Pierwsza jazda: Ford Mondeo 2.0 TDCi 180 Titanium oraz Kombi 1.5 EcoBoost 160 Titanium

Powrót Ford Mondeo 2.0 TDCi 180 Titanium oraz Kombi 1.5 EcoBoost 160 Titanium

Nowy Ford Mondeo wkracza na polski rynek. Mimo stosunkowo mało radykalnych zmian, to prawdziwa rewolucja.

Największa europejska limuzyna Forda była, a w zasadzie nadal jest na naszym rynku od 2007 roku. Przez ten czas auto zdążyło się delikatnie zestarzeć, może nawet nie tyle stylistycznie, bo Mondeo było niemal zawsze autem ponadczasowym, jednak pod nadwoziem kryło raczej rozwiązania, które za przełomowe mogłyby uchodzić co najwyżej jeszcze 2-3 lata temu. Jak powszechnie wiadomo ten, kto się nie rozwija, tak naprawdę nawet nie stoi w miejscu, a cofa się z uwagi na ewoluowanie konkurencji. Tak samo było z Fordem, który dostrzegł nieubłaganie nadchodzącą “dziadkowatość” Mondeo.

Obecna, według nomenklatury niemieckiego producenta, czwarta już generacja tego modelu to prawdziwa niespodzianka dla europejskiego klienta. Tak, tak – dla europejskiego, bowiem w USA, w dokładnie takim samym wydaniu już w 2012 roku został zaprezentowany model Fusion. U nas pod tą nazwą znamy raczej niezbyt udane auto segmentu B, z kolei na rynku amerykańskim to po prostu Mondeo. Wobec powyższego można więc polemizować, czy konstrukcja sprzed dwóch lat jest w stanie okazać się czymś rewolucyjnym dla klientów Starego Kontynentu, w tak obleganym ostatnio segmencie B, w którym co rusz słychać o innowacyjnych modelach najróżniejszych marek.

Moje pierwsze spotkanie z nowym Mondeo okazało się jednak zaskakujące. Auto zachowało charakter poprzednika, jednocześnie będąc rewolucją w wielu wymiarach. Nie chcę zanudzać czytelników tym, ile miesięcy opracowywano ten wóz, z ilu nowych komponentów składa się prezentowany samochód, czy tym, jak mocno potrzeba było rozwinąć fabrykę, by nowe Mondeo mogło być solidnie przygotowane pod europejski rynek. No dobrze – o tym ostatnim krótko wspomnę, że takiej rewolucji Ford nie dokonał przez ostatnie 30 lat i na Mondeo skupił obecnie niemal całą swą siłę.

Przedstawię własne odczucia, które płyną po przesiadce z dotychczasowego modelu. Przede wszystkim design – jak wspomniałem wcześniej, stylistycznie nie ma tu rewolucji. Najciekawszym i najbardziej rzucającym się w oczy elementem bez wątpienia jest atrapa chłodnicy “Aston Martin look”, która do tej pory w Mondeo nie była znana. Dobrze komponuje się w tak “dorosłym” aucie. Nowe lampy zdradzają amerykańskie korzenie, choć w niczym to nie przeszkadza – Ford zyskał więcej charakteru. Tylna część nadwozia zmieniła się raczej kosmetycznie – i bardzo dobrze. Od profilu najbardziej widać 4869 mm długości – to już wymiar naprawdę dorodnej limuzyny, a odpowiednie proporcje jeszcze bardziej potęgują to wrażenie.

Jak zapewne pamiętacie, poprzednik oferowany był w trzech wersjach nadwoziowych – pakowne kombi, praktyczny liftback oraz klasyczny sedan. Zarówno firmy, które stanowiły w ostatnich latach aż 80% sprzedaży samochodów marki Ford, jak i klienci indywidualni mocno doceniali walory użytkowe, wobec czego czterodrzwiowa limuzyna była najsłabiej sprzedającym się wariantem Mondeo. W najnowszej odsłonie tego modelu, Niemcy postanowili skupić się wyłącznie na liftbacku i kombi. Sedan został zarezerwowany dla przygotowywanej właśnie wersji hybrydowej (bezstopniowa skrzynia CVT, od 122 000 zł), co będzie przełomem u Forda w tym segmencie, podobnie jak możliwość doposażenia Mondeo w napęd obu osi.

