Test: BMW 328i xDrive M-Sport

Powrót BMW 328i xDrive M-Sport

Po mocno nijakim poprzedniku (czyż sedan E90 nie wyglądał dobrze tylko jako M3?), trójka wraz z generacją F30 odzyskała wreszcie należny jej charakter. Wygląda bardzo świeżo i zadziornie, wojowniczo spogląda na konkurentów swoimi zmrużonymi reflektorami i ma świetne proporcje dzięki rozległej połaci maski i długiemu rozstawowi osi. Jest też sporo większa od ciasnego poprzednika – długością przewyższa już piątkę z lat 80., a szerokością i rozstawem osi mierzy się nawet z E39, czyli tą dwie generacje wstecz! I ponownie wygląda niemal jak piątka w rozmiarze S.

A w środku chyba jeszcze bardziej, niż na zewnątrz. Nie chodzi tu jednak o same projekty. Te, mimo że pokrewne, są jednocześnie wystarczająco od siebie odmienne, aby nie mieć większych problemów z ich rozróżnieniem. Zadziwiają za to konsekwencją, z jaką Bawarczycy budują intuicyjność obsługi. Kto choć raz jechał aktualną jedynką, z największą łatwością odnajdzie w siódemce czy x-szóstce. Wszystkie funkcje są analogicznie przyporządkowane, a sterowanie odbywa się za pomocą umieszczonych niemal w tych samych miejscach, prawie identycznych przycisków i pokręteł. Nawet Volkswagen nie zabrnął aż tak daleko. Trochę to przerażające, ale jakież niemieckie.

Pakiet sportowy M dorzuca do tego ordnungu odrobinę szaleństwa. I geniuszu jednocześnie. Dwa elementy, z którymi ma styczność kierowca (a konkretnie jego dłonie i tyłek) ocierają się o ideały. Kierownica, prawie identyczna z tą z M6, nie dość że rewelacyjnie wygląda, to ma bardzo mięsisty wieniec optymalnej grubości i idealnego rozmiaru łopatki do żonglowania biegami. Fotele sportowe za to są niesamowicie elastyczne w dostosowywaniu do potrzeb i gabarytów kierowcy. Mają bardzo wszechstronną regulację, także i wszerz. Po ściśnięciu boczków trzymają niczym rasowe kubły, będąc od nich jednocześnie dużo wygodniejszymi. No i mają interesującą tapicerkę materiałową – o ciekawej fakturze na siedzisku i oparciu, oporną na wędrówki naszych czterech liter i dopieszczoną takimi detalami jak przeszycia niebieskimi nićmi czy subtelna metka w barwach ///M. Opcjonalna skóra jest tak ciekawa, jak kongresy PSL.

Szkoda tylko, że jakiś dowcipniś konfigurując ten egzemplarz, przy pozycji “listwy wewnętrzne” postawił znak X w polu “4AB/4DM drewno szlachetne, korzeń orzecha”. Każdy inny wybór byłby tym lepszym…

Szczęśliwie, więcej grzechów nie popełniono. Lakier Czerwony Melbourne świetnie pasuje do pakietu M – wszakże przez wiele lat nosiły go tylko pełnokrwiste modele M. Jak to u BMW bywa, zmienione zderzaki nie ograniczają się do dodawania 10 punktów w kategorii “lans” – mają przede wszystkim funkcje czysto praktyczne. Centralny wlot w przednim zaopatrzono w specjalne kierownice powietrza wspomagające chłodzenie przednich hamulców. Te, choć jednotłoczkowe, dobrze radzą sobie z zatrzymywaniem ważącej 1,6 tony trójki. Mimo to, dostępny na liście opcji układ sygnowany przez M jest jak najbardziej warty dokupienia – gwarantuje lepsze czucie, jest bardzo odporny na fadding i nie wymaga wielkiej dopłaty. A lakierowane na niebieski metalik zaciski dorzucą kilka dodatkowych punktów we wspomnianej wcześniej kategorii na literę “L”.

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 17.02.2013

Autor: Jakub Krępa

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW 328i xDrive M-Sport" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club