Test: Opel Insignia 2.0 CDTI Sport

Powrót Opel Insignia 2.0 CDTI Sport

Według obecnie panujących trendów, niższe zużycie paliwa i spokój sumienia w stosunku do środowiska uzyskuje się przede wszystkim przez konstruowanie oszczędnych jednostek napędowych, ścinanie masy z każdej możliwej części, ewentualnie poprzez dodawanie aerodynamicznych akcentów i węższych kół. Projektanci Opla poszli jednak o krok dalej, zajmując się tą koncepcją na o wiele wcześniejszym etapie tworzenia samochodu. Jednym z głównych założeń przy projektowaniu nadwozia było uzyskanie jak najlepszego wyniku w tunelu aerodynamicznym. Dzięki kombinacji obszernego i obłego frontu, smukłej i opływowej sylwetce (z modnie poprowadzonym dachem, naśladującym linię coupe) oraz zwężającemu się tyłowi z mocno zadartym spojlerem, współczynnik oporu powietrza wynosi zaledwie 0,27. Udało się to zrobić bez uciekania się do umieszczania poprzecznej belki na tylnej szybie w najmniej odpowiednim miejscu albo stosowania głupich przetłoczeń na masce i dachu. Nadwozie Insignii jest efektowne, a przy tym efektywne.

To także bardzo udany projekt pod względem czysto estetycznym: przód jest zdominowany przez obszerny chromowany grill, który daje poczucie dostojności i luksusu. Potęgują to głęboko osadzone, bardzo ładne w detalach lampy. Fantastycznym dodatkiem jest (opcjonalny) zestaw świateł LED do jazdy dziennej – diody są tańsze w utrzymaniu, a dzięki możliwości nadania im fantazyjnego kształtu bumerangów, Insignia pozytywnie wyróżnia się na tle innych użytkowników ruchu w jakże istotnym miejskim zestawieniu “uliczny bling”. Do Audi dopiero teraz dotarło, że można zdziałać tu coś więcej niż tylko równy rząd żaróweczek.

Motyw bumerangu przewija się zresztą na nadwoziu samochodu jeszcze w kilku miejscach – połyskujących osłonach przy halogenach oraz głębokim przetłoczeniu na boku, które urozmaica inaczej nudną powłokę. Zwężający się w stylu Citroena DS kuper jest zgrabnie zadarty – przez ostatnie 40 lat dowiedzieliśmy się co nieco więcej o aerodynamice. Ładny spojler skrywa pod swoją pokrywą całkiem pojemny bagażnik, który notuje minus za nieregularny kształt i niewygodny próg załadunkowy. Przyglądając się bliżej tyłowi możemy dostrzec inspiracje wcześniejszymi modelami marki – choć chromowana listwa ma tutaj większą rację bytu niż np. w Astrze, to przynajmniej ma o wiele ładniejszy, elegancki kształt. Ukłon w stronę popularnego kompakta stanowi też klin zaznaczony dokładnie pośrodku nadwozia. Głęboko wysunięte na boki tylne światła (ostatnio bardzo popularny zabieg stylistyczny) przypominają mi natomiast bardziej te z… Corsy.

O rodzinne konotacje ciężko posądzać wnętrze. Armię przycisków Vectry zastąpiono bardziej przystępnym interfejsem, kierownica doczekała się nowego (bardziej sensownego) rozplanowania przycisków. Atutami prezentowanej wersji wyposażenia Sport są przede wszystkim chromowane pedały i sportowe fotele z wysuwaną podpórką pod uda o dobrym trzymaniu bocznym. Chromowane obwódki liczników, dynamicznie zaprojektowana kierownica, okolice lewarka skrzyni biegów i ścianki drzwi są natomiast standardem we wszystkich Insigniach. Niestety, podobnie się rzecz ma z nienajlepszą widocznością i ograniczonym miejscu z tyłu, zwłaszcza na nogi. Projektantom bardziej zależało na ładnie opadającej linii dachu i pozbawionym wysiłku prześlizgiwaniu się przez powietrze.

Wiele kontrowersji wywołują materiały użyte na konsoli środkowej – choć są przyjemne w dotyku i dość miękkie, dla niektórych mogą sprawiać wrażenie tanich. Te na południe od czarnych listew w stylu “piano black” są tylko twardsze i gorsze. Mimo to, kokpit Insignii ratuje się naprawdę świetnym projektem: ściana przycisków zgrabnie unosi się nad resztą, a otwory wentylacji i ramiona kierownicy swoim kształtem w udany sposób uzupełniają styl nadwozia. To dowód na to, że także w tej klasie można uzyskać nowoczesny i zgrabny efekt bez uciekania się do niepoważnej awangardy w stylu Mondeo. Absolutnie najlepszym trikiem jest niewielki schodek wybudowany w połowie drogi między przednią szybą a deską rozdzielczą: eliminuje poczucie wielkiej plastikowej pustki wytworzonej przez pochyłą przednią szybę i wysoką krawędź końca maski, a dzięki zgrabnemu przejściu do przednich drzwi nadaje całemu wnętrzu wrażenia zwartości. Ten sam zabieg wykonany jest w najnowszym Jaguarze XJ. Czy to wystarczy, aby Insignia mogła stać na równi z konkurentami klasy premium, o czym buńczucznie informowali liderzy firmy przed wprowadzeniem następcy Vectry do salonów? Aby się o tym dowiedzieć, przejdź od razu do zakładki współżycie…

Galeria zdjęć

Kategoria: Opel

Data dodania: 03.01.2010

Autor: Mateusz Żuchowski

Podziel się

&description=Opel Insignia 2.0 CDTI Sport" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club