Podczas prezentacji w zeszłym tygodniu, miałem możliwość podróżowania 160-konną benzynową odmianą 1.5 EcoBoost oraz 180-konnym dieslem 2.0 TDCI. Oba auta (kombi i sedan) były wyposażone w manualne przekładnie (opcjonalnie sześciostopniowy automat w benzynach i sześciostopniowa przekładnia PowerShift w dieslach) oraz najwyżej notowany stopień wyposażenia Titanium. W testowanych autach na pokładzie zabrakło tak naprawdę niewielu pozycji z listy opcji (takich jak masaże foteli czy szklany dach). Poza tym Mondeo raczyło wszystkich pasażerów takimi udogodnieniami jak reflektory LED z systemem automatycznego sterowania światłami drogowymi, czujniki zmiany pasa ruchu, martwego pola widzenia w lusterkach i odległości od poprzedzającego pojazdu, czy nadmuchiwane w czasie kolizji tylne pasy bezpieczeństwa. Nie zabrakło wielofunkcyjnej kierownicy z elektryczną regulacją i podgrzewaniem oraz bardzo wygodnych skórzanych foteli ustawianych elektrycznie w 10 kierunkach, czy też podgrzewanej kanapy.

Jeśli chodzi o design wnętrza, zmienił się przede wszystkim panel centralny. Nie znajdziecie tu już delikatnie “taniego” czarnego plastiku. Miejsce przed drążkiem zmiany biegów zajęła nowa ściana, pozbawiona nadmiaru przycisków. Zdecydowaną większość poleceń obecnie wydaje się z poziomu dotykowego ekranu. Znany właścicielom Forda system SYNC został dość mocno zmodyfikowany. Niestety jego interfejs jest mało intuicyjny, co być może jest winą niezbyt dokładnego tłumaczenia komend. Skoro mowa o języku, ubolewam nad brakiem możliwości dyktowania autu poleceń po polsku – mam nadzieję, że to tylko dolegliwość testowych egzemplarzy, które krążą po całej Europie. Na uznanie zasługują również cyfrowe zegary – nowoczesne, ale bardzo czytelne, choć piszę to raczej z myślą o podstawowych funkcjach (prędkościomierz i obrotomierz). Pomiędzy głównymi zegarami oraz w ich wnętrzu ulokowano mnóstwo informacji dotyczące naprawdę przeróżnych funkcji. Testowane auto zostało wyposażone w adaptacyjne zawieszenie, którym można sterować wyłącznie z poziomu guzików na kierownicy, których jest zbyt dużo. Jeśli już o podwoziu mowa, to różnica pomiędzy komfortowym, a sportowym ustawieniem jest diametralna – chwała Bogu! Dziś coraz trudniej znaleźć auto, które faktycznie pozwoli odczuć zmiany pomiędzy tymi trybami pracy auta, tym bardziej w tym segmencie. Mondeo poza tym prowadzi się wzorowo, ale to nie powinno zaskoczyć użytkowników Forda. Auto jedzie przewidywalnie, nawet przy prędkościach niedozwolonych na publicznych drogach w Polsce. Zachowuje pewność prowadzenia i taki swoisty sport ukryty w niezwykle komfortowym przebraniu. Jak dla mnie złoty środek dla aut segmentu D, którego mogą uczyć się inni producenci od Forda.

