Czym na urlop?: Jeep Grand Cherokee SRT8: 5 tys. km po Europie

Powrót Jeep Grand Cherokee SRT8: 5 tys. km po Europie

Niemal pięć tysięcy kilometrów w Jeepie Grand Cherokee SRT8 – czy można sobie wyobrazić lepszy test możliwości dla takiego auta?

Pierwsza generacja Jeepa Grand Cherokee SRT8 była czymś zjawiskowym. Może nie tak spektakularnym jak monstrualny Dodge RAM SRT, ale również rodzinnemu SUV-owi niewiele brakowało do miana idiotycznego wręcz wozu. Bo jak inaczej nazwać samochód, który docelowo ma pomieścić komplet pasażerów i bezpiecznie, w komfortowych warunkach dostarczyć ich do nawet najodleglejszego celu, a w rzeczywistości kipi mocą na lewo i prawo, próbując wyrwać kierownicę z rąk prowadzącemu? Dla mnie bomba, ale grono osób zamawiających ten samochód, najzwyczajniej w świecie się go przeraziło – tym bardziej w USA, gdzie ludzi nie przywykli do potworów ze znaczkiem Jeepa na masce. Charakter tego auta znakomicie oddaje treść tablic rejestracyjnych testowanego przez nas egzemplarza.

Model SRT8 po gruntownej modernizacji to zupełnie inna liga. Samochód zdecydowanie bardziej przeznaczony do użytku codziennego, choć spalanie nadal zbijało z nóg. Pojawiło się bardziej dopracowane zawieszenie i układ kierowniczy, popracowano też nad napędem. Nie tak dawno temu Marek Stachoń dość szeroko rozpisał się na temat tego auta w teście. 2013 rok przyniósł kolejne modernizacje, które dosięgnęły również najmocniejszej wersji rodzinnego SUV-a. Jak przystało na portal ExoticCars.pl, nasza wizja skonfrontowania się z tym piekielnym autem nie mogła być zbyt banalna.

Współpraca z PositiveWays.pl – organizatorem wspaniałych europejskich wypraw dla właścicieli ekskluzywnych samochodów trwa w najlepsze. Aby połączyć przyjemne z pożytecznym, zdecydowaliśmy się wyruszyć Grand Cherokee SRT8 po faceliftingu jako wóz techniczny, wspólnie z gromadą niemal 30 aut spod znaku Ferrari, Lamborghini, Aston Martina, Maserati, czy McLarena. Oczywiście nie chodziło tu o zestawienie ważącego niemal 2,5 tony kolosa ze stricte wyczynowymi maszynami do urywania dziesiątych części sekund na torze wyścigowym. Mieliśmy swój własny plan – sprawdzić Jeepa na trasie drugiej już wyprawy PositiveWays.pl, liczącej przeszło 4000 km, której celem było Monte Carlo.

Zaczęło się niewinnie – odbiór auta, wycieczka na wschód Polski, a tam próba załadunku sprzętu operatorów filmowych. No właśnie – próba. 457 litrów to objętość godna przestronnego kompaktu, a nie rodzinnego SUV-a. Z zewnątrz wydaje się, że miejsca na bagaże jest zdecydowanie więcej. Co innego jeśli mowa o przestrzeni dla pasażerów – tej jest pod dostatkiem, dla każdego z osobna. Żadna z podróżujących osób nie narzekała na to, że coś jest nie tak. No chyba, że mowa o kosztach podróży. Mina rzednie prędko, kiedy mimo przeszło 90-litrowego baku, trzeba robić przystanki co 500 kilometrów. I to jadąc w trasie. W szybkim rozrachunku daje to średnią w okolicach 18 litrów na setkę, uwzględniając wprowadzoną po liftingu rewelacyjnie pracującą 8-stopniową przekładnię i system wyłączający pracę połowy cylindrów, gdy jest ona zbędna. Wynik więc przeciętny i to bez nadmiernego maltretowania prawego pedału, choć pokus było wiele, bacząc na okoliczności.

