Test: BMW 114d Urban Line

Powrót BMW 114d Urban Line

Tuż po teście BMW M135i prezentujemy skrajny biegun w gamie wersji najmniejszego BMW. Czy po benzynowych wrażeniach, mały diesel jest w stanie nas czymś zaskoczyć?

Nie owijając w bawełnę – szaleńczych emocji po tym modelu spodziewać się nie można. BMW ostatni raz auto o podobnej mocy wypuściło na rynek 20 lat temu, na pokładzie serii 3, generacji E36. 318tds miało wówczas 90 KM i kilkadziesiąt kilogramów mniej do wprawienia w ruch. Jednocześnie fakt ten pokazuje, w jak zatrważającym tempie samochody przybierają na masie i tuszują różnice między segmentami.

Seria 1 to jedyne auto w tej klasie napędzane tylną osią. Po zdecydowanym sukcesie modelu zaprezentowanego w 2004 i zmodernizowanego 7 lat później, niemieccy specjaliści postanowili pójść na całość. Był epizod 1M Coupe, który wykorzystywał sporo potencjału przestarzałej już nieco M3 E46, ale 2013 rok to nowa era dla BMW. Przede wszystkim – testowane niedawno przez Kubę Krępę – M135i, jedno z najmocniejszych aut tego typu na rynku, dodatkowo wykorzystujące system xDrive.

Tym razem zajmiemy się jednak nie mniej przełomowym samochodem w ofercie bawarskiego producenta – 114d łączy efektowny design, tradycyjny sportowy polot oraz niebywałą ekonomię. Czy odnajdzie się w gąszczu mniej prestiżowych, za to sporo tańszych i porównywalnych mechanicznie kompaktów? Sprawdźmy.

Jako pierwsi w Polsce mamy okazję zbadać, jak spisuje się w użytkowaniu codziennym najsłabsze “tabelkowo” BMW. Przede wszystkim, samochód z zewnątrz nie zdradza, co drzemie pod maską. Cyferki na klapie bagażnika przez część osób brane są jako modny ostatnio żart, polegający na “zaniżaniu” wartości mechanicznych samochodu. Sam znam kilka M5-tek z oznaczeniem 520d. Tu jednak zaskoczenie – w dowodzie rejestracyjnym także widnieje 114d – na twarzach widzę konsternację. Prezentowany samochód polakierowany głęboką, granatową farbą, został dodatkowo wyposażony w warty 8296 zł pakiet Urban Line, w skład którego wchodzą białe wykończenia atrapy chłodnicy i felg (w testowanym samochodzie opcjonalne 17-tki). Na życzenie polakierowane mogą zostać również lusterka. W środku “pakiet miejski” oznacza innowacyjne listwy ozdobne ze szkła akrylowego o trójwymiarowej głębi. Białe wykończenia prezentują się rewelacyjnie i ciekawie współgrają z “tęczą” serwowaną przez zmienny tryb oświetlenia wnętrza pojazdu.

Odpalenie zimnego silnika niestety daje znać, że pod maską nie mieszka benzyniak wysokiego sortu. Klekot nie jest uciążliwy, jednak działa na psychikę. Na szczęście po ruszeniu kierowca skupia się na czym innym. A ma na czym! BMW tradycyjnie już wyróżnia się naprawdę ciekawą charakterystyką pracy zawieszenia i układu kierowniczego. Oba te mechanizmy działają w nieco inny sposób po przestawieniu trybu z komfortowego na sportowy. W wersji 114d zrezygnowano z położenia Sport+ – po co się oszukiwać? W tym wypadku i tak wyraźnie czuć wzmożoną chęć przyśpieszania i bardziej aktywną reakcję na gaz, czy przełożenie kierownicze. Tutaj jednak największy sens wydaje się mieć drugi biegun możliwych do wyboru trybów – Eco Pro. Obecnie większość oferowanych modeli BMW ma możliwość korzystania z tego ekologicznego dobrodziejstwa (sprawdźcie wrażenia z korzystania zeń chociażby w M135i, 118i, czy 520d GT). Tu naprawdę ma sens – 95 koni mechanicznych i 235 Nm maksymalnego momentu obrotowego, osiąganego już w zakrecie 1500-2750 obr./min pozwalają naprawdę oszczędnie podróżować. Wierzcie lub nie, ale świeżo dotarty egzemplarz 114d przy próbie bicia rekordów ekonomii spalił w trasie… 3,4 litra na setkę! Nawet producent podaje wartości o pół litra wyższe. Przy zwyczajnej eksploatacji, poza miastem BMW połknie około 4,4 litra, co i tak zadowoli chyba nawet najwybredniejszych. Ekonomicznie zestopniowana skrzynia pozwala załączyć najwyższe, szóste przełożenie manualnej skrzyni już przy około 60 km/h, dzięki czemu zdarza się nawet w mieście podróżować oszczędnie. Średnie spalanie z całodniowego jeżdżenia po zakorkowanej Warszawie, przy udziale systemu Start-stop, wyniosło 5,9 litra. Może to przekłamania komputera, ale jestem naprawdę zaszokowany.

