Pierwsza jazda: Mitsubishi Outlander

Powrót Mitsubishi Outlander

Mitsubishi Outlander nareszcie staje się autem konkurencyjnym dla europejskich SUV-ów. Sprawdzamy jak na jego odbiór wpłynęło 100 zmian w stosunku do poprzednika.

Nowy Outlander to tak naprawdę kontynuacja modelu produkowanego od trzech lat. Auto zaprezentowane w 2012 roku reprezentowało już przyzwoity poziom, ale wciąż miało szereg naleciałości czysto azjatyckich, co dość skutecznie utrzymywało bezpieczny dla europejskich producentów dystans pomiędzy Outlanderem, a ich produktami. Teraz ma się to zmienić za sprawą ponad 100 modyfikacji, których dokonano przy najnowszej odsłonie tego liczącego 12 lat rynkowego bytu SUV-a.

Przede wszystkim mowa tu oczywiście o designie. Choć nowa filozofia marki – linia Dynamic Shield to w zasadzie żadna rynkowa rewolucja, to zdecydowanie podkreśla nowoczesność, auto wygląda atrakcyjniej, w głównej mierze za sprawą nowego, “chromowanego” frontu, odświeżonych listew nadprogowych oraz modyfikacji tylnej części nadwozia. Licznych zmian dokonano także tam, gdzie tego nie widać gołym okiem – w konstrukcji nadwozia i podwozia. To, co Mitsubishi najbardziej podkreśla opowiadając o nowym modelu, to przede wszystkim niebywale ciche wnętrze oraz 5-letnia gwarancja obejmująca również 24-godzinną pomoc dotyczącą… wszystkiego – od kolizji, przez przebicie opony, kradzieży, kończywszy na zatankowaniu niewłaściwego paliwa lub zagubienia kluczyka.

Trzeba przyznać, że w kwestii wyciszenia wnętrza poczyniono naprawdę kawał solidnej pracy. Idąc za informacjami zawartymi w katalogach, nowe maty wygłuszające zastosowano we wszystkich drzwiach, ścianach, bagażniku, podłodze, błotnikach i dachu, pokuszono się również o zamontowanie grubszych szyb tylnych oraz zmianę technologii obróbki szkła w szybach przednich. To jednak tylko część idących ku temu celowi modernizacji, bowiem również podwozie oraz układ zawieszenia skonstruowano z myślą o jak najmniejszym procencie przenoszenia drgań i hałasu do kabiny. Faktycznie auto jest niezmiernie ciche, do kabiny przenoszone są naprawdę głośne dźwięki z zewnątrz, a odgłos pracującego silnika dochodzi do środka wyłącznie w przypadku wyższego “wkręcania” na obroty.

Wnętrze zachowało swój typowy dla Mitsubishi, stosunkowo surowy charakter, ale zadbano o poprawienie funkcjonalności. Mowa tu głównie o nowej kierownicy, obszytej skórą, wielofunkcyjnej, ze wstawkami piano black. Zmieniły się także fotele, które (przynajmniej przednie) są znakomite w trasie. W całym wnętrzu zastosowano też nowe materiały wykończeniowe oraz atrakcyjne dla oka wstawki. Przybliża to nieco “chłodne” wnętrze do bardziej przytulnych, europejskich, ale wciąż daje się odczuć japoński powiew surowości, czego np. Nissan powoli się wystrzega. Producent chwali się również nagłośnieniem Rockford Fosgate, który w moim odczuciu gra przyzwoicie, ale nie rzuca na kolana. W tym segmencie być może i jest systemem wartym uznania, ale biorąc pod uwagę, że jest to nagłośnienie dostępne dopiero od trzeciego z pięciu poziomów wyposażenia, mogę zaryzykować stwierdzenie, że u rywali skalkulowane jest to nieco rozsądniej. Rzecz ma się podobnie z nawigacją satelitarną dedykowaną temu modelowi (wraz ze wspomnianym systemem nagłośnienia), która dostępna jest wyłącznie jako osobna wersja wyposażenia (co ciekawe, póki co tylko z silnikiem benzynowym, skrzynią CVT i napędem obu osi). Tu Japończycy jeszcze sporo muszą się nauczyć. W Europie klienci muszą mieć swobodę wyboru, szczególnie w przypadku tak oczywistych elementów wyposażenia, zwłaszcza w dzisiejszej dobie.

