Pierwsza jazda: Nissan Juke

Powrót Nissan Juke

Wprowadzenie Nissana Juke na rynek to naprawdę duże wydarzenie – jak żaden samochód wcześniej przełamuje konwenanse co do segmentów, jak i wyglądu.

Na ogół, jeśli w teście samochodu autor opisuje projekt nadwozia mianem “stanowiącego wyzwanie”, chce po prostu zgrabnie zamaskować jego odrzucającą brzydotę. W Juke’u jest jednak inaczej. Jego bryła, idee poszczególnych partii nadwozia jak i wyszukane detale naprawdę motywują do intelektualnej potyczki. Taki projekt mógł wyjść tylko spod ręki azjatyckiego Chrisa Bangle’a: Shiro Nakamury. Mało u nas znany genialny Japończyk wyprowadził swój rodzimy rynek z jednakowo wyglądających, nudnych aż do bólu szarych limuzyn w świat projektów śmiałych do stopnia graniczącego z arogancją, które da się docenić jednocześnie za dynamizm, jak i świadomy własnego dorobku kulturowego styl. Zaskakujące w ogóle i dopracowane w szczegółach projekty to efekt ciężkiej pracy ich autora: Nakamura-san często pracuje po 12 godzin dziennie, często ze swojego służbowego GT-Ra z kierowcą. To spod jego ręki wyszedł m. in. Nissan 350Z, Cube i Pivo, jak i Infiniti FX i Essence.

Juke zdaje się łączyć coś z każdego z tych samochodów. W założeniu, jest to samochód miejski, łączący jednak w sobie elementy charakteru SUV-a i coupe. W efekcie mamy pierwszego Japończyka, który może powalczyć o klientów do tej pory chcących ozdobić miejskie bulwary Alfami MiTo i Mini. Widać w tym pewną systematykę działań: kierownictwo przekonało się do produkcji samochodu tego typu po niebywałym sukcesie Qashqaia, który od momentu wprowadzenia w 2007 roku znalazł już 750 tysięcy nabywców. 80% z nich było nowymi klientami marki.

Tym sposobem Nissan wespół z Infiniti ma jedną z najbogatszych – jak i najciekawiej wyglądających gam SUV-ów na rynku. Juke dorzuca tu całą armię nowych, godnych odnotowania patentów: przód dominują światła rozwiązane w sposób, jaki nie miał miejsca jeszcze w żadnym innym samochodzie. W tym szaleństwie jest jednak metoda: te wszystkie linie, przetłoczenia i rozkład elementów składają się nie tylko na wygląd świeży i przebojowy, ale i masywny, budzący uznanie, co stanowi fundamentalną wartość w codziennej rywalizacji o szacunek na mieście. Hitem boków są linie okien i dachu, zwieńczone sportowymi światłami wyjętymi z Nissana 370Z. W tym nadwoziu jest tak wiele fajnych elementów, że aż można przeoczyć budujące wiele z charakteru samochodu rozbudowane nadkola i tylne klamki schowane jak w Alfie Romeo. Styl w tylko jednym miejscu negatywnie odbił się na funkcji: ukośna tylna klapa i rozciągnięte we wszystkie strony wnętrze nie pozostawiły już praktycznie żadnego miejsca na bagażnik, który na dodatek ma wysoko osadzony dolny próg.

Wchodząc do środka na pewno wielu odczuje ulgę, że jest tu trochę spokojniej i po krótkiej chwili zapomina się, w jak dziwnym w zasadzie samochodzie się przebywa. Nie jest tu jednak ani trochę nudno! Zajmując miejsce za kierownicą uwagę od razu przykuwają dwie rzeczy: wystające ponad maskę przednie reflektory i ukształtowany na wzór baku motocyklowego tunel środkowy. To naprawdę genialny patent na przekształcenie utrudnienia w zaletę: dźwignia zmiany biegów umiejscowiona jest wysoko, pod samą ręką, a nie wygląda w żaden sposób głupio. To rozwiązanie wprost prosi o wybranie wersji z manualem – tym bardziej, że alternatywę stanowi tylko rozlazła przekładnia bezstopniowa.

Juke dostępny będzie z trzema silnikami: wysokoprężnym 1.5 dCi o mocy 110 KM (Twój już za 66.900 zł) i benzynowym 1.6 dysponującym 117 KM (najtańsza odmiana: 60.900 zł), który po wzbogaceniu o turbosprężarkę z mocą 190 KM wchodzi już w rewir Coopera S (kosztując przy tym sporo mniej: 78.000 zł). Wybieram wersję, którą podejrzewam o największą popularność w Polsce – czyli podstawową. Jako że Juke będzie w pierwszej kolejności traktowany przez swoich właścicieli jako gadżet uzupełniający ich życie w stylu glamour, to większą popularnością niż silnik o dużej mocy czy napęd na cztery koła (dostępny opcjonalnie tylko z najmocniejszą wersją) będą się cieszyć fajne elementy wyposażenia. Niewątpliwie największym bajerem jest Dynamic Control System, czyli panel dwóch systemów sterujący klimatyzacją bądź trybem jazdy. Obydwoma elementami zarządzamy za pomocą tego samego wyświetlacza i przycisków, podmieniając ich funkcję. Pomysłowe – robi wrażenie i oszczędza miejsce na desce rozdzielczej. Jazda w każdym z trzech programów jest zauważalnie różna, choć posiada pewne cechy wspólne – koncentrację na jeździe w mieście, choć Juke’owi trzeba oddać dobrą pracę zawieszenia i układu kierowniczego. Co ciekawe, wybór ten oprócz szybkości reakcji układu kierowniczego i przepustnicy ma też wpływ na efektywność klimatyzacji, odbijającą się na spalaniu. Osobom interesującym się samochodami z tego segmentu bardziej spodoba się jednak pewnie podwyższona pozycja za kierownicą rodem z SUV-a i jak na dzisiejsze czasy jeszcze ludzki profil opon (55 lub 60), umożliwiający wdrapywanie się na największe przeszkody, z którymi spotka się Juke: krawężniki.

Nowy Nissan powinien zostać nagrodzony za swój zuchwały wygląd – tym, których nim nie zwiedzie, pozostaje porządnie wykonana reszta. Teraz czas na podobne Infiniti!

Dane techniczne:

Nissan Juke 1.6
Czym napędzany?
benzynowy 1.6, 117 KM, 158 Nm
Jak duży?
4,13 x 1,76 x 1,57 m, 1196 kg
Jak szybki?
11 s, 178 km/h
Jak bardzo spragniony?
8,2 / 5,4 / 6,4 l, 149 g
Jak drogi?
od 57.900 zł
Spróbuj także…
MINI Countryman, Skoda Yeti, Nissan Qashqai

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Nissan

Data dodania: 05.09.2010

Autor: Mateusz Żuchowski

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Nissan Juke" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club