Test egzotyka: Ford Focus RS500

Powrót Ford Focus RS500

Ten czarny (matowy) charakter czerpie z dziedzictwa Forda w rajdach aż miło, a większym problemem przy kupnie nie jest jego cena, lecz dostępność.

W wyścigu hot-hatchy Ford wysunął się na prowadzenie już przy zaprezentowaniu drugiej generacji Focusa RS. Ponad 300-konny silnik, niesamowite właściwości jezdne przy napędzie na przód i praktyczność auta w dniu codziennym uczyniły zeń obiekt pożądania, który według wstępnych planów miał “rozejść się” w liczbie 8.000 egzemplarzy – ostatecznie licznik zatrzymał się na ponad 11.000. Ostatnia seria 500 modeli była czymś w rodzaju ukoronowania numeru jeden w klasie szybkich, ale nie zupełnie bezużytecznych samochodów kompaktowych. Za literki RS wskoczyła liczba 500 i w ten sposób narodził się najmocniejszy Ford, który kiedykolwiek widniał w ofercie europejskich dilerów. A właściwie pojawił się tam tylko na chwilę, bo popyt znacznie przewyższył podaż – w samej tylko Wielkiej Brytanii chętnych było ponad 500 (na 101 zaoferowanych). Do Polski z oficjalnej puli 500 trafiło 10 modeli.

Każdy RS500 powstał na bazie tej samej recepty. Nadwozie pomalowane zostało czarnym lakierem, a następnie obklejone matową na wysoki połysk folią. Efekt jest taki, że 99 % społeczeństwa będzie zachwycone kolorem, a nieliczni, którzy będą mieć szansę złapać RS500 z otwartymi drzwiami być może zwrócą uwagę, że to “fake”. W każdym razie całość wygląda obłędnie, a na ulicy Focus robi wielkie “wow”. To auto nie jest dla kogoś, kto chce “cichaczem” przemknąć w cieniu. Również miłośnicy automatycznych myjni będą zawiedzeni – o pielęgnacji RS500 w takich przybytkach nie ma mowy, chyba, że chcecie powrócić do czarnego lakieru. W zasadzie musicie uważać na wszystko co styka się z nadwoziem, bo szkód może narobić nawet płyn do spryskiwaczy! Cena estetyki jest zatem spora, ale warto. Oprócz matu, elementami wyróżniającymi są potężne wloty powietrza w zderzaku, “podziurawiona” maska i dachowa lotka. Całości dopełniają 19-calowe felgi, których w kompakcie pokroju Focusa małymi nazwać nie możemy! W porównaniu do “normalnego” RS-a zmian jest zatem niewiele, ale są one na tyle wyraziste, by móc wykreować nowy obraz tej wersji – mroczny i agresywny.

Znakomicie w tym procesie sprawdza się kolejny element układanki – 2,5-litrowe serce, które przeszło kilka zabiegów wzmacniających. Powiększono filtr powietrza i chłodnicę, a praca pompy paliwowej stała się jeszcze wydajniejsza. W połączeniu z rurami układu wydechowego o większej średnicy dało to odczuwalny przyrost mocy – zamiast znakomitych 305 koni mamy fenomenalne 350 szalonych rumaków gotowych ponieść na każde zawołanie prawej stopy kierowcy. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zmniejszyło się co prawda o 0,3 sekundy (5,6 vs 5,9), ale subiektywne wrażenia są o 45 KM lepsze, szczególnie powyżej 100 km/h. Właściwie elastyczność i werwa z jaką Focus RS500 łamie kolejne słupki na prędkościomierzu robią niebywałe wrażenie – w końcu to poziom z wyższej ligi, takiej, w której grają zawodnicy od Porsche! Kategoria „v-max” również zapowiada się emocjonująco (już przez sam prędkościomierz wyskalowany do 280 km/h) – w przeciwieństwie do większości aut Focus potrafi dobić prawie do końca osiągając bez problemu fabryczne 263 km/h. I to przy jakim akompaniamencie! Specjaliści od dźwięku w oddziale Forda zajmującym się RS-ami, wykłady musieli mieć zorganizowane przy rajdowych odcinkach specjalnych. Dwie pojedyncze końcówki wydają z siebie ścieżkę, której nie powstydziłby się w swoim bolidzie żaden kierowca zespołu fabrycznego. To w jaki sposób zagra zależy tylko i wyłącznie od poziomu otwarcia przepustnicy. Co najlepsze przy gwałtownym jej zamknięciu niespalone resztki benzyny eksplodują w układzie wydechowym generując dźwięk rodem z, nie przymierzając, rajdów Finlandii czy Monte Carlo. Za ten podkład należy się Fordowi platyna!

