dość zatrważającym stopniu.

Poza tym, że Renault jest ciche, a skrzynia ma jedno przełożenie, nie ma jakichkolwiek dowodów na to, że to jakiś inny pojazd. To zwykły mieszczuch, którym łatwo się manewruje (choć przy takich kształtach przydałyby się czujniki parkowania z przodu), w którym układ kierowniczy chodzi lekko, a zawieszenie zapewnia przyzwoity komfort.

Baterie umieszczono na tyle nisko, że położenie środka ciężkości nie zmieniło się zbytnio. Do tego przyzwoicie zestrojony klasyczny układ MacPhersona i belki skrętnej, i mamy całkiem wygodny samochodzik. Nie polecam go na szybkie zakręty, bo jak już wspomniałem, można wypaść z fotela, a nadwozie delikatnie się wychyla, ale za to na staromiejskiej kostce nie powypadają Wam plomby, a podczas długotrwałego przesuwania się po mieście nie będziecie cierpieć.

Galeria zdjęć

Kategoria: Renault

Data dodania: 22.03.2015

Autor: Marcin Napieraj

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Renault ZOE Life" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club