Test: Opel Adam 1.4 Jam

Powrót Opel Adam 1.4 Jam

Jeśli nosisz miętowe “rurki”, brodę i białe “zerówki”, korzystasz ze złotego iPhone’a 5S i chcesz przeznaczyć trochę ponad 60 tys. zł na nowy, modny samochód, to ten test jest właśnie dla Ciebie.

Miejskie auta nie muszą być pudełkowate i nudne – od ponad dekady skutecznie dowodzi tego MINI, a od 2006 roku również Fiat z produkowaną w Tychach 500-tką. Oba są zgrabne i modne, potrafią bez większego trudu “połknąć” cztery osoby, a ich niewielkie wymiary są gwarantem łatwości znalezienia miejsca pod Starbucksem. Teraz w rynek małych, ale niekoniecznie tanich aut celuje także Opel z modelem Adam.

Jego nazwa ma być hołdem dla założyciela marki z Russlesheim, ale to, co skutecznie przemawiało do nas w przypadku Ferrari Enzo, u Opla wypada trochę dziwnie. A będzie jeszcze dziwniej, jeśli do nazwy dodamy rymujące się z nią poziomy wyposażenia: Jam, Glam i Slam. Ten pierwszy ma za zadanie wprowadzić nas do świata indywidualizacji samochodu, drugi – nadać autu bardziej elegancki charakter, a trzeci z kolei – sportowo go nacechować. Jest jeszcze bazowa wersja, w której auto nazywa się po prostu Adam.

Nie mając bowiem na kartach swojej historii tak rozpoznawalnych modeli jak 500 i MINI, które łatwo można przekuć w charakterystyczne, współczesne reinkarnacje, Opel postawił bardzo szeroko pojętą indywidualizację Adama. To, co było już obecne u konkurentów z Włoch i Wielkiej Brytanii, czyli ciekawe kolory nadwozia i tapicerki wewnątrz, charakterne naklejki czy kontrastujące dodatki, Niemcy rozbuchali na niespotykaną dotąd w tej klasie skalę. W Adamie można wybrać kolor grilla, a następnie dopasować do niego wykończenie felg, lusterek czy listew w środku. Naklejki na nadwoziu w formie kleksów? Żaden problem, można do nich też dobrać odpowiadające dywaniki. Podsufitka może być w formie szachownicy, kawałka nieba czy mieć wbudowane 64 diody, które nocą rozbłysną niczym gwiazdy. Takie rzeczy jeszcze tylko w Rollsie Phantom Coupe.

Już same nazwy lakierów mogą poprawić humor – jest “James Blonde”, “I’ll be Black” czy “Papa don’t Peach”. Kolorów do wyboru jest 12, do tego możliwość polakierowanie dachu na jeden z trzech, ponadto 30 kombinacji wzorów i kolorów obręczy, naklejki, nakładki, pakiety stylizacji… Wymieniać by tu można jeszcze długo, najlepiej samemu wejść do konfiguratora Adama i pobawić się tym autem. Spotkanie na ulicy dwóch identycznych egzemplarzy jest więc prawie niemożliwe – jeśli komuś się to uda, to stawiamy mu wegańską kanapkę z kiełkami.

Pod tymi wszystkimi dodatkami, mającymi uczynić z Adama samochód jedyny w swoim rodzaju, kryje się dobrze nam znana Corsa. Obywa modele dzielą ze sobą podwozie, które na potrzeby mniejszego auta zostało skrócone o 20 cm, a także paletę silników, gro rozwiązań mechanicznych czy nawet miejsce produkcji. Wszystko to zostało oczywiście odziane w odpowiednio skrojone nadwozie, aby nie zostać posądzonym o jeżdżenie samochodem dla przedstawicieli handlowych niższego szczebla.

