Dodge RAM SRT10 vs Jeep Grand Cherokee SRT8 | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Porównanie, Test egzotyka: Dodge RAM SRT10 vs Jeep Grand Cherokee SRT8

Powrót Dodge RAM SRT10 vs Jeep Grand Cherokee SRT8

Kilkadziesiąt lat temu na wyschniętych jeziorach USA narodziła się motoryzacyjna kultura czcząca mocne i muskularne hot rody. Dzisiejsze Stany Zjednoczone również mają do zaoferowania więcej niż fast foody, małe dwulitrowe puszki Coli i Baracka Obamę.

Obama czy też nie, na pewno oba prezentowane auta ma Maciej, ich właściciel. Amerykańską motoryzację kocha się lub nienawidzi. Entuzjaści cenią sobie nietuzinkowy charakter, ogromne silniki i przepastne wnętrza, zaś krytycy wytykają im miękkie zawieszenia i marną jakość wykonania. Cóż, my uznaliśmy, że wady aut zza Wielkiej Wody są dziś tak oczywiste jak to, że Ziemia jest okrągła. Właśnie dlatego nie ma sensu z nimi dyskutować, bo bez nich amerykańskie auta nie byłyby tym, czym są.

Dodge RAM w wersji którą widzicie na zdjęciach nie jest największym pick-upem na runku USA, to raczej przeciętniak. Mimo to nawet najdrobniejszego farmera raczej nie uświadczymy za kierownicą tego mini czołgu. Dlaczego? Powód jest prosty, to niezwykłe monstrum nosi wiele mówiącą nazwę SRT-10, za którą kryje się cenna informacja dotycząca jednostki napędowej. V10 o pojemności 8,3 litra z legendarnego Vipera o mocy ponad 500 koni mechanicznych. Lepszej rekomendacji zdaje się nie potrzeba. Dzięki potężnemu silnikowi Dodge zyskał miano najszybszej lekkiej ciężarówki świata. Patrząc na dane techniczne raczej nikt nie spodziewa się, że bodźcem do zakupu takiego auta będzie pojemna „paka”, na której bez trudu zmieści się kilka beli siana.

Ale przejdźmy do konkretów. Dodge w wydaniu Bright Silver Metallic, których wyprodukowano zaledwie 698 sztuk, w naszych realiach budzi respekt. Wielka paszcza odstrasza wszystkich kierowców, których auta przy prezentowanym monstrum wyglądają jak resoraki. Stylistycznie, o ile można tak powiedzieć, auto jest dość spokojne. Mam na myśli mniej więcej tyle, że nie uświadczymy tu krzykliwych przetłoczeń, spojlerów, czy orgii kolorów. Jedyny element, który może wzbudzić pewne podejrzenia to maska przednia wyposażona w spory centralny wlot powietrza. Raczej nie ma co liczyć, że ktoś dostrzeże dyskretne oznaczenia Viper na podszybiu, lub logo SRT-10 na drzwiach. Szczególnie, kiedy auto niczym Katrina przejedzie obok nas. Porównanie to nie jest wcale przesadą, bo tak jak morderczy huragan, tak i pick-up Dodge’a dosłownie urywa głowę. Ale kończąc charakterystykę stylistyki, warto wspomnieć jeszcze o potężnych, pięknych felgach o średnicy aż 22 cali! Co dość oczywiste, wcale nie wyglądają one na duże w zestawieniu z karoserią, której gabaryty przywodzą na myśl raczej garaż, lub składzik na opał, a nie auto dostawcze. W testowanym przez nas egzemplarzu odstępstwem od fabrycznej wersji są przyciemnione szyby i akcesoryjne lampy tylne Spyder, także utrzymane w kontrastującej z chłodem lakieru czerni.

