Test: BMW M550d xDrive

Powrót BMW M550d xDrive

Wydatne błotniki? Brak. Charakterystyczne skrzela na przednich nadkolach? Nie ma. Cztery lufy układu wydechowego? Zapomnij! M550d nie nosi na sobie żadnych elementów charakterystycznych dla aut opatrzonych trzynastą literą alfabetu. Na jego sportowy sznyt składa się w głównej mierze pakiet M Sport, a więc coś, co możemy dokupić do każdej “piątki”, z 184-konnym 520d włącznie.

Zawiedzeni? Niesłusznie, o czym przekonanie się studiując kolejne zakładki tego testu. Na razie powinniście wiedzieć, że w M550d wszystko zostało odpowiednio wyważone. Od wspomnianego wcześniej, najsłabszego brata doposażonego w pakiet M Sport, różnią go detale, ale o dość istotnym znaczeniu. Identycznie wykrojony przedni zderzak pozbawiony został świateł przeciwmgłowych – to ukłon w kierunku prawdziwym “emek”, uzależnionych od hektolitrów wysokogatunkowej benzyny. Zamiast nich, po lewej stronie znajdziemy dodatkową chłodnicę oleju. W głównym chwycie powietrza z kolei umieszczono dwie, specjalne prowadnice, kierujące dobroczynne, zimne powietrze prosto na przedni układ hamulcowy. Od samego M5 pożyczono tylną klapę zwieńczoną delikatnym spoilerkiem, a od 550i – podwójne, trapezoidalne końcówki układu wydechowego. Z tego modelu pochodzi też bardzo wydajny i odporny na zmęczenie układ hamulcowy – mimo, że o jednotłoczkowych zaciskach, to walczących z przodu z tarczami o średnicy aż 374 mm – a więc prawie 15 cali. Dużo nowych aut wyjeżdża z salonu na mniejszych kołach. Są też lakierowane na antracytowy kolor lusterka boczne i optycznie za małe, 19-calowe alufelgi, które aż się proszą o wymianę na cudowne, opcjonalne 20-tki. Całość więc, tworzy ciągle bardziej elegancki niż sportowy imidż auta.

Trudno więc po tak skompletowanym nadwoziu oczekiwać rasowego wnętrza, tym bardziej, że nawet M5 na tym polu nie ma za bardzo czym się pochwalić. Poza podkradzioną z tego modelu mięsistą kierownicą, pozbawioną niestety niebiesko-czerwonych przeszyć, oraz aluminiową podstopnicą (nakładek na pedały ciągle brak!), środek M550d praktycznie nie różni się od żadnej innej “piątki”. Ba, skonfigurowane w takim schemacie, jak naszego egzemplarza testowego, skłania się bardziej ku luksusowi, niż sportowi.

I takie jest też, gdy przyjrzymy mu się bliżej. Podobnie jak M5, ma łopatki przy kierownicy do zmiany przełożeń oraz układ head-up display, jednak poza takimi informacjami jak aktualna prędkość, wskazania nawigacji czy działanie aktywnego tempomatu, nie pokazuje rzeczy w sportowym aucie najważniejszej – obrotów silnika. Podążając dalej tym tropem – możemy wybierać jeden z pośród czterech trybów jazdy – Eco Pro, Normal, Sport lub Sport +. W M5 nie dręczą nas tym pierwszym, dając jednocześnie możliwość bardziej szczegółowej konfiguracji każdego z nich. Ośmiobiegowy automat z kolei nosi co prawda logo M na futurystycznej rękojeści selektora, jednak oczywiście nie ma nic wspólnego z dwusprzęgłówką DKG o siedmiu przełożeniach, jaką znajdziemy w M5.

Czyżby kolejne przesłanki świadczące o tym, że w M550d sport został odstawiony trochę na boczny tor?

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 24.09.2012

Autor: Jakub Krępa

Zdjęcia: Michał Wilczek i Konrad Skura

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW M550d xDrive" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club