Test: Renault Twingo GT

Powrót Renault Twingo GT

Twingo drugiej generacji nie jest już tak nowatorskie i niezwykłe co pierwszy samochód, który sprzedawano pod tą nazwą. Projektanci wyszli jednak obronną ręką – nowy model jest trochę bardziej zachowawczy, przez co powinien podobać się większej ilości potencjalnych klientów, i zapewne zgodnie z ich oczekiwaniami nabrał trochę vanowatych proporcji. Ma to niezaprzeczalne zalety, jak racjonalna ilość miejsca na głowę z tyłu i dość łatwy dostęp do sporego jak na tę klasę bagażnika (230 l). Zyskała na tym też widoczność, która jest świetna, a wrażenie to polepszają jeszcze dobre lusterka. Kwadratową sylwetkę tyłu przełamano wypukłością w stylu Megane – tak jak w większym bracie, zamysłem projektantów było przywołanie na myśl… kobiecych pośladków. Ale i tak więcej spojrzeń niż tyłek przyciąga twarz. Zgrabna stylistyka znalazła swoje odzwierciedlenie we wdzięcznych oczkach i wypukłej masce, która ma ratować nasuwających się pod zderzak przechodniów.

We wnętrzu czujesz się bardziej jak w Kangoo niż rajdówce – tu najmocniej da się odczuć cięcia księgowych. Wysunięty na środek prędkościomierz dzięki dużym cyfrom jest czytelny, a zamontowany tuż przed naszym nosem obrotomierz wymaga przyzwyczajenia – szybko się wprawimy, bo będziemy na niego często spoglądać. Najmniej fortunnym zabiegiem ekonomizowania zdaje się być wsunięty prawie pionowo radioodtwarzacz – wygląda co najmniej dziwnie. Ale czy to zaskakujące? Przecież musiał znaleźć się jakiś element dowodzący “unikatowego” sposobu myślenia francuskich konstruktorów – w Volkswagenie na pewno coś takiego by nie przeszło. Na szczęście spora doza plastiku, jaką nas w środku uraczono, jest dobrze spasowana i zaburza jedynie wrażenia estetyczne. Jest kilka elementów, które udało się przemycić z wyższej ligi – stylizowane srebrne klamki z Megane i fajną fakturę siedzeń z pomarańczowym szwem, od których jednak oczekiwalibyśmy trochę bardziej sportowej pozycji i lepszego trzymania bocznego.

Pozytywną stroną skojarzenia z Kangoo jest za to ilość miejsca – kilkunastoletnie Twingo zobowiązało następcę do mądrego zagospodarowania swojej przestrzeni. Klaustrofobicznych doznań nie dostarcza nawet siedzenie z tyłu – choć warto zainwestować 900 zł w dwa oddzielne, przesuwane fotele zamiast spartańskiej kanapy.

Sporo daje kostium GT – nadwozie zyskuje garść błyskotek (srebrne elementy na przednim zderzaku, wykonane z tego samego materiału obudowy lusterek i spojler na pokrywie bagażnika, sportowe 15-calowe felgi, chromowana końcówka układu wydechowego), za to wnętrze trochę umilaczy (radio z odtwarzaczem CD, czujnik światła i deszczu, elektrycznie podnoszone szyby, podgrzewane i regulowane elektrycznie lusterka, nakładki na progi). Elektryzujący metaliczny lakier nadal wymaga dopłaty 1400 zł. Tuning przeprowadzono gustownie, choć nie oddaje w pełni potencjału drzemiącego w blaszanym ciele.

Galeria zdjęć

Kategoria: Renault

Data dodania: 22.11.2008

Autor: Mateusz Żuchowski

Zdjęcia: Kacper Szczepański

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Renault Twingo GT" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club