Pierwsza jazda: Nissan Note i Micra FL

Powrót Nissan Note i Micra FL

Czy nowy Nissan Note i odświeżona Micra okażą się przełomem w dziejach marki? Sprawdzamy to podczas polskiej premiery na Mazurach.

Nie ma co się oszukiwać – zarówno Nissan Micra, jak i Note, nie należały do tej pory do rynkowych graczy, którzy mogli namieszać w starciu z konkurencją. Przeciętne linie, monotonne wnętrze stworzone ze średniej jakości materiałów i dość wygórowana cena. Teraz ma się to zmienić za sprawą sukcesywnie odświeżanej gamy japońskiego producenta.

Podczas zeszłotygodniowej prezentacji, Nissan przedstawił dziennikarzom swoją ofensywę skierowaną w segment B. Nissan Micra – niewielki samochód, produkowany od ponad 3 dekad, niemal zawsze wnosił do swojego segmentu przełomowe technologie. Już przeszło 6 milionów właścicieli doceniło zalety niewielkiego auta, a obecna Micra to pojazd nowej generacji, nie możemy mówić tu o liftingu. 50% elementów to zupełnie nowe konstrukcje. Nadwozie zostało przeprojektowane głównie z myślą o europejskim kliencie. Nie znaczy to jednak, że Nissan skupia się wyłącznie na naszym kontynencie. Nowa Micra produkowana jest głównie w Indiach, jednak wcale nie oznacza to mizernej jakości.

Testowana przeze mnie wersja wyposażona została w jednostkę 1.2 o mocy 80 koni mechanicznych. Trzycylindrowy silnik ma dość przyjemną charakterystykę pracy, jak to w nowoczesnych silnikach ery downsizingu ostatnio bywa. Nie jest to rzecz jasna pocisk, jednak do miejskiego poruszania się oraz niedalekich wypadów poza miasto – w zupełności wystarczy. Problem robi się dopiero przy próbie wyprzedzenia auta jadącego z prędkością około 90-100 km/h. Wówczas Micra nabiera nieco zadyszki, dużo lepiej idzie jej jednak hamowanie. Na szczęście miejski samochód w takiej odmianie zadowoli miłośników ekojazdy, bowiem w Micrze trudno przekroczyć 4,3 litra średniego spalania. W ofercie dostępny jest także ten sam motor wyposażony w kompresor, dzięki któremu udało się uzyskać 98 KM. Cenniki Micry startują od 39 990 zł za odmianę Visia. W jej wyposażeniu nie znajdziemy w zasadzie żadnych luksusów, jednak podobne zagrania stosują także konkurenci. Doposażenie Micry w przydatne elementy wcale nie musi oznaczać podwojenia jej wartości. Zamiast jednak bawić się w konfigurowanie, lepiej dopłacić do wyższej linii – Acenta, która 46 890 zł oferuje już manualną klimatyzację, radio z CD z systemem Bluetooth i złączem USB, czy chociażby tempomat. Cennik zamyka wersja Tekna z mocniejszą odmianą jednostki 1.2, kosztująca 65 780 zł. W takim Nissanie Micra producent montuje dodatkowo nawigację satelitarną, automatyczną klimatyzację, felgi aluminiowe, system Start-Stop, inteligentny kluczyk, czy trzypoziomowy system pomiaru miejsca parkingowego z czujnikami zbliżeniowymi z tyłu. Niestety póki co producent nie przewiduje silnika diesla.

Głównym punktem prezentacji Nissana był jednak Note. Samochód, który z półki mikrovanów przeskoczył w samo serce segmentu B. Auto zmieniło się diametralnie. Nie jest to już niskobudżetowa “zapchajdziura” w palecie Nissana, a pełnoprawny gracz, który może odebrać garść klientów chociażby Fiatowi Punto, czy nawet spokrewnionemu pochodzeniem Renault Clio. Jak mówi japoński producent, prognozy deklarują wzrost sprzedaży Micry i Note, właśnie za sprawą obecnych generacji tych aut. Większy samochód kierowany jest do szerszej grupy odbiorców – Nissan szacuje, że Note’a wybiorą i kobiety i mężczyźni, a także liczne grono klientów flotowych. W wyposażeniu pojazdu znajdziemy chociażby rozbudowany system Nissan Connect 2, który obecnie obsługuje w szerszym zakresie multimeda, a nawigacja satelitarna korzysta teraz Google Maps. Dzięki temu systemowi możemy chociażby zaplanować podróż już w domu i przenieść ją do pokładowej nawigacji lub chociażby sprawdzić terminy podniebnych lotów w każdy zakątek ziemi. Skoro mowa o technologiach nie można zapomnieć o Nissan Safety Shield. Jego działanie sprawdzaliśmy w Nissanie Note, przy użyciu kilku z dostępnych systemów, jak chociażby ostrzegający o niezamierzonej zmianie pasa ruchu (niestety nieco przeczulony), martwym polu, czy o poruszających się obiektach dookoła auta podczas manewrów parkingowych. System czterech kamer pozwala uzyskać widok 360 stopni dookoła auta oraz stworzyć rzut z lotu ptaka, wyświetlany na ekranie centralnym. Jest to przełomowe rozwiązanie w segmencie B. W tym samym miejscu pokazywany jest obraz z kamery cofania wyposażonej w widok przeszło 180 stopni oraz system samoczyszczący, korzystający z dwóch dysz (woda i powietrze osuszające). Nie zabrakło również wskaźnika sugerującego ekonomiczną jazdę. Bez obaw – jeśli naprawdę się śpieszycie, guzik ECO wyłącza cały system i nie raczy naszych oczu zielono-niebieską choinką na tablicy wskaźników. Jeśli chodzi o samą konstrukcję Nissana Note, to został on zbudowany na zupełnie nowej platformie, która z czasem trafi także do aut Renault. Mimo zastosowanej technologii, masa samochodu zmalała o 55 kilogramów względem poprzednika. Jak wspomniałem wcześniej, ten model japońskiej firmy do tej pory konkurował z francuskim Modusem, Fiatem Idea, czy Oplem Meriva. Obecnie Note wchodzi głębiej w segment B i oprócz przytoczonego Clio, ma zamiar zaatakować Forda Fiestę, Peugeota 208 czy Opla Corsę.

