Test: Audi RS 7 Sportback

Powrót Audi RS 7 Sportback

Jeśli masz dylemat – zaawansowane technologicznie, szybkie i prestiżowe auto lub nowoczesne mieszkanie w Warszawie, spróbuję przekonać Cię do zamieszkania w aucie.

O zapychaniu dziur między segmentami pisaliśmy już niejednokrotnie. Producenci dwoją się i troją, by zaoferować istniejący już od lat model w kilku nowych wersjach, a później dorzucić mu nieco mocy i stworzyć osobną linię, uzupełniającą paletę o kolejny wariant. Przodują w tym, a jakże – Niemcy.

A7 to niewątpliwie auto, za którym obejrzysz się w korku – nawet jeśli “dumnie” nosi legendarne literki TDI na klapie. Dla tych, którzy cenią nie tylko wygląd, w Ingolstadt przygotowano tradycyjnie bardziej rasowy model z przydomkiem S oraz wyzute nieco ze smukłości na rzecz agresywnych cięć stylistów – RS 7.

W zbliżonych ramach czasowych otrzymaliśmy do testu również najszybsze kombi na rynku – RS 6, jednak są to na tyle zbliżone konstrukcje, że nie będziemy poświęcali im osobnych artykułów. Biorąc pod uwagę fakt, że RS 6 Avant w poprzedniej wersji jeździliśmy już kilkukrotnie, tym razem będziemy jedynie wtrącać różnice dzielące rodzinną wersję modelu RS od sportowej coupe-limuzyny.

RS 7 budzi grozę na pierwszy rzut oka. Felgi w kolorze tytanu no i lakier – tak modny ostatnio mat, tym razem w zdecydowanie bardziej korzystnej, szarej wersji. Audi kipi agresją – długo, łagodnie opadająca tylna część nadwozia to element charakterystyczny modelu z siódemką w nazwie. RS jest jeszcze niższy i bardziej rasowy. Nadęte błotniki, więcej wlotów powietrza, sporej wielkości wydechy, nieco wstawek z włókna węglowego – to stara szkoła Niemców – krótko i na temat, bez rozwodzenia się nad stylistycznymi smaczkami, jak u Włochów.

Wnętrze również wypada korzystnie i pewnie Was to nie zaskoczy. Schludnie, przejrzyście i luksusowo, bez zbędnych fajerwerków. W testowanej – czarno-czarno wersji, jest nieco nudno, jednak carbon i pikowana skóra wprowadzają nieco elitarności, podobnie jak mięsiste fotele i logo RS w kilku miejscach. W zasadzie jedynymi wadami są ograniczenia przestrzenne dla pasażerów kanapy (miejsce na głowę) oraz przepastny (535 litrów), choć płytki i mało ustawny za sprawą opadającej klapy bagażnik. Tu zdecydowanie lepiej wypada Audi RS 6, w którym nie ma żadnej z tych wad.

Jednak dzisiaj nie na wizualnych doznaniach będziemy się skupiali. Audi RS 7 to rasowe auto sportowe. Co prawda nie posiada centralnie umieszczonego silnika, jednak motor na przedniej osi generujący moc 560 KM z 4 litrów pojemności, tworzy całkiem przyzwoitą bazę do spędzania snu z powiek kierowcom wielu bardziej sportowych wozów. Tę samą jednostkę znajdziecie m.in. na pokładzie oferowanego od jakiegoś czasu Bentleya Continental GT V8. Turbodoładowany silnik wrzeszczy wspaniałym, niskim bulgotem, dodatkowo spotęgowanym opcjonalnym, aktywnym układem wydechowym. Suche dane nigdy nie oddadzą tego, jak auto sprawuje się w realnym świecie, ale nawet liczby działają na wyobraźnię – 305 km/h i 3,9 sekundy do setki. To wyniki, których nie powstydziłoby się Porsche 911 Carrera, w dodatku ważące około pół tony mniej i mogące przewieźć 3 pasażerów (2 + 0,5 + 0,5 :-) ).