W przeciwieństwie do wspomnianych wcześniej Fiata 500 oraz MINI, Adam nie poszedł w retro stylizację. Jest zdecydowanie bardziej high-tech, w stylu Citroena DS3. Jego nadwozie zostało odważnie nakreślone – nie tylko z uwagi na kształty, ale i proporcje. Na długość mierzy 3,7 m, czyli mniej więcej tyle, co Renault Twingo, ale na szerokość już 1,72 m – a to więcej niż Corsa. Ma też naprawdę wielkie koła – w rozmiarze tych ze 192-konnej Corsy OPC.

W środku miejsca jest tyle, ile u konkurencji – czyli w cztery osoby da się dojechać do Warszawa Powiśle (i nawet wrócić), ale na wakacje do Albanii już lepiej jechać we dwójkę. Bagażnik to raczej powiększony schowek – ale to żadna sensacja.

Jeśli będziemy patrzeć na Adama jako auto głównie dwuosobowe, to na brak przestrzeni narzekać nie będzie można. Szczególnie na szerokość jest jej naprawdę sporo, a duża powierzchnia szyb dodatkowo powiększa wrażenie przestronności. Fotele mogłoby mieć dłuższe siedziska i być lepiej wyprofilowane – a tutaj one tak naprawdę tylko ładnie wyglądają. Sytuację ratuje trochę ich szeroka możliwość regulacji i poruszająca się w obu płaszczyznach kierownica – więc o znalezienie optymalnej pozycji nie będzie trudno.

Sam wygląd kabiny jest naprawdę świeży i atrakcyjny. Deska rozdzielcza w niczym nie przypomina tej z Astry czy Insignii – zamiast miliona przycisków, jest tam duży, dotykowy wyświetlacz, którym ustawimy wszystko to, co potrzebne. To, co mniej potrzebne zresztą także. Posiadając smartfona wyposażonego w system Android lub iOs, będziemy mogli dodatkowo cieszyć się funkcjonalnością poszerzoną o multimedia. Parując swoją komórkę z autem dzięki systemowi IntelliLink, poza takimi oczywistymi rzeczami jak dzwonienie czy słuchanie muzyki, otrzymamy możliwość przeglądania na nim zdjęć i filmików, a także dostęp do trzech aplikacji – Tuneln Radio, Stitcher oraz BringGo. Dwie pierwsze służą do słuchania muzyki lub różnej gadaniny, trzecia to z kolei po prostu nawigacja. Jeśli nasz telefon to przypadkowo iPhone (nawet niekoniecznie złoty 5S), to dodatkowo będziemy mogli korzystać z możliwości, jakie daje Siri. Oznacza to możliwość głosowego sterowania, odsłuchiwania lub dyktowania sms-ów, uzyskanie pomocy w znalezieniu drogi do najbliższego Starbucksa czy zadawania jej przeróżnych, nawet najgłupszych pytań jakie przyjdą nam do głowy.

A jak Adam spełnia podstawowe założenie samochodu, o którym często się zapomina – czyli jak jeździ? Całkiem nieźle, pod warunkiem że asfalt jest równy. Dzięki dużym, szeroko rozstawionym kołom i względnie sztywnemu zawieszeniu sprawnie i pewnie połyka kolejne zakręty, nawet pomimo zbyt mocnego wspomagania układu kierowniczego (które można jeszcze dodatkowo wspomóc aktywując funkcję City – poza parkowaniem w Złotych Tarasach nie polecamy). Gdy trafimy jednak na drogi o bardziej “polskiej” jakości, to wtedy Adam cierpi na dolegliwości każdego auta o krótkim rozstawie osi. Ledwo gdy przednie zawieszenie upora się z nierównością, to już musi walczyć z nią tylne, w efekcie czego auto lubi sobie trochę poskakać niczym młodzież w Kamykach za najlepszych czasów.

