Maserati Quattroporte GTS | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Test egzotyka: Maserati Quattroporte GTS

Powrót Maserati Quattroporte GTS

8 cylindrów, 6 generacja modelu, 4 drzwi, jedna z 2 limuzyn marki na rynku i zero kłopotów z namówieniem mnie na jazdę.

Leadem chyba wyraziłem już swoją opinię co do najnowszego Maserati Quattroporte. Ale coby nie być mało rzetelnym z punktu widzenia dziennikarskiego, przybliżę wam najnowszą odsłonę prestiżowej limuzyny z Włoch. Historia tego modelu była raczej stateczna i nic ciekawego się nie działo. Pierwsze odmiany Quattroporte nie wydawały się być zbyt wyrafinowanymi produktami. Dzieje marki rozpoczęły się od historii z wyścigami na torach całego świata, producent nie miał więc też zbytniego doświadczenia w budowie aut stricte drogowych, tym bardziej jeśli chodzi o komfortowe limuzyny.

Zaprezentowana w 1963 roku wersja posiadała jeszcze kilka dowodów na to, że wyszła spod ręki włoskiego mistrza. Za to dwie kolejne generacje Quattroporte bardziej przypominały duże Peugeoty (przynajmniej pod względem stylistyki), niż dzieła najwybitniejszych stylistów świata. Wraz z czwartą odsłoną modelu, nadeszły znane z bliższych nam lat dzieje marki, a więc mało wyrazista, chłodna stylistyka i, niestety, awaryjność, która do dnia dzisiejszego potrafi skutecznie negatywnie rzutować na przekonania co do Maserati. Dotychczasowa generacja Quattroporte znakomicie łączyła sport i elegancję. Szczególnie wersja po liftingu z 2011 roku, niemal w ogóle się nie zestarzała, choć sama piąta odsłona modelu liczy sobie już niemal dekadę. W przeciwieństwie do poprzedników, oprócz awaryjności, właściciele mieli do czynienia także z mizernej jakości montażem, co jednak nieco poprawiono w ostatnich egzemplarzach.

Quattroporte przez pół wieku produkcji jest wierne słusznej idei – sport, przygaszony elegancją, znakomity prestiż oraz 6- i 8-cylindrowe jednostki pod maską, montowane przy przedniej osi. Tutaj nic nie zmieniło się w najnowszym modelu. Auto zostało zbudowane zupełnie od początku, na nowej płycie podłogowej, z której korzysta po delikatnym skróceniu również mniejszy model Ghibli. Sylwetka, idąc za sztandarowym modelem marki – GranTurismo, zyskała nieco na agresji. Pojawiło się więcej przetłoczeń, wcięć oraz, jakkolwiek to brzmi – “azjatyckich” pociągnięć ołówka stylisty. Ukośne lampy przednie oraz wąskie, poziome klosze tylne przypominają kilka japońskich projektów. Samochód przez kilka miesięcy zdążył się już jednak nieco zadomowić na rynku i postrzegany jest jako pełnoprawny następca piątej odsłony Quattroporte.

Pierwsze co zwraca uwagę prócz licznych detali, to wielkość auta. Maserati urosło o 21 centymetrów, a 5263 mm długości to wynik konkurencyjny dla przedłużonych wersji “świętej trójcy” segmentu prestiżowych limuzyn (Audi A8, BMW serii 7, Mercedes klasy S). Wizualnie potężne gabaryty udało się zakamuflować przysadzistą linią, a w użytkowaniu – nowymi materiałami, dzięki którym Quattroporte jest o 100 kg lżejsze. Udało się również rozłożyć masę w stosunku 50:50, czyli niemal idealnym, choć osobiście preferuję delikatnie cięższy tył. Przypieczętowaniem nowej sylwetki są opcjonalne, 20-calowe felgi linii CRONO. Na zdjęciach wyglądają dość kontrowersyjnie, jednak realnie mają w sobie urok.

Testowane auto to najmocniejsza odmiana GTS, z 3,8-litrową V8-ką o mocy 530 KM. Pierwsza myśl – niestety, tu także końca dobiegła era wolnossących, kipiących wigorem jednostek. Quattroporte wspiera się dwoma turbosprężarkami. Na szczęście, jak się jednak okazało, auto w żadnym stopniu nie straciło tego, czym charakteryzował się poprzednik – wyjątkowy dźwięk oraz przyzwoita elastyczność motoru. Tutaj nie tylko nie jest gorzej – nowa generacja zaskakuje. Gdy potrzeba, z czterech końcówek układu wydechowego wydobywa się słyszalny głównie na zewnątrz, dystyngowany pomruk, godny prestiżowego wehikułu z sercem wywodzącym się z technologii Ferrari. Aktywny wydech oraz fakt, że turbiny wspomagają motor aktywnie (każda odpowiedzialna jest za inne pasmo obrotów) sprawiają, że Quattroporte w sportowym trybie potrafi zamienić się w pełnokrwiste, włoskie monstrum. Pomaga w tym także znakomicie odnajdująca się przekładnia ZF o ośmiu przełożeniach, która w niezauważalny sposób zmienia biegi w czasie, o jakim ludzka ręka na drążku ręcznej skrzyni mogłaby tylko pomarzyć.