Rzecz jasna różnice w modelu RS nie są wyłącznie mechaniczne – modyfikacjom poddano również układ adaptacyjnego, sportowego zawieszenia, którego pracą można dyrygować z poziomu opcji systemu Audi Drive Select. Opcjonalnie montowany jest także sportowy mechanizm różnicowy tylnej osi dla napędu Quattro. Całości dopełnia (niestety również jako opcja, w dodatku kosztująca ponad 45 000 zł) ceramiczny układ hamulcowy, który jest w stanie zatrzymać ważące niemal 2 tony auto na niewyobrażalnym, jak na “cywilne” auto, dystansie.

To chyba wystarczająca ilość informacji wprowadzających. Audi RS 7 to oprócz wyglądu i luksusu pokładowego, przede wszystkim emocje. Ciężko mówić tutaj o jeździe autami tego segmentu po torze wyścigowym, jednak uniwersalność i radość z jazdy, jaką emanują tego typu samochody w ruchu drogowym, potrafią być świetnym substytutem wyczynowych aut bez wnętrza i z klatką bezpieczeństwa w środku. Wielozadaniowość objawia się chociażby w możliwości bezstresowego pokonania kilkuset kilometrowej podróży bez zmęczenia. Nie będzie to dystans godny wysokoprężnego odpowiednika, bo doładowane V8 lubi wypić, nawet mimo 8-biegowej skrzyni i systemowi odłączającemu połowę cylindrów przy niewielkim obciążeniu motoru. Jednak bądźmy szczerzy – jeśli ktoś kupuje tego typu wóz, mimo wszystko raczej w niewielkim stopniu liczy się z kosztami eksploatacji. Doświadczenie pozwala mi pokusić się o stwierdzenie, że niejeden właściciel fabrycznie nowego Ferrari, czy Lamborghini będzie uważniej przyglądał się spalaniu swojego sportowego auta niż ktoś, kto kupuje agresywne auto nacechowane tak, by dzielnie służyć w użyciu codziennym, a nie na torze. Biorąc pod uwagę tematykę portalu ExoticCars.pl – chyba zacząłem od złej strony. Ale skoro spalanie liczące średnio około 18 litrów na setkę mamy już za sobą, przerzućmy drążek skrzyni Tiptronic w pozycję Drive.

Prócz nieco bardziej dosadnego dźwięku dochodzącego z tylnej części nadwozia, RS 7 nie zdradza swoich możliwości. W podstawowych ustawieniach Audi tradycyjnie nie przenosi zbyt wiele informacji na kierownicę, a cały układ wspomagania jest nieco zbyt “leniwy” i luksusowy. W trybie Dynamic lub Individual na szczęście się nieco usztywnia, co daje sporo frajdy przy szybkich łukach. Tuż za ramionami kierownicy (wyobraźcie sobie, że nie jest spłaszczona u dołu, co jest modne ostatnio nawet w “sportowych” wersjach aut za mniej niż 100 000 zł), umieszczono oczywiście łopatki do zmiany biegów. Pomijając już wątpliwą ich “plastikowość”, sama reakcja na wydanie którąś z nich komendy, niestety chwilę trwa, co dość mocno ujmuje sportowemu charakterowi Audi, nawet w sportowym trybie pracy.

Spora tu wina skrzyni biegów – nie jest to montowany chociażby w S7 dwusprzęgłowy S-tronic, a tradycyjny Tiptronic, który kulturą pracy nie odbiega od nowocześniejszych skrzyń, jednak prędkością zmiany biegów – owszem. Zabieg ten podyktowany jest znacznie wyższym momentem obrotowym (700 Nm), który musi zostać przeniesiony na cztery koła. Tendencję tę od jakiegoś czasu obserwuję również na pokładzie Porsche – wszystkie mocniej zaawansowane tuningowe projekty dokonywane na bazie 911 Turbo, praktykuje się na przedliftingowych wersjach 997, wyposażone w skrzynię Tiptronic, a nie PDK z uwagi na jej żywotność i zdolność do przeniesienia ogromnych sił.

