Test: BMW 118i Sport Line

Powrót BMW 118i Sport Line

Świeża odsłona “jedynki” nie jest zmodernizowanym poprzednikiem, a konstrukcją opracowaną na nowo. Nadwozie wydłużono o 8,5 cm (rozstaw osi wzrósł o 30 mm) i poszerzono o niespełna 2 cm, dzięki czemu oprócz większej ilości miejsca wewnątrz, poprawiły się także aspekty trakcyjne. Nieznacznie niżej leży obecnie również środek ciężkości, głównie przez wbudowanie szyn przednich foteli w podłogę (u poprzednika 3 cm wyżej). Adrian van Hooydonk, główny stylista BMW, który zajął się również F20 – nie ukrywa, że mimo kompletnie “wolnej ręki”, starał się oprzeć świeży produkt na dotychczasowym wydaniu serii 1. Nieustannie mamy więc pojemnego hatchbacka, który przez stanowczo ścięty tył, może niekiedy przywodzić na myśl nawet zmutowane kombi. Krótkie zwisy oraz długa maska nadal są charakterystyczne dla najmniejszego modelu w ofercie. Dopracowano nieco elementy dekoracyjne, takie jak rozłożyste, ciosane ostrym narzędziem reflektory (opcjonalne bi-ksenonowe i adaptacyjne, z którymi w gratisie otrzymujemy tylne światła również wykonane w technologii LED) czy potężne kratki klasycznych “nerek” z wygięciem, które można spotkać także w wyższych modelach BMW ostatnich lat. Dzięki tym zabiegom, front BMW F20 przywodzi na myśl poddenerwowanego warchlaka, co nawet pasuje do charakteru tego samochodu – teoretycznie niewinne, kompaktowe auto, które gdzieś w głębi aspiruje jednak do bardziej dojrzałych, zadomowionych na rynku braci (w domyśle – dzików).

Karoseria wyróżnia się zwartością oraz przemyślaną kreską. Nic nie jest dołożone na siłę – nadkola zostały szczelnie wypełnione przez 16-calowe (zimowe w testowanym aucie) koła, a mimo rzucającego się w oczy designu, auto w żadnym miejscu nie jest przepełnione zbędnymi detalami. Po obejściu samochodu i świadomości przeżyć, na jakie spisał nas projektant przy oglądaniu wyzywającego przodu, tylny pas wydaje się wręcz minimalistyczny. Niewielkie klosze lamp, przypominające te zastosowane w Volkswagenie Polo, okazują się jakby nieproporcjonalnie małe względem klapy, zderzaka czy szyby. Ciekawym zabiegiem stylistycznym są także liczne załamania linii bocznej, zarówno jeśli chodzi o cięcie pod klamkami, czy faliste przejście tylnych drzwi w błotnik.

Po otwarciu drzwi czuć, że samochód, w którym za chwilę zajmiemy miejsce to nie pojazd, który został stworzony wyłącznie po to, by zawojować segment C. To prawdziwe BMW, jedynie mocniej nacechowane na próbę odebrania kilku klientów Volkswagenowi czy Audi. Dbałość o detale i jakość wykonania wręcz porażają – pod tym względem BMW serii 1 jest zdecydowanie bezkonkurencyjne w klasie. W testowanym egzemplarzu Sport Line, wszechobecną czerń rozweselają nieco czerwone listwy i szwy oraz ciemne wstawki połyskujące fortepianowym lakierem. Stylistycznej mieszanki wybuchowej na desce rozdzielczej nie zaznamy. Wszystko jest stateczne, funkcjonalne, ale i z “pazurem” zarazem. Pierwsze skrzypce zdecydowanie gra konsola środkowa. Poziomo ustawione pokrętła i guziki obsługujące świetnie grający, opcjonalny zestaw audio Harman Kardon, są jednak i tak niczym w porównaniu do ogromnego wyświetlacza (przekątna 8,8 cala) umiejscowionego na szczycie kokpitu. System informacyjno-rozrywkowy kosztuje niemało, bo prawie 10 000 zł, jednak dla samego efektu wizualnego oraz czytelności zdecydowanie warto pokusić się o tę pozycję. Na ekranie tego niemalże netbooka wyświetlane są m.in. mapy nawigacji czy informacje z systemu iDrive. Jego joystick jest niezwykle precyzyjny, a spośród setek ustawień i regulacji, najbardziej spodobała mi się elektroniczna instrukcja obsługi. System opisuje (również czyta) przykładowo konkretny system stabilizujący jazdę, a grafika ilustruje zasady jego działania. Rewelacja! Ergonomia wnętrza to również atut “jedynki” – zdecydowaną większość elementów umieszczonych w kabinie stworzono z myślą o kierowcy. Czytelność zegarów jest perfekcyjna do tego stopnia, że niekiedy ich design może wydawać się nudny. To jednak klasyczna czcionka BMW z bursztynowym podświetleniem. Pomiędzy prędkościomierzem i obrotomierzem ulokowano wyświetlacz komputera pokładowego oraz przestrzeń, w której auto informuje nas chociażby o działaniu systemu Lane Assist, aktywowanego klawiszem znajdującym się przy lewym kolanie kierowcy. Wielofunkcyjna kierownica oraz drążek zmiany biegów zachęcają do dynamicznej jazdy. Fotele są dość twarde, jednak zadowalająco spisują się podczas ostrzejszego obchodzenia się z prawym pedałem. Nazwa Sport Line zobowiązuje, dlatego trzymanie boczne stoi na bardzo przyzwoitym poziomie, a kierowcom o dłuższych nogach z ulgą przychodzi wysuwana część siedziska podtrzymująca uda. Większy rozstaw osi względem poprzednika przyniósł również poprawę własności podróżnych pasażerów tylnej kanapy. Miejsca jest naprawdę wystarczająco, a mniej przyjemnie robi się dopiero wtedy, kiedy kierowca mający powyżej 190 cm wzrostu ustawi fotel pod swoje gabaryty. Nie zmienia to jednak faktu, że nowe BMW serii 1 będzie świetną pozycją dla niewielkich rodzin. Potwierdzeniem tej tezy jest również bagażnik. Jego pojemność wynosi 360 litrów (30 litrów więcej niż u poprzednika) i można go powiększyć do 1200 litrów dzięki złożeniu oparć tylnej kanapy, które tworzą płaską podłogę kufra. To całkiem przyzwoita wartość, przewyższająca ofertę Audi A3 Sportback, Seata Leona czy Volkswagena Golfa.

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 25.03.2012

Autor: Łukasz Kamiński

Zdjęcia: Paweł Misiak i autor

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW 118i Sport Line" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club