Uniwersalność – to coś, czym tylko w teorii mógł poszczycić się dotychczasowy model. Silnik niemal zawsze ujadał agresywnym brzmieniem (tak, tak – ja też to lubię, ale uwierzcie, że po 400 kilometrach, nawet najbardziej zagorzałego petrolheada rozboli głowa), kiedy w przypadku szóstego Quattroporte możemy dosłownie odpocząć, czy to za kierownicą, czy w drugim rzędzie siedzeń. Skoro mowa o odpoczynku i wygodzie, nie sposób nie napisać czegoś o wnętrzu. Nie byle jakim wnętrzu. Zapach skóry jest narkotyzujący – nawet nie trzeba dotykać zimnego aluminium i drewna o wyczuwalnych pod palcem słojach, by wiedzieć, że nie są to tanie imitacje. Design deski rozdzielczej jest dyskusyjny. Nie będę powoływał się na liczne testy i odczucia znanych mi osób. Osobiście twierdzę, że wnętrze nowego Maserati jest genialne, nie licząc przeciętnie pasującego do wszechobecnego bogactwa wyświetlacza systemu multimedialnego, przejętego wprost chociażby z Fiata Freemont, czy Jeepa Grand Cherokee. Oczywiście to żadna ujma dla wspomnianych aut, ale jeśli technologia musi być przejęta z innych samochodów włoskiego koncernu, to niech chociaż zostanie to obudowane w sposób godny auta kosztującego niemal 900 tysięcy złotych. Tu ewidentnie widać dotkliwą oszczędność, ale nie ma co narzekać na działanie całego systemu. Co prawda grafika jest dość przestarzała, jeśli chodzi chociażby o nawigację satelitarną, ale obsługa jest intuicyjna i nie sprawia większych kłopotów.

Po pierwszym (i na szczęście ostatnim) zgrzycie, pora na przyjemności. Wygodne fotele nie dość, że świetnie wyglądają, to zostały wykonane w perfekcyjny sposób ze znakomitych materiałów. Skóra nie wygląda na tą, znaną z pierwszych GranTurismo i Quattroporte, która po 3 latach eksploatacji pękała i wyglądała jak kanapa 70-letniego Rolls-Royce’a czy Bentleya. Również kierownica zasługuje na uznanie. Co prawda według mnie jej wieniec jest nieco zbyt gruby, ale w dłoni leży znakomicie, przynajmniej podczas codziennej eksploatacji. W przypadku agresywnej jazdy mogą pojawić się pewne kłopoty z odbieraniem impulsów z przedniej osi. Na plus zasługują również świetnie wyglądające i funkcjonalne łopatki za kierownicą. Niezwykle urzekły mnie wskaźniki – zarówno obrotomierz, jak i prędkościomierz, nie są niczym przełomowym, ale grafika zegarów, czcionka oraz ich ogólna czytelność sprawiają iż czuć, że mamy do czynienia z produktem topowym. Na pokładzie nie zabrakło oczywiście wszystkich systemów wspomagających jazdę, 4-strefowej klimatyzacji, czy pełnej elektryki foteli, które dodatkowo wyposażone zostały w funkcję ogrzewania i wentylacji.

Nagłośnienie Bowers & Wilkins to również klasa sama w sobie. Marka mało znana, przynajmniej poza audiofilskim środowiskiem, jednak charakteryzująca się niezwykle dopracowaną jakością dźwięku. Nie jest to tania opcja, jednak za tak zaawansowany zestaw surround klasy premium naprawdę warto dopłacić. Do zasilania systemu 15-głośników zastosowano wysoko wydajny wielokanałowy wzmacniacz wykorzystujący niezwykle zaawansowaną technologię dźwięku przestrzennego. Słuchając relaksującej muzyki na pokładzie Maserati Quattroporte, naprawdę można odpłynąć do innego świata. Wygodniej będzie to zrobić z poziomu tylnej kanapy, na której można podróżować przez setki kilometrów bez najmniejszego zmęczenia. Mięsistą skórą obito każdy zakątek otaczający pasażerów tylnej kanapy, przed którą wygospodarowaną wystarczającą ilość miejsca na nogi, choć Maserati nie jest w tym aspekcie rekordzistą. Na życzenie zamiast trzyosobowej kanapy, Maserati może zamontować dwa, oddzielone tunelem fotele. Część z was mogłaby powiedzieć, że pisanie o bagażniku w takim aucie to profanacja egzotyczności tematu. Wbrew pozorom, to również istotna rzecz, zresztą osobiście znam przypadek, w którym klient kupił Audi RS 6 zamiast Porsche Panamera, z uwagi na większy bagażnik właśnie. Maserati oferuje pokaźne 530 litrów, co jest rewelacyjnym wynikiem, który docenią biznesmeni, wykorzystujący limuzynę również do rodzinnych wakacji.