Skoro już przyjrzeliśmy się autu z zewnątrz, śmiało możemy zająć miejsce w kabinie. Znów można by ponarzekać na jakość plastików, czy spasowania poszczególnych elementów, pytanie tylko po co. Ich wygląd jest tak oczywisty, jak dla większości Amerykanów fakt, że Polska jest europejskim miasteczkiem. Kiedy już usiądziemy na naprawdę wygodnych fotelach obszytych skórą i alcantarą z haftami SRT-10 na zagłówkach możemy zapoznać się z designem wnętrza. Wygląd także specyficzny i typowy dla samochodów rodem z USA, ale to wcale nie znaczy, że to źle. Klimat jest z pewnością niepowtarzalny, a biorąc pod uwagę zamiłowanie Amerykanów do automatycznych skrzyń biegów, sporym zaskoczeniem jest występująca tutaj skrzynia manualna. Maciej w swoim egzemplarzu zastosował dźwignię legendarnej firmy HURST, będącej absolutną ekstraklasą. Utrzymany w szarej tonacji środek jest przepastny, ale jednocześnie przytulny, co sprawia, że bardzo dobrze się w nim poczujemy. W tym wypadku jest to o tyle ważne, że RAM to produkt dla koneserów szybkiej jazdy, więc nie ma tu miejsca na zgrzyty, wszystko musi być na swoim miejscu. Sądzę, że nikogo nie zainteresuje ilość i pojemność schowków jakie znalazły się na pokładzie, więc tego typu dygresje idą w odstawkę. Nagłośnienie Infinity gra naprawdę dobrze, ale nie jestem pewien, czy w tym wozie może być lepsza muzyka, niż dźwięk potężnego V. Dlatego nas najbardziej interesuje prędkościomierz, na którym liczby pną się w górę w zastraszającym wręcz tempie.

Sprawcą tego zamieszania jest wspomniane, przejęte z Vipera, V10, o pojemności dokładnie 8285 ccm, czyli kwalifikujące się jako pełnokrwisty big block, które fabrycznie osiąga 505 koni mechanicznych i niebagatelne 712 niutonometrów momentu obrotowego. Testowanemu egzemplarzowi dzięki kilku drobnym modyfikacjom stado urosło do 517 KM. Zadbały o to przelotowy układ wydechowy na wskroś amerykańskiej firmy Borla, zmieniony na pochodzący z półek K&N dolot, oraz wymienione świece z okablowaniem Denso. Mimo niemałej masy własnej już fabrycznie Dodge dosłownie katapultuje się z miejsca, a pierwsza setka pojawia się na liczniku błyskawicznie. Proporcjonalnie do unoszenia się wskazówki licznika opada strzałka wskazująca poziom paliwa w baku. Kto by się tym jednak przejmował mając pod stopą ponad 500 koni w monstrualnym pick-upie, z którym nie warto stawać w szranki. Wrażenia z jazdy? Obłędne! Trakcja pojawia się w okolicach trzeciego biegu, niewiele pomagają ekstremalnie szerokie, prawie jak przeciętny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych, opony w rozmiarze 305/40 R22. W zasadzie o jakimkolwiek starcie z wykorzystaniem pierwszego biegu można zapomnieć, ponadto auto nadaje się do eksploatacji wyłącznie w suchych porach roku. O ile nie sprawia mu trudności ruszanie z piasku, czy nawierzchni mokrej od deszczu, o tyle nawet najdrobniejszy śnieg z pewnością unieruchomi auto. To kolejny powód, dla którego żaden farmer nie użyje RAM-a do zawiezienia owcy na pole. Chyba, że będzie chciał ją przewieźć po torze wyścigowym, albo pokazać co znaczy prawdziwy drift. To ostatnie zadanie nie jest specjalnie karkołomne, tak duży moment obrotowy przekazywany na tylną oś daje spore pole do popisu. Dzięki hamulcom przejętym z Vipera także wytracenie prędkości nie sprawia żadnych problemów. Generalnie bez przeszkód możemy powiedzieć, że ten twór to Dodge Viper opakowany w bardziej uniwersalne nadwozie. Pomysł z pewnością nietypowy i w swej prostocie genialny! Bulgot kultowej Fałki w połączeniu z muskularnymi rysami robią piorunujące wrażenie nie tylko na innych kierowcach, ale także na przechodniach. Nie inaczej jest z Jeepem, który stanął w szranki z naszym bohaterem.