Na koniec słowo o silnikach. Oprócz wspomnianej hybrydy o mocy nominalnej 187 KM oraz dwóch wersji, którymi dane mi było podróżować po drogach Mazowsza i okolicach Iławy, do Mondeo można będzie zamówić jeszcze 203- lub 240-konną benzynę 2.0 EcoBoost oraz 115- lub 150-konnego diesla TDCi (1.6 i 2.0). Wysokoprężna jednostka 2.0 TDCi o mocy 180 KM to znakomity silnik do auta gabarytów Mondeo, ważącego około 1,5 tony. Auto ochoczo nabiera prędkości, spalając w cyklu mieszanym poniżej 8 litrów. Producent zapowiada atak na 240-konnego diesla TDI, który obecnie jest oferowany w najnowszym Passacie i już wkrótce zaprezentuje jeszcze mocniejszą wersję swojego motoru. 160-konna benzyna nie jest najgorszym pomysłem, choć przy prędkościach przekraczających 120 km/h, samochód coraz mniej chętnie reaguje na polecenia kierowcy zadawane prawym pedałem. Przyznam wprost, że nie chciałbym sprawdzać jak radzi sobie Mondeo z 1.6 TDCi pod maską.

Cennik otwiera podstawowa benzyna, którą podróżowałem do Warszawy, kwotą 89 000 zł w odmianie wyposażeniowej Ambiente Plus (w standardzie m.in. 16-calowe felgi aluminiowe, manualna klimatyzacja, radio z CD/MP3/USB, 6 poduszek powietrznych, czujnik ciśnienia w oponach). Do wyboru jest też wspomniane 2.0 EcoBoost w dwóch wariantach mocy dostępnych wyłącznie w najdroższej odmianie Titanium i automatyczną skrzynią biegów (203 KM – 120 600 zł, 240 KM – 128 000 zł). W standardowym wyposażeniu takiego auta znajdziemy już chociażby 17-calowe felgi aluminiowe, systemy wspomagające utrzymanie pasa ruchu, rozpoznające znaki drogowe oraz monitorujące koncentrację kierowcy, dostęp bezkluczykowy, sportowe fotele przednie z podgrzewaniem o kilku stopniach, tempomat, czy kolorowy wyświetlacz między zegarami. Podstawowy diesel 1.6 TDCi (115 KM) startuje od 95 000 zł. Mocniejsze 2.0 TDCi (150 KM lub 180 KM, skrzynia manualna lub opcjonalny PowerShift za 9000 zł) to wydatek odpowiednio 99 000 zł lub 110 790 zł (najmocniejszy diesel dostępny od środkowego wariantu wyposażenia Gold Edition). Dopłata za nadwozie kombi wynosi 4000 zł.

Nowe Mondeo z pewnością namiesza nieco w segmencie D. Ford kazał dość długo czekać na swój ruch, jednak obecne posunięcie, mimo tego, że świat zna to auto od dwóch lat, z pewnością pokaże, jak wiele niemiecki producent ma jeszcze do zaoferowania. Niecierpliwie czekam na pozostałe nowości Forda, a o pierwszych jazdach nowym Focusem będziecie mogli poczytać na ExoticCars.pl już za kilka tygodni.

Dane techniczne:

Mondeo 2.0 TDCI
Mondeo 1.5 EcoBoost
Czym napędzany?
turbodiesel, 2.0 R4,
180 KM, 400 Nm
benzynowy, turbo,
1.5 R4, 160 KM, 240 Nm
Jak duży?
4.87 x 1.85 x 1.48 m
Jak szybki?
8.3 s, 225 km/h
9.2 s, 222 km/h
Jak bardzo
spragniony?
śr. 4.4 l, 115 g
śr. 5.8 l, 134 g
Jak drogi?
od 110 790 zł
od 89 000 zł
Spróbuj także…
Volkswagen Passat, Peugeot 508, Mazda 6

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Ford

Data dodania: 23.11.2014

Autor: Łukasz Kamiński

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Ford Mondeo 2.0 TDCi 180 Titanium oraz Kombi 1.5 EcoBoost 160 Titanium" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club