Czym na tor?: John Cooper Works Racing Academy

Powrót John Cooper Works Racing Academy

The John Cooper Works Racing Academy. Czyli krótko o tym dlaczego spędziłam godzinę konfigurując swoje wymarzone MINI zaraz po powrocie do domu z jednodniowego szkolenia na torze w podpoznańskich Bednarach.

Czym w zasadzie jest John Cooper Works Racing Academy? Są to jednodniowe szkolenia przeprowadzane w całej Europie przez wykwalifikowanych instruktorów grupy BMW. Nadrzędnym celem akademii jest przybliżenie uczestnikom, poprzez trzy moduły ćwiczeniowe (teoria, „racing experience” i próba sprawnościowa), filozofii samochodów sygnowanych nazwiskiem legendarnego Johna Coopera, a zarazem wprowadzenia uczestników w tajniki jazdy wyścigowej oraz pozyskania przez nich umiejętności dynamicznego pokonywania przeszkód.

Gdy po przekroczeniu bramy Ośrodka Szkoleniowego Sobiesława Zasady moją małżowinę uszną wypełniły uroczo zadziorne strzały z wydechu nowych MINI JCW, a na horyzoncie pojawił się namiot w barwach niemieckiej marki wiedziałam, że mimo kiepskiej pogody zabawa z MINI będzie przednia. Stado kilkunastu Cooperów, Pacemanów oraz Countrymanów, zaparkowanych w dwóch rzędach radośnie witało przybywających dziennikarzy. Trzeba przyznać, że już na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że bodykit wersji JCW nadaje wszystkim trzem modelom dużo bardziej zadziorny charakter w porównaniu do niżej pozycjonowanych wersji. Zabarwienie tej nowej wyścigowej mieszanki ognistą czerwienią, brytyjską zielenią i ostatnimi czasy niezwykle modną mysią szarością sprawia, że można je posądzić o koneksje z lucyferem.

Po zwięzłym oficjalnym przywitaniu, przydzieleniu do grup ćwiczeniowych i pojawieniu się, w iście wyścigowym stylu, gościa specjalnego w osobie Adama Małysza (który jest ambasadorem marki), przeszliśmy do sedna sprawy. Miałam przyjemność zacząć od modułu wyścigowego, który był przeprowadzany za sterami Cooperów. Już na wstępie zdradzę Wam, że stał się on moją ulubioną częścią programu!

Próba polegała na pokonaniu wyznaczonej trasy, obfitej w zakręty i szykany, z zachowaniem przede wszystkim poprawnej techniki, ale też wyścigowego tempa.

Jeszcze przed rozpoczęciem jazd, nasi wykwalifikowani i niezwykle sympatyczni instruktorzy opowiedzieli o tajnikach jazdy torowej; jak należy dohamowywać przed zakrętami, jak poprawnie w nie wchodzić, jak należy operować gazem, a w końcu jak wychodzić z pokonywanego łuku czy nawrotu. Biorąc pod uwagę zróżnicowany poziom grupy, rady te okazały się niezwykle cennymi, ponieważ jechaliśmy w miarę równym tempem i nikt panicznie nie spowalniał samochodu za sobą.

Pierwszych kilka okrążeń poświęconych było zapoznaniu się z trasą. Pozwoliłam sobie poświęcić ten czas na zabawy przyciskami na desce rozdzielczej i nowej wielofunkcyjnej kierownicy Coopera. Kosmetyczne zmiany przedniego panelu nie tylko bardzo korzystnie wpłynęły na ergonomie, ale także na sam design. Cały środek samochodu wprawia kierowcę w nastrój zgodny z przeznaczeniem auta. Z okrążenia na okrążenie tempo naszej jazdy wzrasta. Trzeba przyznać, że MINI posiada wszystko czego można by żądać od samochodu, który ma sprawiać przede wszystkim frajdę. Koncern zaopatrzył nowego Coopera w najmocniejszy w historii MINI silnik. 2-litrowa, turbodoładowana jednostka o mocy 231 KM i momencie obrotowym wynoszącym 320 Nm w niskim zakresie, bo od 1250 obrotów zastąpiła lubiane 1.6. Już na „papierze” oczy mogą się zaświecić, a wyobraźcie sobie jak cieszyły się moje na torze w Bednarach! Ponadto egzemplarze, którymi dysponowaliśmy zostały wyposażone w sportową automatyczną skrzynię biegów, co początkowo było dla mnie niemałym rozczarowaniem (jako miłośniczki manualnych przekładni w tego typu samochodach), które na szczęście szybko zrekompensował ręczny tryb przełączania biegów manetkami za kierownicą. Dzięki temu mogłam w pełni cieszyć się pełną kontrolą na krętej, technicznej próbie. MINI od zawsze stało w czołówce świetnie prowadzących się hothatchów, za sprawą perfekcyjnego układu kierowniczego i świetnie zestrojonego zawieszenia. Na szczęście nic w tej kwestii nie uległo zmianie. Ten pierwszy, w sportowym trybie jest precyzyjny niczym ręka chirurga podczas operacji na otwartym mózgu. Pokonywanie sekwencji zakrętów składającej się z długiego, szybkiego łuku przechodzącego do niezwykle ciasnej szykany, było w wykonaniu gwiazdy dnia majstersztykiem. „Precyzja skalpela, zwinność ważki”. Tak powinno brzmieć nowe hasło reklamowe Coopera JCW.