Mitsubishi Outlander może być wyposażony w jeden z dwóch dostępnych silników – dwulitrową benzynę lub diesla o pojemności 2.2 litra. Obydwie jednostki generują 150 KM mocy i wydaje się to być odpowiednia wartość jak na auto ważące od 1395 kg (2WD) do 1610 kg (4WD, automat). To nie pomyłka, Outlander jest naprawdę lekkim autem, biorąc pod uwagę gabaryty oraz możliwości np. poza utwardzonymi szlakami. Auto wyposażone w napęd obu osi przedrze się nawet przez naprawdę solidny teren, korzystając z systemów opartych na doświadczeniach wyniesionych chociażby z rajdów serii Baja czy Dakar. To nie czcze przechwałki – choć miałem okazję sprawdzić nowego Outlandera wyłącznie na niewielkich nierównościach i w niezbyt głębokim piachu, to już tam wykazywał znaczne ambicje i nie bałbym się spróbować w nim większego terenu (choć w przypadku napędu modyfikacji w zasadzie nie dokonano – po co zmieniać coś, co dobre?). W zależności od wersji silnikowej i wyposażeniowej, auto może być sparowane z jedną z aż czterech skrzyń biegów – pięciostopniowy manual (2.0 2WD), sześciostopniowy manual (2.2D 4WD), bezstopniowy CVT (2.0 4WD) i sześciostopniowy automat jako opcja przy czteronapędowym dieslu. Jak wspomniałem wcześniej, brakuje możliwości większego pola konfiguracji auta pod siebie. Nie dostaniemy np. diesla z napędem jednej osi, czy też benzyny 4WD z manualną lub automatyczną przekładnią (wyłącznie CVT i tylko wersja Intense Plus). Bezstopniowa skrzynia została gruntownie przebudowana i obecnie ma to być najlepsza tego typu przekładnia na rynku. Łączona jest ona z nowatorską przekładnią hydrokinetyczną, co ma wspierać szybkość reakcji i wykazywać niższe opory wewnętrzne zespołu napędowego. Całość ma pozwolić na niższe spalanie przy wyższym komforcie użytkowania – jaki będzie tego faktyczny efekt, przekonamy się z pewnością wkrótce.

Podczas prezentacji, miałem okazję sprawdzić auto z wysokoprężną jednostką 2.2D i automatyczną przekładnią. Jest to tym samym najdroższa pozycja w cenniku, która kosztuje 145 990 zł. Za tę kwotę otrzymujemy w standardzie 18-calowe felgi aluminiowe, przednie i tylne światła wykonane w technologii LED, czujnik deszczu i zmierzchu, automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne, siedmiomiejscowe wnętrze, dostęp bezkluczykowy, dwustrefową klimatyzację automatyczną, zestaw głośnomówiący Bluetooth, 9-głośnikowy system nagłośnienia audio premium Rockford Fosgate 710W z dotykowym panelem, 7 poduszek powietrznych, czy kamerę cofania (zamiast czujników parkowania). To niby sporo, jednak biorąc pod uwagę, że wersja City Style oferuje w zasadzie to samo za 43 400 zł mniej (niestety konieczność napędu 2WD i manualnej skrzyni pięciostopniowej), wracamy do punktu kiepskiej możliwości konfigurowania auta. W Outlanderze tak naprawdę nie istnieje opcja wyposażenia dodatkowego – wszystkim “zarządzamy” zmieniając po prostu wersję wyposażenia, których jest pięć: Invite Plus, Intense, City Style, Intense Plus i Instyle Navi. Auto celuje nie tylko w europejskich rywali, bowiem i rodzimy grunt oferuje wiele konkurencyjnych konstrukcji, jak chociażby Honda CR-V, Kia Sorento, Toyota RAV4, Subaru Forester, Mazda CX-5, czy Nissan X-Trail. Jest też koreański, ale znakomity Hyundai Tucson, a wszystkie wymienione auta w większości przypadków są od Outlandera tańsze (na przykładzie bazowych wersji, bowiem doposażenie konkurencji stawia Mitsubishi w podobnych widełkach cenowych). Najtańsza odmiana auta spod trzech diamentów kosztuje już 95 990 zł (2.0 Invite Plus 5MT 2WD). W wyposażeniu nie oferuje wodotrysków, ale zapewnia wygodną podróż dla pięciu osób i naprawdę znakomite właściwości jezdne, o czym za chwilę.

