Test: BMW 750Li xDrive

Powrót BMW 750Li xDrive

Choć z zewnątrz nowa generacja siódemki zdaje się być niczym innym jak niewinną poprawką sprawdzonego poprzednika, to tak naprawdę pod spodem kryje się zupełnie nowa konstrukcja: zarówno w ogóle (ramie) jak i szczegółach (nowych rozwiązaniach elektronicznych i technologicznych). Ma to przełożenie oczywiście na jeszcze lepsze prowadzenie, które w tej klasie rozmiarowej i wagowej nie ma sobie po prostu równych. Najpoważniejszą innowacją jest zapewne zastosowanie zawieszenia pneumatycznego tylnej osi – standardowego w prezentowanej tu wersji przedłużonej. Bastiony BMW runęły jeszcze w dwóch miejscach: wszystkie cztery koła obarczono misją zarówno skręcania, jak i napędzania tego dwutonowego, ponad pięciometrowego kolosa. Tak naprawdę, obydwa systemy mają zastosowanie głównie w mieście, zapewniając łatwiejsze manewrowanie i poruszanie się po ciasnych, krętych uliczkach centrów dużych miast. To dobrze, bo podstawowe wartości prowadzenia BMW zostały nienaruszone: siódemka to, podobnie jak trójka i piątka, najlepiej prowadząca się limuzyna w swojej klasie. Zawieszenie kontroluje kinetykę nadwozia w sposób po prostu mistrzowski. W sposób tylko sobie znany czarodzieje z Monachium potrafią wmówić kierowcy limuzyny o wymiarach i masie lotniskowca, że kieruje gokartem. A on, zadowolony, będzie znajdował kolejne zakręty, pokonując je z narastającą pewnością. S klasa nigdy nie usłyszy takich pochlebstw. Uznanie BMW należy się więc tym większe, że kolejne (słuszne) innowacje na nowo interpretują te same wartości, którymi marka zachwyca nas przez ostatnie dziesięciolecia. Na marginesie dodam tylko, że dlatego ja sam jestem zupełnie spokojny o kolejne modele tej firmy, które będą miały napęd elektryczny bądź na przednią oś – konstruktorzy tej rangi będą potrafili zadbać o to, by jazda samochodami, za które są odpowiedzialni, dawała nam co najmniej tyle samo satysfakcji z jazdy co ich dzisiejsze dokonania.

Zapewne ku zaskoczeniu wielu, dochodząc do opisu silnika pojawia się pewne “ale”. Co prawda model 750i ma stosunkowo nieduży udział w sprzedaży w stosunku do wersji wysokoprężnych adresowany do określonej klienteli, ale ja zastanowiłbym się nad nim dwa razy nie tylko ze względu na spalanie (które swoją drogą jest jak na tę konfigurację dobre – 15 l/100 km), lecz na pewne rozdwojenie jaźni, na które model ten cierpi. Mianowicie to, co cieszy aktywnych kierowców trójek i dostarcza trochę rozrywki dojrzałym kierowcom piątek, nie musi się podobać standardowemu właścicielowi siódemki, czytającemu Parkiet na przepastnym tylnym fotelu. Dynamika nie zawsze jest na miejscu, a to przecież ona jest wartością wyróżniającą ten model na tle konkurencji. Tryby pracy doładowanego V8 przypominają Dr Jekylla i Mr Hyde’a – samochód jest zdolny jechać 60-70 km/h nie wydając z siebie ani szmeru, zadając przy tym majestatu godnego pojazdu koronowanych głów, ale to samo potrafiłby przecież silnik o połowę mniejszy. Korzystanie ze wszystkich 407 koni ciągnie natomiast za sobą wyciągnięcie trąb jerychońskich i ruszanie ziemi z posad. Sprawę dodatkowo komplikuje montowana tu automatyczna skrzynia biegów – już samo sześć przełożeń nie olśniewa na tle innych podzespołów wyznaczających nowe standardy w ich dziedzinach technologii, a sprawę pogarsza jeszcze nienajlepsze zestawienie stopni. Mocniejsze przyciśnięcie gazu na początkowych biegach sprawia, że jedziemy o wiele szybciej niż byśmy chcieli, a następujące po tym odjęcie skutkuje przełączeniem od razu na najwyższy bieg w okolice 1500 obr/min, gdzie nawet taki silnik jest po prostu ociężały.

W rozmiar mniejszym coupe cieszyłbym się jak dziecko na ryk tego silnika podkreślonego przez misternie dopracowany układ wydechowy i dramaturgię szybko pokonywanych zakrętów na granicy przyczepności, ale tutaj po prostu nie o to chodzi. Do tego dochodzą jeszcze braki w wyciszeniu – na autostradzie siódemka jak na samochód tej klasy wydaje za dużo szumów. Winić trzeba opony i lusterka.

Wyciszenie być może padło ofiarą odchudzania, podobnie jak niektóre elementy nadwozia, tutaj wykonane z aluminium. Razem z bardziej kompaktowym silnikiem przyczynia się to do lepszego rozkładu mas, pozwalając niesfornemu szoferowi na jeszcze większe zaufanie samochodowi. Z tego punktu widzenia V8 stanowi dobry balast dla reszty samochodu – choć pod maską wielkości Grodziska Mazowieckiego nie było to warunkiem sine qua non, to 4,4-litrowa jednostka z dwoma turbosprężarkami jest bardzo kompaktowa. Zarówno turbiny jak i katalizator zostały upchnięte pomiędzy widłami cylindrów, co oprócz znacznej oszczędności w rozmiarze przekłada się też na wydajniejszą cyrkulację powietrza w jednostce. Kolejny przykład geniuszu konstruktorów z Monachium, który jednak w tym przypadku będzie miał większy wpływ w mniejszych modelach.

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 19.09.2010

Autor: Mateusz Żuchowski

Zdjęcia: Kacper Szczepański

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW 750Li xDrive" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club