Test egzotyka: Aston Martin V8 Vantage

Powrót Aston Martin V8 Vantage

Na jubileuszowy, setny już test portalu ExoticCars.pl, przygotowaliśmy dla Was coś wyjątkowego. Prezentujemy auto Bonda w młodzieżowym wydaniu – Aston Martin V8 Vantage.

Na myśl o marce Aston Martin, zdecydowana większość z Was ma przed oczyma Jamesa Bonda i auto, którym poruszał się on w “Casino Royale”, czy “Quantum of Solace”. Spora również grupa myśli zapewne nawet, iż produkcja Astona ogranicza się do jednego modelu. Od 2005 roku na rynku dostępny jest Aston Martin V8 Vantage. Nie musicie obawiać się opinii niektórych kręgów społecznych, iż jest to auto przeznaczone dla synka, którego tatuś jeździ prawdziwym i męskim DB9. Według mnie jest to nawet jedna z ciekawszych propozycji oferowanych dzisiaj przez producenta z Wielkiej Brytanii.

Najmniejszy obecnie produkowany model Aston Martina od początku produkcji budził mieszane uczucia. Podobnie jak Gallardo w stajni Lamborghini, California w palecie Ferrari, czy chociażby Cayman u Porsche, wydawał się być produktem stworzonym bardziej pod zarabianie na markę i szukanie dziury w gamie oferowanych modeli, niż podtrzymywanie wysmakowanego charakteru i kwintesencji dotychczasowych produktów.

AMV8 nie ma konkretnie zdefiniowanego poprzednika. Jest to kompletnie nowy produkt Astona, zaprojektowany zgodnie ze świeżo wprowadzonymi trendami. Za teoretycznego protoplastę tego auta można uznać model V8 Vantage produkowany w latach 1977-1989, którego z dzisiejszym AMV8 łączy w zasadzie jedynie nazwa. Ówczesny Vantage był produktem wysoce bardziej kontrowersyjnym i rzadkim (wyprodukowano zaledwie 534 egzemplarzy). Później był jeszcze bardziej stonowany model Virage (w innych wersjach nazywany V8 lub Vantage właśnie). Tutaj również warto wspomnieć o korzeniach czysto terminowych, gdyż V8 z lat 1989-2000 był poprzednikiem Vanquisha, auta znacznie większego od testowanego przez nas dziś pojazdu.

“Baby Aston”, bo tak przyjęło się nazywać ten model, jest drugim autem marki (obok większego DB9) produkowanym zgodnie z nową linią stylistyczną producenta z Gaydon, wykorzystując przy tym technologię spiekania ramy VH Platform. Stylistycznie może urzekać proporcjami, krótkimi zwisami oraz zwartą, nieco napompowaną sylwetką. Tradycyjnie, zadbano o obniżenie masy. Samochód otrzymał wiele elementów karoserii z kompozytów aluminium i magnezu. AMV8 w zamiarach Astona miał być autem skierowanym do nieco młodszej klienteli, która niekoniecznie potrzebuje przepastnego GT wielkości dużej limuzyny. Stąd też stylizacja jest zdecydowanie bardziej młodzieżowa, zadziorna i agresywna, biorąc pod uwagę porównanie do większego DB9. Zachowano charakterystyczne elementy Astonów ostatnich lat – grill, czy chociażby klosze przednich reflektorów oraz tylnych lamp z przetłoczeniem. Łagodne, opływowe linie sprawiają, że każde wprawne oko dostrzeże dążenie projektantów do wyraźnego zaznaczenia zwartej, dwubryłowej sylwetki.

“Baby Aston” jest więc pojęciem bardziej wskazującym na wymiary auta, niż niedojrzałość do charyzmy, którą charakteryzuje się marka. Mimo wszystko Vantage nie jest jednak samochodem małym. 438 cm długości plasuje go w gronie aut, z którymi Aston do tej pory nie mógł konkurować. A w rynkowym sparingu i boju o klienta AMV8 sporo namieszał. Zacięcie konkuruje on z Porsche 911, czy nawet Ferrari F430. Aston Martin V8 Vantage niczego nie udaje. Mimo bardziej sportowo nacechowanego charakteru, to nadal auto klasy GT, a więc z 911-tką na torze może mieć problemy, choć nie od dziś wiadomo, że Astona nie kupuje się jedynie z myślą torowego upalania.