Silnik na komendy wydawane prawą stopą reaguje bardzo energicznie. Czuć, że motor jest doładowany i tętni wigorem w zasadzie przy każdej wartości obrotowej. Zawieszenie jest optymalne do większości napotkanych warunków i potrzeb kierowcy. Potrafi być względnie komfortowe (o luksusach raczej mowy nie ma), a także mocno hardcorowe. W zakrętach czuć masę auta i mimo wszystko dość ciężką V8-kę na przedniej osi. Auto nie jest jednak nadzwyczaj podsterowne. To również zasługa układu napędowego. Rewelacyjne quattro świetnie spisuje się na każdej nawierzchni – od równego asfaltu, przez mokre koleiny, kończąc na zakurzonej bocznej drodze. Wyprowadzenie RS 7 z trakcyjnej równowagi to naprawdę sztuka godna cyrkowca – auto idzie jak po sznurze, co prawdopodobnie podyktowane jest między innymi rozłożeniem mas. Dlaczego?

Sprowokowane Audi RS 6, wyposażone w dokładnie ten sam arsenał technologiczny i zmienione w zasadzie jedynie nadwozie, idzie bokiem po mokrym jak Subaru STI z odjęcia gazu. Wiem, możecie mówić, że to przecież głupota prowokować ciężkie, rodzinne auto z napędem na obie osie do sunięcia czterokołowym poślizgiem. Ale z drugiej strony… dlaczego nie? Dla miłośników wściekania się na prostej, Audi oferuje procedurę startową oraz opływowe nadwozie, dzięki czemu po zdjęciu ogranicznika macie szansę pokonać nawet podstawowe modele Porsche, czy Ferrari. Już widzę ten błysk w waszym oku i dylemat “co bym kupił za 800 000 zł”.

No właśnie. Niewyobrażalna suma, za którą można kupić ładne mieszkanie w przyzwoitej lokalizacji w stolicy Polski. Czy RS 7 jest warte takich pieniędzy? To z pewnością auto budzące duże emocje. Szybkie, ponętne i ekskluzywne. Kierowane raczej dla ludzi potrzebujących auta do wszystkiego. No, prawie wszystkiego. Bo tutaj dochodzimy do wplatanego przez kilka akapitów wątku RS 6. Z reguły jeśli coś jest do wszystkiego – jest do niczego. Wspomniałem już, że Audi linii RS raczej na torze się nie sprawdzi. Poza tym jednak jest szansa, że będzie to samochód do tańca i do różańca. Klientami Audi są z reguły osoby potrzebujące przestrzeni opakowanej nafaszerowaną sterydami otoczką. Jak więc wytłumaczyć sens istnienia RS 7? Nie jest zbyt wygodne dla rodziny, a relatywnie uniwersalność można porównać w zasadzie z Volkswagenem Golfem. Jest oryginalne, rzuca się w oczy. Gdzie tu jednak sens? Gdzie leży powód, dla którego poręczniejsze, a dla niektórych nawet ładniejsze (choć mniej futurystyczne i wizjonerskie) RS 6 jest 40 000 zł tańsze? Sam nie wiem. Pewne jest jedno – RS 6 łatwiej puścić poślizgiem. A jeśli zrezygnujecie już z mieszkania na rzecz sportowego Audi, wnętrze kombi urządzicie przytulniej, uwzględniając dodatkowo większy telewizor i mikrofalówkę.

Dane techniczne:

Audi RS 7 Sportback
Czym napędzany?
benzynowy, 4.0 v8 biturbo, 560 KM, 700 Nm
Jak duży?
4.97 x 1.91 x 1.41 m, 1995 kg
Jak szybki?
3.9 s, 250 / 305 km/h
Jak bardzo spragniony?
V8 + dwie turbosprężarki: to musi pić
Jak drogi?
od 542 800 zł
Spróbuj także…
BMW M6 Gran Coupe, Mercedes CLS 63 AMG, Porsche Panamera Turbo

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Audi

Data dodania: 13.05.2014

Autor: Łukasz Kamiński

Zdjęcia: Konrad Skura

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Audi RS 7 Sportback" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club