Test: BMW M550d xDrive

Powrót BMW M550d xDrive

Przyzwyczailiśmy się już, że w BMW zanika tradycja oznaczania modeli według pojemności skokowej napędzających je silników. 35i na tylnej klapie wcale nie oznacza, że pod maską znajdziemy motor 3.5-litrowy, a 40d – 4-litrowy. Według nowej nomenklatury, symbole te mają odnosić się do klasy mocy, której odpowiadają. Podążając tym tropem możemy być pewni, że pod maską M550d znajdziemy motor o naprawdę słusznej mocy, odpowiadającej 5-litrowej jednostce. Kryje się tam bowiem 381 KM, czyli wartość niewiele mniejsza od tej, jaką znajdziemy w danych technicznych M5 typoszeregu E39, napędzanego właśnie motorem 5.0 V8.

Pod aluminiową maską M550d nie znajdziemy jednak tak dużego silnika. Ba, nie ma tam też żadnego 4-litrowca. Jest za to motor o sześciu cylindrach ułożonych w rzędzie, które tworzą łącznie dobrze nam znaną pojemność 2993 ccm. Czy to oznacza, że możemy czuć się trochę oszukani, bo jest to kolejna ewolucja jednostki znanej z modeli 530d i 535d?

Niekoniecznie. Dział M GmbH ma bowiem asa w rękawie. A właściwie to nawet… trzy asy. O potencjale jednostki oznaczonej fabrycznie jako N57X decyduje bowiem nie jedna, nie dwie, ale aż trzy turbosprężarki. Działają one w bardzo ciekawej symbiozie, dostarczając niemal w każdym zakresie obrotowym życiodajne dla silnika powietrze. Pierwsza, najmniejsza, a więc dysponująca najniższą siłą bezwładności, czeka na spaliny praktycznie od samego wciśnięcia guzika Start. Bardzo szybko wprawiona przez nie w ruch pracuje sama do 1500 obr/min, kiedy to dołącza się do niej druga, słusznego już rozmiaru. Kooperując w duecie dają pewność, że ciągnące się od 2 do 3 tysięcy obrotów, mamucie 740 Nm maksymalnego momentu cały czas czeka na skinienie prawej stopy. W dostępności niutonomentrów i responsywności na wduszenie przepustnicy ma swój ważny udział także trzecia z turbosprężarek – również mała, ale dysponująca łopatkami o zmiennej geometrii. Jej głównym zadaniem jest dopychanie dodatkowego powietrza, niezależnie od tego, czy oprócz niej pracuje tylko jedna, czy też obie pozostałe “dmuchawy”. Nad tym całym harmidrem czuwają hydraulicznie aktywowane klapki. To one decydują o tym, że przy niskich obrotach spaliny trafiają tylko do pierwszej turbosprężarki i aż do 2700 obrotów omijają trzecią, dzięki czemu, mimo tak skomplikowanego tandemu, nie dochodzi do wahań ciśnienia doładowania. A ono trzymane jest równo do samego końca, ustalonego na niebywale wysokie jak na diesla 5400 obr/min. W sytuacji, gdy wspomagane “tylko” dwiema turbosprężarkami, 313-konne 535d już dostaje zadyszki i nie ma ochoty wychodzić wyżej, M550d z pełnym wigorem bawi się dalej. W praktyce jednak nie ma najmniejszego sensu kręcenie silnika powyżej 4500 obr/min, na które przypada koniec mocy maksymalnej. Wie dobrze o tym skrzynia biegów, zmieniająca przełożenia na kolejne właśnie na tej wartości.

W M GmbH oczywiście nie ograniczono się tylko do tak prostackiego rozwiązania, jak dołożenie kolejnej turbosprężarki. Większość istotnych elementów silnika została przeprojektowana, a ich działanie – zoptymalizowane. Maksymalne ciśnienie w komorze spalania zostało podwyższone ze 185 do 200 barów. Zastosowano zupełnie nowe sposoby obróbki i montażu głowicy, wzmocniono również wał korbowy. Wreszcie jest też szyna układu Common-Rail, wtryskująca z chirurgiczną precyzją dawki paliwa pod ciśnieniem aż 2200 barów, polepszając jednocześnie czystość spalin. Napis M Performance na pokrywie silnika zobowiązuje, nawet gdy kryje się pod nią diesel.

Nie da się więc ukryć, że M550d jest pomnikiem technologicznym i manifestem możliwości inżynierów z Monachium. To pierwszy seryjnie produkowany samochód dysponujący aż trzema turbosprężarkami. To najmocniejsze i jednocześnie najszybsze auto napędzane silnikiem diesla. To również rekordzista pod względem wydajności: z jednego litra pojemności skokowej osiąga aż 127 KM. Konkurenci, aby wykrzesać nawet mniejszą moc, potrzebują do tego dodatkowych cylindrów – patrz motor 4.2 V8 TDI. I przy tym swoim niesamowitym skomplikowaniu i wysileniu, silnik N57X spełnia normę czystości Euro 6, która wejdzie w życie dopiero za dwa lata.

Ale czy to wszystko wystarczy, by M550d stało się także pomnikiem pod względem emocji?

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 24.09.2012

Autor: Jakub Krępa

Zdjęcia: Michał Wilczek i Konrad Skura

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW M550d xDrive" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club