Mansory GranTurismo S | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Test egzotyka: Mansory GranTurismo S

Powrót Mansory GranTurismo S

Jeździmy autem, które zadowoli zarówno konserwatystów, jak i indywidualistów. Prawdziwi petrolheads również nie powinni płakać.

O burzliwej historii związanej z wątpliwym początkowo zainteresowaniem Maserati GranTurismo pisał Mateusz Żuchowski w publikacji dotyczącej testu modelu S Automatica. Treści mówiące o losach firmy Mansory przedstawiłem z kolei w materiale odnośnie Porsche Panamery Turbo, dotkniętej ręką kontrowersyjnego tunera. Nie będziemy więc powielali informacji i przejdziemy od razu do sedna. Oto stoi przed Wami Maserati GranTurismo S przebudowane przez niemiecką firmę – czyżbyśmy chcieli zaprezentować Wam połączenie niebiańskiej piękności ze skrajną brzydotą? Błąd.

Owszem, Mansory niejednokrotnie pokazało się od strony projektów, które często budziły cmoknięcia pełne podzielonych opinii oraz mnóstwo grymasów na twarzach oglądających. Tym razem styliści poszli nieco inną drogą. Korzystając z zaproszenia powstałego niedawno polskiego przedstawicielstwa Mansory, miałem okazję spędzić dzień z (w mojej opinii) autem obudowanym najkorzystniejszym pakietem stylistycznym dla GranTurismo dostępnym na rynku. Jak mocno przesadzam? Zagłębmy się w szczegóły.

Za bazę posłużył model znany naszym czytelnikom – GranTurismo S. Zmian jest sporo – tak naprawdę z zewnątrz seryjne pozostały błotniki, drzwi, klapa bagażnika oraz dach. Żeby nie było zbyt łatwo, specjaliści od materiałów konstrukcyjnych opracowali kompletny bodykit z włókna węglowego. Chociaż zderzak przedni oraz maska wydają się jedynie przemodelowane, wykonane są z trójwarstwowo lakierowanego karbonu, przy czym sam pracownik lakierni musi się napracować przy tych kilku elementach tyle, co z reguły przy dwóch kompleksowo malowanych, tradycyjnych samochodach. Zaawansowanie technologiczne projektu zdradzają jedynie krawędzie charakterystycznej atrapy chłodnicy, wyżłobienie na masce wraz z wlotem powietrza oraz dolna lotka, które pozostały niepolakierowane i dumnie eksponują fakturę najprawdziwszego kompozytu. Najciekawiej prezentuje się otwarta maska, która wręcz narzuca oczom patrzenie na ogromny płat karbonu widziany od strony silnika. Tył nadwozia został udekorowany masywnym zderzakiem z potężnym dyfuzorem wykonanym z jedynego słusznego materiału. Umieszczono w nim także otwory na ogromne, podwójne końcówki układu wydechowego, który może zostać karbonowy lub polakierowany na czarno. W naszym egzemplarzu postawiono jednak srebrny kolor, celem zachowania odpowiedniego kontrastu. Dyskretny projekt Mansorego wieńczy karbonowa lotka na klapie bagażnika oraz matowo czarne felgi o średnicy 20 i 21 cali, odpowiednio dla przedniej i tylnej osi. Z karbonu wykonano także lusterka boczne oraz mocno rozbudowane, piętrowe progi, nad którymi noga niepewnie drga przy każdorazowym zajmowaniu miejsca.

Jeżeli chodzi o stylistykę wnętrza, klient zamawiający prezentowane auto stwierdził, że fabryczny wystrój jest bezbłędny i postanowił zaakcentować wyjątkowość swojego auta jedynie zmienioną kierownicą. Swoją drogą jest świetna – gruba, mięsista, obudowana włóknem węglowym oraz skórą – godnie podkreśla indywidualny, acz nieprzesadzony charakter prezentowanego Maserati.

Modyfikacje dokonane przez niemieckiego tunera oprócz stylistyki sięgnęły również do wspomnianego układu wydechowego oraz zawieszenia. I to właśnie te ostatnie elementy tak naprawdę pozwalają głębiej powzdychać nad robotą dokonaną przez Mansory. Piekielny dźwięk seryjnego Maserati GT S w tej odsłonie jest jeszcze bardziej spotęgowany. Już po odpaleniu motoru kluczykiem rodem z Fiata Stilo do uszu dociera klang godny najznamienitszych konstrukcji świata. Ośmiocylindrowa jednostka pozostała seryjna, do fabrycznych 440 koni mechanicznych dotarło jedynie kilkanaście dodatkowych jednostek z przebudowanego układu wydechowego.

Już seryjne Maserati jeździ nieprzeciętnie dobrze. Nie jest to co prawda ścigant godny konkurowania choćby z Porsche 911 Turbo, czy nawet Audi R8 V10, jednak sama nazwa mówi, że mimo zbliżonych cyferek, GT służy do zadań zgoła odmiennych. Piekielny dźwięk oraz ultrasztywne zawieszenie Mansory zdają się potęgować wrażenia z jazdy tym przecież niewolnym autem. Rzeczywistość jest jednak inna – motor 4,7 V8 osiąga w tym egzemplarzu przeszło 450 koni przy 7000 obr./min, co zmusza do kręcenia motoru do niebotycznej symfonii z wydechu. Osiągi to niespełna 5 sekund do 100 km/h i niemal 300 km/h prędkości maksymalnej. Robi wrażenie, jak na auto, które z definicji ma służyć do szybkiego przemieszczania się na dalekich odległościach, ale nie do typowych wyścigów. Rynek jest jednak nieubłagany i dziś możecie kupić Maserati GranTurismo MC Stradale – model o 110 kg lżejszy i minimalnie mocniejszy od modelu S. Roszady w palecie nie skończyły się tylko na tym wyczynowym aucie dorzuconym do oferty – z katalogów zniknęła prezentowana Wam wersja S, na rzecz modelu nazwanego GranTurismo Sport. Hierarchia pozostała jednak bez zmian.