Uwagę zwraca przednia panoramiczna szyba, która poprawia widoczność oraz uatrakcyjnia sylwetkę małego Nissana. Istotna jest tu również gra o zużycie paliwa. Zabiegi designerów pozwoliły uzyskać wynik 0,3 cx oporu opływu powietrza. Rzekomo inspiracją do charakterystycznych przełamań na boku karoserii, była odbita piłka podczas gry w squasha. Nie wiem, co brali ludzie z Nissana stercząc nad deską kreślarską, ale efekt finalny wyszedł nadzwyczaj dobrze. Dodatkowo oferowany jest również pakiet dynamiczny, z bardziej agresywnie narysowanymi zderzakami, spoilerem dachowym, 16-calowymi felgami ze stopów lekkich oraz zmienioną kierownicą. Będzie on dostępny na polskim rynku za kilka miesięcy. Co nowego znajdziemy jeszcze w Nissanie Note? Wnętrze to również zupełnie nowy projekt. Wygodne fotele to element, który w poprzedniku wołał o pomstę do nieba. Za sprawą skrócenia komory silnika o 3 cm oraz obniżenie punktu mocowania foteli o 9 cm, w środku pojawiło się naprawdę dużo miejsca. Tylna kanapa została ulokowana 2,3 cm wyżej niż w poprzedniku, przez co teraz Nissan chwali się “efektem kinowym”. To i tak nic w porównaniu z informacją w katalogach, która mówi o tym, iż obecnie Nissan Note, dla pasażerów drugiego rzędu oferuje więcej miejsca niż… BMW serii 7. Owszem, miejsca jest naprawdę dużo, ale nie popadajmy w skrajności. Kolejna “ciekawostka” – pojemność bagażnika, która po złożeniu oparć kanapy tylnej wynosi 2000 litrów. Tak – 2000 litrów, czyli więcej niż Mercedes klasy E Kombi z jednym rzędem foteli. Cóż – nie sprawdzaliśmy tego fizycznie, może faktycznie jest to transportowy przełom w segmencie B. Nie mniej pojemność bagażnika w standardowym układzie siedzeń to przyzwoite w tej klasie 300 litrów, która dzięki przesuwanej tylnej kanapie, może zostać powiększona do 381 litrów. Ostatnią, bardzo funkcjonalną zaletą są niespotykane u konkurencji drzwi tylne, otwierane pod kątem 90 stopni. To niezwykle udany zabieg konstruktorów, który z pewnością docenią rodzice guzdrający się z mocowaniem fotelika.

Do napędu Nissana Note użyto tych samych jednostek co w Micrze. Dodatkowo klient może wybrać wysokoprężny silnik 1.5 dCi, którym dane mi było jeździć podczas prezentacji. Samochód naprawdę przyzwoicie nabiera prędkości i charakteryzuje się umiarkowanym aperytem na olej napędowy. To może być prawdziwy hit rynkowy, biorąc pod uwagę, że cennik startuje od 43 990 zł (za wersję Visia oraz silnik 1.2 80 KM). Wówczas w wyposażeniu znajduje się pełna elektryka szyb i lusterek, 6 poduszek powietrznych, komputer pokładowy, system start-stop oraz tempomat. Niestety – zabrakło tak istotnych elementów jak klimatyzacja, czy – uwaga – radioodtwarzacz!

Nissan przedstawił także model Juke w odmianie N-Tec. Samochód, mimo 3 lat obecności na rynku, nieustannie zwraca uwagę swoją kontrowersyjną sylwetką. Jak donoszą badania, Juke jest wybierany głównie przez aktywnych mężczyzn. Jest to drugi najlepiej sprzedający się model, tuż po rodzinnym Qashqaiu. Zadziwiający jest fakt, że względem koncepcyjnego modelu Kazana, Juke zbyt szczególnie się nie zmienił. Przy okazji samochód ten stał się nośnikiem do wprowadzenia nowej marki japońskiego producenta – Nismo.

Juke N-Tec charakteryzuje się nową stylizacją elementów zewnętrznych oraz znaczną ilością technologi wewnątrz. Pojazd bazuje na bogatej linii wyposażenia Acenta. W aucie tym pojawiła się nowość – jednostka wysokoprężna 1.5 dCi z momentem obrotowym podwyższonym o 20 Nm oraz zużyciem paliwa i emisją CO2 zredukowaną o 12%.

Czy ta reprezentacja trzech aut, stworzona by zawalczyć w segmencie B, pozwoli Nissanowi wspiąć się na szczyt słupków sprzedaży? Jestem dobrej myśli, bo oprócz konkurencyjnego wyposażenia, japońskie auta w końcu zaczynają kosztować miarodajnie do tego, co oferują.

Galeria zdjęć

Kategoria: Nissan

Data dodania: 02.10.2013

Autor: Łukasz Kamiński

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Nissan Note i Micra FL" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club