BMW z wysokoprężnym motorem 1.6 nie jest zawalidrogą – moc poniżej stu koni mechanicznych sprawnie porusza kompaktowe auto z Niemiec po mieście, do czego chyba stworzono tę wersję. W trasie samochód przyzwoicie czuje się przy swobodnym sunięciu przed siebie, połączonym z przyjemnie pokonywanymi łukami (kolejna pochwała dla zawieszenia i układu kierowniczego). Problemy przychodzą dopiero przy chęci wyprzedzenia. Z reguły pomaga dopiero redukcja do czwórki i wsparcie technologii TwinPower Turbo, by “jedynka” zechciała przyśpieszyć. Po przyzwyczajeniu do tego, można jednak w bezpieczny sposób korzystać z ekonomicznych dobrodziejstw mechanicznych ulokowanych na pokładzie auta. A do tych zdecydowanie należy również wspomniana wcześniej, manualna skrzynia o sześciu przełożeniach. Tradycyjnie dla BMW, lewarek leży w dłoni idealnie, a krótkie, pewne przełożenia sprzyjają wrażeniu podróżowania autem o sportowych aspiracjach.

Jak podsumować wrażenia z tygodniowego obcowania ze 114d? To naprawdę świetny samochód, którym z chęcią jeździłbym na co dzień. 12,2 sekundy do setki i prędkość maksymalna 185 km/h to nie aż tak straszne wyniki, jednak czy po BMW nie oczekujemy czegoś więcej niż w Kii, czy Oplu, nawet o podobnych parametrach? Zapewne z biegiem czasu każdego nieobojętnego na motoryzację, zacząłby drażnić nie do końca wystarczający silnik, ale kto niedoceniający sportowych aspiracji kupuje BMW, kiedy w tym samym segmencie może mieć rewelacyjnie wyposażonego Golfa? No właśnie – 114d startuje od 104 400 zł. Dorzucając do tego wspomniany pakiet Urban Line, ciekawy lakier, felgi, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, aktywny układ kierowniczy, nawigację satelitarną Business, czy pakiet na rynek polski (m.in. światła przeciwmgłowe, czujnik deszczu), robi nam się kwota przekraczająca 140 000 zł.

Wiem – BMW, siłą rzeczy, nie powinienem porównywać z Volkswagenem. Ale co powiecie na fabrycznie nowego Golfa GTI, z benzynowym silnikiem o mocy 230 KM, dwusprzęgłową przekładnią DSG, panoramicznym dachem, skórzaną tapicerką, biksenonowymi reflektorami i dostępem komfortowym? Zupełnie inna filozofia, ale wyjątkowo dobrze ilustruje charakterystykę rynku. Pytanie tylko, czy dla laika mimo wszystko auto tej samej ligi, z 95-konnym dieslem, materiałową tapicerką i manualną skrzynią, za to okraszone logo bawarskiego producenta, nie będzie miało bardziej prestiżowej wartości? No właśnie. I to jest powód, dla którego nie warto porównywać tak wbrew pozorom skrajnych aut. Golf, nawet w wersji GTI, wywodzi się z samochodu dla ludu, w przypadku serii 1 jest z kolei odwrotnie. To na bazie doświadczenia związanego ze sportowymi samochodami zbudowano auto, którym będzie można za względnie przyzwoite pieniądze podróżować komfortowo i bezpiecznie, czując jednak podświadomie nutkę pikanterii, zawartą w genach samego faktu, że na masce widnieje biało-niebieskie śmigiełko. A, właśnie – czy Golfem zrobicie na baku grubo ponad 1000 km?

Dane techniczne:

BMW 114d Urban Line
Czym napędzany?
turbodiesel, 1.6 R4, 95 KM, 235 Nm
Jak duży?
4.32 x 1.77 x 1.42 m, 1390 kg
Jak szybki?
12.2 s, 185 km/h
Jak bardzo spragniony?
wstrzemięźliwośc godna podziwu!
Jak drogi?
od 94 800 zł, ten niebieski ze zdjęć – około 140 000 zł
Spróbuj także…
Audi A3 Sportback Attraction 1.6 TDI, Volkswagen Golf 1.6 TDI Comfortline, Volvo V40 D2 Kinetic

 

Galeria zdjęć

Kategoria: BMW

Data dodania: 25.07.2013

Autor: Łukasz Kamiński

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=BMW 114d Urban Line" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club