Jeep Grand Cherokee SRT-8: już sama nazwa wskazuje na pewne podobieństwa do RAM-a. Koncepcja była podobna i równie prosta, czyli upchnąć mocarną jednostkę w niepozornym nadwoziu. Tym razem inżynierowie postawili na legendarne V8 HEMI, które w tym przypadku ma pojemność niemal 6,1 litra. Pozornie mogłoby się wydawać, że Jeep jest samochodem bardziej cywilizowanym i uniwersalnym, w praktyce jednak nie do końca tak jest. Owszem, w Grand Cherokee przewieziemy swobodnie pięć osób zamiast dwóch, a nasz bagaż nie zmoknie, ale to tyle w kwestii użyteczności. Zimą nie pomoże nam nawet napęd na 4 koła, zwyczajnie śnieg jest wrogiem dla tego najszybszego stworzonego przez zjadaczy Big Maca SUV-a. Jakby na potwierdzenie wystarczy przytoczyć seryjne parametry tego potwora: 426 koni mechanicznych i 569 niutonometrów. Nie zapominajmy, że to przecież samochód wielkości sporego europejskiego vana! Podobnie jak bliźniak, tak i Jeep potrafi popisać się powalającym przyspieszeniem do 100 km/h w 4 sekundy! Jak twierdzi właściciel, nawet mokre podłoże niespecjalnie robi wrażenie na tym aucie. W przeciwieństwie do pick-upa, prezentowany SUV korzysta z automatycznej skrzyni biegów. Czy jest przez to bardziej amerykański, trudno powiedzieć. Na pewno jeśli chodzi o stylistykę nie ma mowy o jakichkolwiek wątpliwościach.

SRT-8 wygląda trochę jak plastikowa zabawka. Jednak gdy nie jest to dla potencjalnego nabywcy wadą, o prezencji możemy mówić wyłącznie w samych superlatywach. Estetom z pewnością przypadną do gustu stosunkowo niskie szyby i pomysłowo połączone wizualnie z nadkolami zderzaki i listwy progowe. Z przodu uwagę przykuwa ciekawie narysowany zderzak ze sporym centralnym wlotem powietrza. Na szczęście tutaj styliści odpuścili wlot na pokrywie silnika. Boczną linię uzupełniają piękne i lśniące polerowanym aluminium felgi o średnicy 20”. Eleganckim dodatkiem są niemal niezauważalne wytłoczenia SRT na ramionach. Szerokie na 255 milimetrów z przodu i 285 mm z tyłu obręcze świetnie pasują do dyskretnych chromowanych listewek wokół auta. Z tyłu harmonię zakłócają dwie umieszczone na środku ogromne końcówki układu wydechowego. Co prawda w tym konkretnym egzemplarzu to produkt z półek Borla, ale już seryjnie rury nie są małe. Czy spodoba się to komuś czy też nie pozostaje kwestią gustu, ale z czasem daje się przywyknąć i oswoić z tym nieco odstającym od spokojnej linii dodatkiem. Przy okazji Maciej wzbogacił potężne HEMI o świece Autolite i układ dolotowy K&N, po czym zastosował komputer sterujący Trinity T1000. Według szacunków po tych drobnych zabiegach spory kloc ma pod maską aż 500 Mustangów!

Nawet jeżeli wartości nie wzrosły aż tak bardzo, czuć, że to rasowy sportowiec. Gabaryty owszem, mogą być mylące, ale to jeszcze bardziej pogłębia odczucia z jazdy. Obraz rozmazuje się w bocznych szybach w mgnieniu oka, jednocześnie kierowca i pasażerowie zsuwają się ze skórzanych obić. Dynamiczny kierowca raczej nie będzie miał wiele czasu na podziwianie typowo amerykańskiej deski rozdzielczej. Prawdopodobnie nie zwróci też uwagi na aluminiowe nakładki pedałów, które ze względu na automatyczną skrzynię są raczej elementem typowo ozdobnym. Za to pasażerowie tylnej kanapy w razie gdyby się jednak nudzili mogą skorzystać z monitora podsufitowego.