Auto robi dobre wrażenie – czuć świeżość i coraz bliższy cel gonitwy do europejskiego rywala. Mitsubishi obrało dobrą drogę związaną z liftingiem – dopracowanie tego, co niewidoczne plus dyskretne modyfikacje designu. W dzisiejszych czasach coraz częściej sprzedaje się wygląd auta, a nie to, co tak naprawdę oferuje. Testowane przeze mnie Mitsubishi Outlander 2.2 DID Intense Plus 4WD AT wydaje się być optymalnym rozwiązaniem na tego typu konstrukcję. Z jednej strony mamy solidny napęd obu osi, który w obecnej chwili jest chyba jedną z najbardziej dopracowanych konstrukcji (obok Jeepa Mitsubishi to najbardziej doświadczony producent napędu 4WD), przy naprawdę atrakcyjnym wyglądzie i wystarczającym poziomie wyposażenia. Są pewne niedociągnięcia, które (wybaczcie monotematyczność), w europejskim aucie by nie przeszły, jak chociażby brak elektrycznego sterowania fotela, podgrzewania foteli, skórzanej tapicerki czy okna dachowego w odmianach poniżej Instyle Navi (pojawią się pewnie jako jedne z niewielu opcji). Jako całość, Outlander sprawia jednak naprawdę dobre wrażenie. Omawiany silnik jest względnie dynamiczny, pomimo przeszło 11 sekund do setki, osiąga 190 km/h i oferuje 360 Nm momentu obrotowego w zakresie 1500-2750 obr./min. Zestawienie diesla z automatem to słuszny krok – sama przekładnia bywa co prawda nieco ospała, szczególnie przy nagłym kickdownie, ale przy spokojniejszej jeździe jest optymalnym rozwiązaniem. Na uznanie zasługuje także zawieszenie – jest wspaniałe! Wybiera naprawdę solidne nierówności, nie pozwalając jednocześnie odczuć tego w kabinie. Jest przy tym ciche, no i sprawnie radzi sobie poza asfaltem. To z pewnością mój lider w tym segmencie, jeśli chodzi o kwestię podwozia. Pozostaje jeszcze temat kosztów eksploatacji. Samochód, według katalogu spala średnio 5.8 litra oleju napędowego na 100 kilometrów. Skupiłem się na testowaniu innych parametrów podczas dwugodzinnego obcowania z samochodem, ale podejrzewam, że wartość ta w praktyce będzie wyższa o około litr-półtora. Nie zmienia to jednak faktu, że przy napędzie 4WD i przekładni automatycznej jest to wynik znakomity, pozwalający na pokonanie ponad 800 kilometrów na jednym zbiorniku. Nowoczesne silniki spełniające normy EURO6 to również atut Mitsubishi.

Galeria zdjęć

Kategoria: Mitsubishi

Data dodania: 02.10.2015

Autor: Łukasz Kamiński

Podziel się

&description=Mitsubishi Outlander" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club