Test: BMW 328i xDrive M-Sport

Powrót BMW 328i xDrive M-Sport

Nawet jeśli 328i nie brzmi tak, jak powinno, to nie przeszkadza mu to odpowiednio jeździć. Bawaria znana jest z przyrządzania aut tak, aby opierały się prawom fizyki – każde z nich prowadzi się jak by było mniejsze i lżejsze niż jest w rzeczywistości. Mimo to, trudno w przypadku piątki czy siódemki nie zauważyć pewnej komputeryzacji jazdy, z której to pomocą skutecznie maskuje się centymetry i kilogramy. Nie można tego do końca oceniać jako wadę – raczej jako przypadłość czy konieczne poświęcenie.

Trójka, mimo że po raz kolejny urosła, wyrosła i dorosła, nadal jest w zadowalającym stopniu analogowa i nieskomplikowana w swoim charakterze. Okej, ma na pokładzie więcej elektroniki niż pierwsze promy kosmiczne, potrafi jeździć w czterech trybach diametralnie odmieniających jej naturę (od rasowego Sport+ aż po eko-sado-maso), a kontakt z nawierzchnią zapewnia złożony napęd na obie osie, ale kierowca nadal czuje, że łączy go z autem jakiś porządny kawałek metalu, a nie plątanina kolorowych kabelków.

Fakt, serii 1 wychodzi to jeszcze lepiej, ale trójka to przecież już dość poważna limuzyna. Z pomocą długiego rozstawu osi i sporej szerokości dużo hojniej niż poprzedniczka obdarowuje przestrzenią nie tylko siedzących z przodu, ale także i tych z tyłu – mają oni dobre 10 cm więcej miejsca na nogi i 3 cm nad głowami. Nie zapomina też o ich bagażach – 480-litrowy kufer jest naprawdę w sam raz. Mimo tego rozciągnięcia we wszystkie strony, F30 jest lżejsza o dobre 40 kg od poprzedniczki, a jej podwozie dodatkowo o 10% sztywniejsze.

Nie da się nie zauważyć, że BMW od jakieś czasu przykłada istotną rolę do rozwoju i promocji swojego autorskiego napędu na obie osie – xDrive. Jeśli nie liczyć Z4, to aktualnie można go dostać z każdym modelem bawarskiego producenta. W kontraście jednak do quattro czy popularnego Haldexa, xDrive sprawia wrażenie zaprojektowanego raczej z myślą o Kate mieszkającej na co dzień w Aspen, niż Hansie pochodzącym z miejscowości Nürburg. Jeśli bowiem chcecie sprawnie i szybko nim jeździć, to najlepiej by było, gdybyście byli… kompletnymi ignorantami. xDrive bowiem nie lubi, kiedy mu się przeszkadza, próbuje go przechytrzyć czy przewidzieć jego reakcje. Chce pracować po swojemu, bez większych ingerencji kierowcy. Trzeba wyzbyć się prawie wszystkich nawyków i doświadczeń (tych dobrych też!) z innych aut tylno- lub czteronapędowych i nauczyć jeździć nim praktycznie od zera.

Jak zwykle na dobry koniec – garść liczb. Te czysto eksploatacyjne, to trochę ponad 12 litrów w mieście i 7,5 l w trasie – jak na benzynowe auto, które przyspiesza do 100 km/h w 5.8 s, są to wyniki bardzo dobre. 3-litrowe, wolnossące R6 nie byłoby ani tak szybkie, ani tak oszczędne. Zanim jednak będziemy mogli się cieszyć tymi liczbami, to trzeba będzie bliżej zapoznać sie z innymi – a konkretnie 165.500 zł na podstawowe 328i xDrive. Nasza testówka miała na pokładzie dodatki windujące jej cenę w okolice 240 tys. zł. Jeśli zaś zależy Wam tylko na samym “opakowaniu”, to F30 pod postacią 316i (pod maską 1.6 turbo z MINI o mocy 136 KM) można mieć już za 119.900 zł.

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 17.02.2013

Autor: Jakub Krępa

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW 328i xDrive M-Sport" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club