Wrażenia z jazdy są autentyczne i uzależniające. Focus RS500, podobnie jak jego słabsza wersja, korzysta z RevoKnuckle - systemu, który, w prostych słowach, sprawia, że opony Focusa, niezależnie od stopnia „natarcia”, zawsze przylegają do nawierzchni cała swoją szerokością. Gdy się „przesadzi” w zakręcie, koło prędzej oderwie się od asfaltu, niż zacznie ciągnąć auto poza drogę. Nie jest przesadą stwierdzenie, że tym autem kontrolowane poślizgi są naprawdę możliwe, bo w rzeczywistości jedzie się nim jak pojazdem z napędem na obie osie. Wielu było niedowiarków i krytyków połączenia tak dużej mocy tylko z przednimi kołami – Ford pokazał jednak, że się da i to z zyskiem dla kierowcy. Nie mniejsze uznanie należy się układowi kierowniczemu – jest arcy-precyzyjny, bezpośredni, w mig wykonuje to co “zarządziły” ręce, bardzo dobrze czyta drogę i obywa się bez szarpnięć przy przyspieszaniu na skręconych kołach – jednym słowem nie protestuje, a wręcz zachęca do szybkiej jazdy. Sztywno zestrojone zawieszenie (u nas trzeba uważać, nie jest to opcja dla miłośników komfortu) dokłada swoje i tak wychodzi nam maszynka, która na mokrej nawierzchni potrafi wykręcić lepszy czas niż Porsche 911 Turbo generacji 996 czy BMW M3 E46. I te hamulce, ostre jak brzytwy! Zaciski bez litości chwytają potężne tarcze (o średnicy 336 milimetrów) w objęcia i z prędkości 100 km/h zatrzymują “zestaw” na odcinku nawet 35 metrów. To również liga aut przynajmniej 2-3 razy droższych.

Jazda RS-em po polskich drogach to ciągłe przywoływanie siebie do porządku. Nawet przy lekkim obchodzeniu się z gazem wyniki mile widziane przez panów z drogówki pojawiają się na prędkościomierzu w mgnieniu oka. “Pod nogą” non-stop czuć siłę jednostki napędowej i przelewające się na koła niutonometry momentu obrotowego, którego maksymalna wartość w liczbie 460 Nm dostępna jest w przedziale 2500-4500 obr/min. Silnik uzyskuje swe maksymalne cyfry przy 6500 obr/min a przyciśnięty do oporu potrafi przez trzy sekundy kręcić się nieco powyżej 7000 obr/min. A wszystko to pośród wspaniałego akompaniamentu układu wydechowego, który bulgocze, ryczy i strzela aż miło. Wspaniałe wrażenia gwarantowane zarówno w środku jak i na zewnątrz. Z drugiej strony, cywilizowanych uczuć dostarczają wygodne fotele sprawnie oplatające ciało pasażerów, tylna kanapa, na której da się bez problemu wytrzymać, bagażnik, do którego zmieścimy sporo zakupów czy nie sprawiająca żadnych problemów obsługa instrumentarium. Ot, zwykły Focus z fotelami Recaro, tu i ówdzie czerwonymi nićmi i lepiej “trzymającym się” dłoni wolantem.

Decydując się na kupno RS500 trzeba było wykazać się niezłym refleksem, bo 10 sztuk “na Polskę” rozdysponowanych zostało w mgnieniu oka, mimo ceny (173.600 złotych) o prawie 50 tysięcy większej niż w przypadku zwykłego RS-a. Ale czy w przypadku cywilnego auta, które kipi witaminą WRC ma to w ogóle jakieś znaczenie?

Dane techniczne:

Ford Focus RS500
Czym napędzany?
benzynowy, turbo, 2.5 R5, 350 KM, 460 Nm
Jak duży?
4,40 x 1,82 x 1,50 m
Jak szybki?
5,6 s, 263 km/h
Jak bardzo spragniony?
zależy od głębokości wciśnięcia pedału gazu w dywanik
Jak drogi?
kiedyś jako nowy: 173.600 zł, teraz jako używany prawie tyle samo
Spróbuj także…
Subaru Impreza STi CS400, VW Golf R, Renault Clio V6

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Ford

Data dodania: 20.02.2012

Autor: Szymon Piaskowski

Zdjęcia: Iwo Wasilew

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Ford Focus RS500" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club