Bez względu na to, czy będą to góry, czy morze, szczęśliwa rodzina na pokładzie Quattroporte GTS, dostanie się do celu niezwykle szybko. 4,7 sekundy do setki oraz prędkość maksymalna 307 km/h to wyniki godne sportowych coupe. Niesamowite wrażenie robi moment obrotowy. 710 Nm pozwala efektywnie przyśpieszać, nawet powyżej 200 km/h pod wzniesienia autostrady. Za kierownicą nie czuć gabarytów potężnej limuzyny. Układ kierowniczy jest zestrojony idealnie – w trybie standardowym pozwala skupić się po prostu na tym, co dzieje się przed maską (choć gdzieś w czeluściach układu czuć, że nie jest to “gumowa” limuzyna, a sportowo nacechowane auto). W przypadku przestawienia trybu pracy auta na sportowy, koło obraca się z nieco większym oporem, dając przy tym zdecydowanie bardziej zadowalającą responsywność. To zasługa wierności pierwotnym emocjom płynącym z jazdy prawdziwymi sportowymi autami. W Maserati zamontowano bowiem hydrauliczne wspomaganie kierownicy, w którym jedynie pompa napędzana jest silnikiem elektrycznym. Na uwagę zasługuje również świetna widoczność oraz coś, za co chyba płacimy największą część pieniędzy – poczucie jazdy czymś wyjątkowym.

No dobrze, zachwytów nie ma niemal końca, ale czy przeszło 850 000 zł to kwota do zaakceptowania nawet przez osoby, do których zawodowy los się uśmiechnął? Uważam, że w dobie nowej generacji produktów Maserati, nie jest to przesadzona cena. Egida Fiata w tym momencie kończy się w zasadzie głównie na finansowaniu, nie licząc przytoczonego, zapożyczonego żywcem z dużo tańszych aut układu multimedialnego. Mamy więc ogromną dozę prestiżu, świetnych materiałów, rewelacyjnego prowadzenia i znakomitej akustyki płynącej z układu wydechowego. Quattroporte GTS kosztuje 770 000 zł, po dodaniu jednak kilku opcji, którymi zachwycałem się w artykule (m.in. felgi, nagłośnienie, rozbudowany pakiet skórzany), cena wzrasta o niemal kolejnych 100 tysięcy. Podkreślenie swojego statusu niestety kosztuje, tym bardziej przy obecności trójzębu w logo. Dlatego też Quattroporte bardziej powinno być porównywane z Aston Martinem Rapide, czy Bentleyem Flying Spur. Przy Maserati, Porsche Panamera, BMW 760Li, czy Audi S8 wydają się raczej powszechnymi autami dla bogatych ludzi. Dzięki temu kosztują też nieco mniej (choć wcale nie mało), ale przecież Quattroporte to nie tylko 530-konne GTS. W ofercie jest również słabsza o 120 KM odmiana z napędem na cztery koła oraz, uwaga – pierwsze Maserati z dieslem w historii. 270 KM z wysokoprężnej jednostki może nie czyni Quattroporte luksusowym ekspresem, ale 250 km/h prędkości maksymalnej i setka na prędkościomierzu po 6,4 sekundy to również dobry wynik, za który trzeba zapłacić około 500 000 zł. Tu pojawia się jednak pytanie, czy za kwoty oscylujące wokół takich wartości, nie lepiej wybrać dostępne już także w polskim przedstawicielstwie Maserati Ghibli? Niewiele mniejsze, godnie prezentujące się auto z 330-konną V6-tką startuje od 370 000 zł. Nawet najmocniejsza odmiana S (410 KM, 4,8 sekundy do setki), dodatkowo z napędem na obie osie, będzie o 50 000 zł tańsza od wysokoprężnego Quattroporte, a otwierające cennik Ghibli Diesel według mnie z biegiem czasu skutecznie zagrozi popularności Porsche Panamery, czy wspomnianej “świętej trójcy”, która w 85% sprzedaje się właśnie z wysokoprężnymi silnikami.

Dane techniczne:

Maserati Quattroporte GTS
Czym napędzany?
benzynowy, turbo, 3.8 V8, 530 KM, 650 Nm
Jak duży?
5,26 x 1,95 x 1,48 m, 1900 kg
Jak szybki?
4.7 s, 307 km/h
Jak bardzo spragniony?
nie takie straszne
Jak drogi?
od 770 tys. zł
Spróbuj także…
Bentley Flying Spur, Aston Martin Rapide S, Jaguar XJR

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Maserati

Data dodania: 03.11.2013

Autor: Łukasz Kamiński

Zdjęcia: Dominik Kopyciński i Małgorzata Krysztofik

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Maserati Quattroporte GTS" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club