W sportowym trybie pracy zawieszenia auto robi się też dość sztywne. To świetnie, zwłaszcza na krętych drogach, pod warunkiem, że są jednak przyzwoitej jakości, a zdecydowana większość serpentyn prowadziła przez francuskie Alpy, gdzie z nawierzchnią bywało różnie. Jak na auto o takich gabarytach i stosunkowo wysoki profil opony (45 – co w tym segmencie można jednak uznać za mocno sportowy), Grand Cherokee SRT8 prowadzi się zaskakująco dobrze. Prawdziwe rozczarowanie można przeżyć dopiero przesiadając się np. z Nissana GT-R, którym uprzednio pokonało się setki kilometrów górskimi przełęczami. Wówczas wydaje się, jakby Jeep podpierał się lusterkami w każdym ciaśniejszym nawrocie. W gruncie rzeczy tak jest też w rzeczywistości – SRT8 powstało do połykania kilometrów w trasie, a nie na torze wyścigowym. Auto zostało wyposażone nawet w procedurę startową, jednak jest to raczej gadżet, a nie przydatny na co dzień element wyposażenia. Muszę jednak przyznać, że przyśpieszenie niewiele przekraczające 4,5 sekundy do setki robi wrażenie, a tym bardziej jego powtarzalność. Nawet załadunek bagaży niewiele spowalniał mastodonta przecinającego lotem koszącym powietrze lazurowego wybrzeża. Zdecydowanie żywiołem Jeepa są drogi szybkiego ruchu i autostrady. Nawet chcąc zachować rozsądne przerwy między tankowaniami, wszyscy uczestnicy ruchu prowokują kciukami uniesionymi w górę lub usilnym ustępowaniem miejsca na lewym pasie, jednak dla chcącego nic trudnego – SRT8 rewelacyjnie połyka setki kilometrów, racząc miękkimi, choć świetnie trzymającymi w zakrętach fotelami, pewnym zawieszeniem i układem kierowniczym oraz pięknym, choć niemęczącym brzmieniem wolnossącego V8.

Najmocniejszy z Jeepów został stworzony dla rodziny niezwykle spragnionej urlopu. Bardzo wygodne fotele (mimo całej “kubełkowatości”), mnóstwo schowków i uchwytów na kubki, względnie pojemny kufer, no i silnik, który pomoże całą resztę wymienionych cech dowieźć do upragnionego kurortu. V8-ka o pojemności 6.4 litra brzmi piekielnie. Generuje aż 624 Nm momentu obrotowego i moc 468 KM – to brzmi dumnie, tak samo jak wygląda. Jeep powala swoim designem – ocieka agresją, szczególnie po ostatnim liftingu. Zwraca na siebie uwagę nawet pośród sportowych aut najbardziej znanych marek świata.

Jak więc Grand Cherokee SRT8 wypadło w tym długodystansowym, choć dokonanym w przeciągu kilkunastu dni teście? Myślę, że w tym segmencie ciężko znaleźć bardziej uniwersalne auto. No dobrze – może w tym “podsegmencie” będzie lepszym stwierdzeniem, wszak możecie powiedzieć, że ten sam model z silnikiem diesla oferuje niemal to samo, a spala dużo mniej. Okej, ale SRT8 nie kupi nikt o zdrowych zmysłach. To auto dla człowieka, który raczej posiada w garażu naprawdę sportowe auto, a na co dzień chce poruszać się czymś niewiele wolniejszym, świetnie wyglądającym i niezwykle uniwersalnym. Policzcie spotkane Jeepy w tej wersji i skonfrontujcie je z liczbą Porsche Cayenne, czy BMW X5. Śmieszna skala porównania, bo Grand Cherokee SRT8 nie jest dla poukładanych ludzi. To wariat w czystej postaci i zupełne przeciwieństwo słowa “rozsądek”. Wspaniałe auto i mimo kilku minusów, na czele z przeciętną pojemnością bagażnika, paliwożernością i nieustannie nieco odbiegającą od europejskich konkurentów jakością montażu (choć jest już o włos!), ciężko zarzucić temu autu cokolwiek złego. Przede wszystkim dlatego, że trudno znaleźć bezpośredniego konkurenta. Raz, że auta zbliżone aspiracjami do SRT8 są przynajmniej 50% droższe, a dwa, że i tak próżno szukać u rywali tej surowości, opakowanej w ekskluzywny, babciny tapczan pełen gadżetów – tego mogli dopuścić się tylko Amerykanie.

Dane techniczne:

Jeep Grand Cherokee SRT8
Czym napędzany?
benzynowy, 6.4 V8, 468 KM, 624 Nm
Jak duży?
4.86 x 1.96 x 1.76 m, 2360 kg
Jak szybki?
5.0 s, 257 km/h
Jak bardzo spragniony?
dosłownie widać, jak wskazówka poziomu paliwa opada w dół
Jak drogi?
od 338 500 zł
Spróbuj także…
Porsche Cayenne GTS, BMW x5 M50d, Range Rover Sport 5.0 S/C

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Jeep

Data dodania: 25.07.2014

Autor: Łukasz Kamiński

Zdjęcia: Konrad Skura

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Jeep Grand Cherokee SRT8: 5 tys. km po Europie" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club