Test: Ford C-Max 1.6 TDCi Titanium

Powrót Ford C-Max 1.6 TDCi Titanium

Ford jest jedną z marek, która na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat przeszła ogromną zmianę w zakresie stylizacji swoich produktów. Każdy fan motoryzacji pamięta zapewne połowę lat 90. ubiegłego wieku, kiedy to Ford zaprezentował miejskiego Ka będącego prekursorem New Edge Design. Choć po drodze było jeszcze Mondeo po liftingu (1996 rok) oraz Puma (1997), to prawdziwą ikoną tego tej szkoły stylistycznej stał się jeden z najpopularniejszych modeli marki czyli Focus. New Edge Design dość szybko się zestarzał, druga generacja Focusa czy Mondeo były sporo spokojniej zaprojektowane. W 2006 roku do gry wszedł Kinetic Design, który po dziś dzień wyznacza kierunek projektowania aut spod znaku błękitnego owalu. Co ciekawe, pierwszymi modelami spod znaku Kinetic Design były vany: Galaxy oraz S-Max. Choć na rynku obecny był już Focus C-Max, jego nadwozie jednoznacznie nawiązywało do dość spokojnego stylu „zwykłego” Focusa II generacji.

Testowane dziś auto zostało wprowadzone do sprzedaży w 2010 roku, co widać na pierwszy rzut oka. Nowy C-Max nie ma kompletnie nic wspólnego ze swoim pudełkowatym przodkiem. Auto zadziwia wręcz swoją muskularną i dynamiczną aparycją mocno podkreśloną wieloma zamaszystymi cięciami i przetłoczeniami. Pokażcie mi ponadto minivana z tak mocno wznoszącą się linią okien. Charakteru całości dodają duże i z rozmachem zaprojektowane lampy przednie i tylne oraz wydatna dolna atrapa chłodnicy, jak żywo budząca skojarzenia z… Fordem Focusem RS! Czy ktoś jeszcze śmie twierdzić, że nie można sportowo „narysować” kompaktowego minivana?

Jeszcze większy szok czeka nas po zajęciu miejsca w środku. Wyrzućcie z głowy wszelkie wyobrażenia, jakie mieliście nt. nudnego wnętrza poprzedniego C-Maxa. Kokpit nowego modelu atakuje wręcz zmysły stylistyczną odwagą i bogactwem. Za sportową kierownicą czai się zestaw zegarów wpuszczonych w futurystyczne tuby, fortepianowo czarna konsola centralna będąca jednocześnie centrum sterowania multimediami bezczelnie wchodzi w głąb kabiny, a żadna z kratek nawiewu z przodu nie ma odwagi być zwyczajnie prostokątną lub kwadratową. Nie szczędzono srebrnego plastiku całkiem sensownie imitującego aluminium, i dobrze bo gdyby nie ten zabieg, wnętrze byłoby stanowczo zbyt ponure, mimo tak ciekawej formy. Tworzywa użyte do uformowania kokpitu są dobrej jakości, ale chyba nikt nie pogniewałby się, gdyby były nieco bardziej miękkie. Nie można mieć natomiast żadnych zastrzeżeń co do jakości ich spasowania. Jest po prostu solidnie.

Galeria zdjęć

Kategoria: Ford

Data dodania: 13.09.2011

Autor: Marek Stachoń

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Ford C-Max 1.6 TDCi Titanium" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club