Wracając do obcowania z eleganckim Maserati w karbonowym wydaniu, pora napisać coś o samym prowadzeniu włoskiej piękności. Pierwsze wrażenie podobne jest do tego, które odczuwa kierowca w niemal każdym supersamochodzie – siedzi się nisko, auto jest szerokie i dość specyficzne w manewrowaniu. Co prawda nie jest tak nieporęcznie jak chociażby w Lamborghini Murcielago, gdzie trzeba kierować się w zasadzie wyłącznie tym, co udało się zaobserwować wokół auta przed zajęciem miejsca wewnątrz. GranTurismo S wyposażone jest we względnie szybką i bezawaryjną przekładnię MC-Shift, dość znacznie poprawioną względem przestarzałej konstrukcji ZF o sześciu przełożeniach stosowanej w słabszej odmianie GranTurismo. Skrzynia może nie należy do najszybszych, jednak nie sprawia kłopotu podczas jazdy (tej szybkiej, jak i spokojnej) i współpracuje z kierowcą całkiem sprawnie. Maserati wyprzedza konkurencję czymś teoretycznie mało istotnym – długie, nieruchomo ułożone łopatki zmiany biegów ulokowane za kołem kierownicy są wspaniałe w operowaniu. Bez znaczenia, czy jesteśmy w ostrym zakręcie, manewrujemy na parkingu, czy wyciskamy ostatnie soki z włoskiej V8 na autostradzie, nie sposób nie trafić w łopatkę, jak to często ma miejsce w przypadku mniejszych dźwigienek lub guzików zamiast nich. Design zewnętrzny w kilku detalach odzwierciedlono również w środku, niestety z jakością wykonania jest już delikatnie słabiej. Widać także kilka zapożyczeń z tanich Fiatów. Cóż – nieustannie włoskie auta rządzą się swoimi prawami, jednak tego typu konstrukcje kochamy za co innego – stylistyka, dźwięk i prestiż to wszak synonimy Maserati.

Podczas jazdy Mansory GranTurismo S czuć, że auto stworzono do połykania setek kilometrów. Pojazd jest duży i komfortowy, nie brak jednak surowego zacięcia, szczególnie z bardzo sztywnym zawieszeniem pakietu Mansory. 20 i 21 calowe felgi dodatkowo potęgują odczucia płynące z jazdy naprawdę twardym autem. Drugą stroną medalu jest jednak niesamowite czucie samochodu w zakręcie – seryjne Maserati pomyślane jest już jako auto aspirujące do wyścigowych, jednak prezentowany egzemplarz to majstersztyk prowadzenia, pod warunkiem, że nawierzchnia będzie przynajmniej względnie równa. Wówczas połykanie kolejnych kilometrów to niesamowita przyjemność. Jest co prawda głośno i by móc podróżować we w miarę ludzkich warunkach, nawet w mieście warto załączyć najwyższe przełożenie skrzyni. Melodia płynąca z tylnej części auta jest jednak lekiem na każde życiowe niepowodzenia – start zatrzymany, czy też zwyczajna redukcja, pedał w podłogę i kolejne tknięcia prawej łopatki wprawią w pozytywny nastrój nawet najbardziej poszkodowanego klienta oszukanego w Amber Gold.

Jak więc podsumować ofertę niemieckiego tunera? Czy zabiegi dokonane przez Mansory warte są wydania naprawdę sporej ilości pieniędzy, liczonej w dziesiątkach tysięcy Euro? W mojej opinii tak. Prezentowany egzemplarz pokazuje, że robota specjalistów z Brand to nie tylko jeżdżąca kontrowersja, ale również gustowne modyfikacje podkreślające detale, które fabrycznie zostały wyeksponowane nieco delikatniej. Charakterystyczne linie Maserati nie zostały zmienione, za to zdecydowanie wzrosła merytoryczna wartość konkretnego egzemplarza. Dla oczekujących jeszcze większych emocji, można pójść także w przeróbki mechaniczne, przekraczając granicę 470 koni. A dla ceniących dyskretną, ale jednak ostentacyjność – warto skorzystać z dziesiątek możliwości różnego kontrastowania kolorami oraz designem poszczególnych elementów samochodu. Co prawda nie sądzę, bym zdołał wszystkich przekonać do tego typu przeróbek, jednak niezmiernie cieszy mnie fakt, że Niemcy poszli także w kierunku ludzi, którzy cenią ich zaangażowanie oraz profesjonalizm, a niekoniecznie chcieliby narzucać się wzrokowi każdego przechodnia. Uniwersalna oferta kierowana do każdego – czy to nie brzmi wystarczająco dobrze?

Dane techniczne:

Mansory GranTurismo S
Czym napędzany?
benzynowy, 4.7 V8, 455 KM, 505 Nm
Jak duży?
4,88 x 1,92 x 1,35 m, 1960 kg
Jak szybki?
4,9 s, 300 km/h
Jak bardzo spragniony?
spra… cooo?
Jak drogi?
od 200.000 Euro
Spróbuj także…
Bentley Continental GT, Porsche 911 Turbo, Aston Martin DB9

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Mansory, Maserati

Data dodania: 11.09.2012

Autor: Łukasz Kamiński

Zdjęcia: Piotr Piechocki

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Mansory GranTurismo S" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club