Dojazd na miejsce sesji zdjęciowej był bardzo ciekawy z kilku względów. Po pierwsze samo miejsce docelowe to teren bardzo piaszczysty, na którym mieliśmy okazję sprawdzić, czy faktycznie Jeep przyspiesza płynnie również na sypkiej nawierzchni. Słowa właściciela potwierdziły się, mimo miękkiego podłoża bez najmniejszego zawahania czy szarpnięcia auto po prostu wyrywa do przodu. Podobnie jest kawałek dalej, czyli na odcinku żużlowym i na pokrytym piaskiem asfalcie na wąskiej dziurawej drodze. Żadnego zająknięcia, auto ani na ułamek sekundy nie przestaje kleić się do podłoża i nie bacząc na nic rwie naprzód. Biegi przechodzą bardzo płynnie, właściwie skupiony na drodze kierowca nawet nie wyczuje momentu, w którym wskakuje wyższe przełożenie. Jadące za nami auto ze sprzętem fotograficznym ginie z pola widzenia w zastraszającym tempie, a mimo wszystko nasz kolega z przejęciem opowiada, jak wspaniale brzmi V Ósemka Jeepa, i mimo że auto zniknęło mu z oczu, to i tak mógł napawać się dźwiękiem HEMI! To o tyle ciekawe, że wewnątrz słychać bardzo przyjemny bulgot, który po dociśnięciu pedału gazu przekształca się w ryk, lecz nadal nie męczy i nie zagłusza radia. Nawet pasażerowie tylnej kanapy nie mają powodów do narzekania. Może nie jest tam zupełnie cicho, ale poziom hałasu daje się zaakceptować.

Auta które widzicie na zdjęciach łączy kilka specyficznych punktów, jak chociażby typowo amerykańska stylistyka, kultowe V pod maską i człon SRT w nazwie, a także miano najszybszych aut swojej klasy. Mimo tego są to całkowicie różne pojazdy, których wybór zależy wyłącznie od preferencji potencjalnego nabywcy. Bezpośrednie porównanie jest trudne i chyba niemożliwe, ale z pewnością zarówno Dodge jak i Jeep są autami dla koneserów, którzy szukają nietuzinkowej katapulty, niekoniecznie sprawującej się świetnie podczas niedzielnych zakupów. Kto szuka bezkompromisowego auta z daleka zwracającego uwagę i budzącego postrach samym wyglądem najpewniej skusi się na RAM-a SRT-10, za to Grand Cherokee SRT-8 prawdopodobnie będzie kąskiem dla biznesmenów, którzy lubią zostawać cichociemni, ale zawsze mają w pogotowiu Asa w rękawie. Na szczęście są jeszcze samochody, których nie wybiera się z rozsądku, i których nie projektują księgowi. Jeżeli którekolwiek z tych aut gości, lub za jakiś czas pojawi się w Waszym garażu, możecie uważać się za bardzo szczęśliwych fanów egzotycznej motoryzacji.

Jeśli nadal jesteście głodni wrażeń, zajrzyjcie koniecznie na oficjalną stronę Viper Truck Registry USA, gdzie znajdziecie więcej informacji dotyczących prezentowanego RAM-a:

http://www.vipertruckregistry.com/VTR_Pages/VTR-0133.html

http://www.dodgevipertrucks.com/

Galeria zdjęć

Kategoria: Dodge, Jeep

Data dodania: 26.02.2012

Autor: Patryk Bieliński

Zdjęcia: Łukasz Elszkowski

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Dodge RAM SRT10 vs Jeep Grand Cherokee SRT8" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club