Adam, jak na Opla przystało, cierpi też na nadwagę. Waży około 1,1 tony, czyli o jakieś 150 kg za dużo. Silniki proponowane przez producenta do mocarnych z kolei nie należą – paletę otwiera 70-konne 1.2, oczko wyżej jest testowane przez nas 1.4 o mocy 87 KM, a najmocniejszym motorem jest 100-konny wariant 1.4. Różnice w cenach pomiędzy silnikami duże nie są – dopłata do 87 KM wynosi 2500 zł, a posiadanie 100 KM wymaga kolejnych zaledwie 900 zł. Warto też wspomnieć, że wszystkie jednostki palą praktycznie tyle samo, więc dodatkowa moc nie będzie oznaczać po zakupie kolejnych wydatków.

87 KM w tak małym samochodzie mogłoby wydawać się mocą wystarczającą, ale tak niestety nie jest. 1.4 dość chętnie wkręca się w obroty, ale ich wzrost nie wpływa w żaden sposób na dynamikę jazdy. Jest tylko głośniej, a auto pali więcej. Ostro traktowane potrafi połknąć nawet 12 litrów podczas miejskich szaleństw między PKP Powiśle a Charlotte. Przy łagodniejszym obchodzeniu się z prawym pedałem trudno zejść poniżej 10 l. Jeśli natomiast za następny punkt programy wybraliśmy krakowskie Forum Przestrzenie, to na trasie powinniśmy zamknąć się w okolicach 7 litrów na każde przejechane 100 km.

Dynamikę jazdy stara się ratować skrzynia biegów – mimo, że tylko 5-biegowa, to dobrze zestopniowana i całkiem przyjemnie prowadząca się po widełkach wybieraka. W przyszłym roku do gamy Adama ma dołączyć nowa jednostka – 115-konne, 1.0 turbo o trzech cylindrach, które powinno być lekiem na braki w osiągach i zbyt dużą zachłanność na paliwo. Do tego czasu jedynym rozsądnym wyborem jest wariant 100-konny.

To, ile przyjdzie nam zapłacić za Adama, zależy w praktyce tylko i wyłącznie od nas samych. Cennik zaczyna się od 42 900 zł za bardzo podstawową wersję, której nawet poskąpiono nazwy poziomu wyposażenia i która tak naprawdę nie ma zbyt wiele wspólnego z całą istotą Adama, czyli jego indywidualizacją. Zabawa zaczyna się tak naprawdę dopiero od 48 500 zł, za które dostaniemy wersję Jam – tu już możemy bez skrupułów wydawać kolejne złotówki na różne mniej lub bardziej pstrokate dodatki. Bazowy cennik kończy się na 54 700 zł za 100-konnego Slam, ale oczywiście dokupowanie akcesoriów i wyposażenia trwa nadal w najlepsze – przekroczenie 70 000 zł nie będzie zbyt trudne. Naszego testowego Jam 1.4 87 KM wyceniono z kolei na 64 200 zł.

A to już całkiem pokaźny budżet na taki samochód – za podobną kwotę możemy mieć na przykład Abartha 500, który nie tylko świetnie wygląda, ale też i adekwatnie do tego jeździ. Dlatego właśnie Adama należy traktować jako propozycję skierowaną do miłośnika gadżetów i modnego stylu, ale niekoniecznie samochodów. Jako sposób na wyróżnienie się i zadanie szyku jest bezbłędny – 500-tka i MINI już się przejadły, nawet w naszym kraju. Może teraz czas na Adama?

Dane techniczne:

Opel Adam 1.4 Jam
Czym napędzany?
benzynowy, 1.4, 87 KM, 130 Nm
Jak duży?
3.69 x 1.72 x 1.48 m, 1100 kg
Jak szybki?
12.5 s, 176 km/h
Jak bardzo spragniony?
zdecydowanie za bardzo!
Jak drogi?
od 42 900 zł, taki jak nasz – 64 200 zł
Spróbuj także…
Fiat 500, MINI One, Citroen DS3

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Opel

Data dodania: 08.01.2014

Autor: Jakub Krępa

Zdjęcia: Łukasz Kamiński

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Opel Adam 1.4 Jam" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club