MINI nie jest zaopatrzone w mechaniczną szperę, ale w gotowości ciągle czuwa system EDLC (Electronic Differential Lock Control), który spowalnia wewnętrzne, buksujące koło, a co za tym idzie, utrzymuje samochód w stabilności nawet, gdy prawy pedał zostanie wciśnięty w podłogę w szczytowym punkcie zakrętu. Liczne systemy elektryczne zostały zaprogramowane w taki sposób, żeby tylko asystować kierowcy, służyć pomocną dłonią i wspólnie wykorzystywać potencjał auta. Co za tym idzie, należy pamiętać, że z większością systemów w pozycji „off” musimy ciągle utrzymywać mózg w pozycji „on”. Uwierzcie, że MINI nie pozwala zapomnieć, iż ciągle jesteśmy na ziemi, gdzie prawa fizyki pozostają niezmienne.

Drugi, najkrótszy moduł naszego dnia skupiał się wokół filozofii linii John Coopers Works, lifestylowym zacięciu, zmian jakie zaszły na przestrzeni lat i przyszłości rozwoju. Nie będę ukrywać, że rozemocjonowana wrażeniami i naładowana dawką torowych emocji, odliczałam minuty do wypróbowania pozostałych modeli w ostatniej próbie jaka na nas czekała. Jak się później okazało – najtrudniejszej ze wszystkich. Część ta była rodzajem testu sprawnościowego, w którym tym razem posłużyły nam czteronapędowe „Miniaki”: PacemanCountryman. Próba ta była typowym testem sprawnościowym. Polegała ominięciu przeszkody stojącej na środku drogi wyznaczonej przez pachołki, dojechaniu do szykany, przejechaniu slalomu zakończonego długim lewym zakrętem, na końcu którego musieliśmy się zatrzymać, aby od zerowej prędkości dotrzeć do strefy nazwanej „dynamiczną zmianą pasa ruchu”. Informacja krążąca w kuluarach, że próba ta była układana przez wiele godzin z wykorzystaniem miarki, a co za tym idzie – z ogromną precyzją, nie odstraszyła kierowców od zabawy w „bowling”. Rzeczywiście, początkowe przejazdy były dość niefortunne. Jednak przyznam, że przyjemnością była obserwacja postępów w technice jazdy wszystkich zaproszonych gości oraz ciągłego zapoznawania się ze specyfiką samochodów JCW.

Wisienką na torcie było zakończenie dnia niewielką rywalizacją na pętli sprawnościowej w towarzystwie siarczystego deszczu. Trzeba przyznać, że wola walki u większości z nas została jeszcze bardziej podjudzona przez organizatorów i choć nikt głośno tego nie powiedział, dało wyczuć się żądzę zwycięstwa. A przecież każdy z nas przyjechał tu poznać nową (wspaniałą jak się okazało) gamę Mini John Cooper Works i podszkolić swoje umiejętności. Mężczyźni…

Dane techniczne:

MINI JCW
Paceman JCW
Czym napędzany?
benzynowy, turbo, 2.0 R4
231 KM, 320 Nm
benzynowy, turbo, 1.6 R4,
218 KM, 280 Nm
Jak duży?
3.82 × 1.73 × 1.41 m, 1190 kg
4.12 x 1.79 x 1.53 m, 1495 kg
Jak szybki?
6.1 s, 246 km/h
6.9 s, 226 km/h
Jak drogi?
od 127.000 zł
od 146.400 zł
Spróbuj także…
Audi S1, Abarth 595 Turismo, Nissan Juke Nismo

Galeria zdjęć

Kategoria: MINI

Data dodania: 25.06.2015

Autor: Karina Rulska

Zdjęcia: BMW Polska

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=John Cooper Works Racing Academy" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club