A skoro wspomnieliśmy o sportowych aspiracjach Brytyjczyka, to warto napisać kilka słów o sercu. Zanim jednak pokuszę się o wciśnięcie tajemniczego przycisku ENGINE START, pozwolę sobie poświęcić kilka minut na nieco bardziej szczegółowe obejrzenie wnętrza. Gdy tylko otworzymy unoszące się nieco do góry drzwi, od razu zauważymy i poczujemy jakość grubej, ręcznie wyprawianej skóry. Nad głowami pasażerów rozpościera się niebo z alcantary. Po zajęciu miejsca, chyba każdy ma wrażenie, iż jest to samochód szyty na miarę własnych gabarytów. Fotele nie są ekstremalnie kubełkowe, posiadają jedynie lekki zarys podparć bocznych, co jednak zdaje się w niczym nie przeszkadzać. Środek utrzymany jest w eleganckim stylu, nie razi bijącymi po oczach detalami, tudzież wyszytym na kierownicy napisem “robię 1:30 na Torze Poznań”. Wysokogatunkowa skóra oraz czarne drewno piano powodują, że kierowca wraz z pasażerem (tak – Vantage jest autem dwuosobowym) mogą odciąć się od otaczającego ich szarego świata. Materiały spasowane są perfekcyjne. Generalnie w mój gust nie trafia jedynie kompletnie archaiczny panel nawigacji, który przy pracy wyglądem przypomina otwartą konsolę Nintendo DS sprzed kilku ładnych lat. Wnętrze naszego Astona wyściełane jest czarną skórą z czerwonymi szwami, które dodają wysmakowanego szyku, podobnie jak dość skromny guzik uruchamiający silnik, od którego ciężko oderwać wzrok – w końcu ileż można oglądać wnętrze? Czas wziąć do dłoni kluczyk z pilotem żywcem wziętym z Mondeo TDCi.

Po przekręceniu stacyjki i kliknięciu guzika startera wykonanego z zimnego szkła, do życia budzi się spektakularnie brzmiąca 32-zaworowa V8-ka o pojemności 4,3 litra i mocy 380 koni mechanicznych. Nasz egzemplarz dodatkowo wyposażony jest w wydech przelotowy pozbawiony wytłumień, co jedynie potęguje doznania dochodzące do uszu. We współpracy z sześciobiegową manualną przekładnią Graziano (umieszczoną tuż przed tylną osią i połączoną z silnikiem przez karbonowy wał napędowy osadzony w aluminiowym tunelu), motor ten zapewnia wrażenia godne nawet mocniejszych aut. Spowodowane jest to tym, jak pojazd klei się do jezdni. Niska i szeroka sylwetka Vantage oraz niemalże idealne rozłożenie masy (49:51) sprawia wrażenie, iż czujemy się jakbyśmy poruszali się luksusowym gokartem. Biegi wchodzą precyzyjnie, choć nie bez wyczuwalnego oporu charakterystycznego dla stricte sportowych samochodów. Jak wspomniałem wcześniej, nie jest to torowy zabójca. Dostrzeżemy to również po fakcie, iż Aston Martin V8 Vantage jeśli trzeba jest pokorny jak baranek. Kiedy wdusimy jednak pedał gazu nieco mocniej, Brytyjczyk zamienia się w pełnokrwistego byka z ADHD. Wolnossąca jednostka napędowa napędzająca tylną oś uzyskuje maksymalny moment obrotowy 410 Nm. Pozwala to na żwawe poruszanie się najmniejszym Astonem, a przy nieumiejętnym operowaniu prawym pedałem, trzeba się zdrowo namachać pewnie leżącą w dłoniach kierownicą. Pierwszą setkę na odlanym z aluminium prędkościomierzu ujrzymy już po niecałych 5 sekundach, a wskazówka zatrzyma się dopiero na wartości 282 km/h. W dniu dzisiejszym tak spektakularne przyspieszenia zbyt często nie wystąpiły. Drogi województwa lubelskiego są jednymi z najgorszych na wschodzie Polski. Udało nam się jednak znaleźć kilka świeżych odcinków asfaltu w okolicach Jeziora Białego, gdzie mamy szansę napawać się nutką egzotycznego smaku za sterami Aston Martina V8 Vantage.

Auto wydaje się być przyjazne kierowcy. Samochód nie jest narowisty, czy też nadzwyczaj twardy, a po kilku godzinach obcowania z nim stwierdzam, że z powodzeniem może służyć jako pojazd do poruszania się na co dzień. Jeśli jesteś tylko w stanie wydać niemal 600 tysięcy złotych za podstawową wersję…

Dane techniczne:

Aston Martin V8 Vantage
Czym napędzany?
benzynowy 4.3 V8, 380 KM, 410 Nm
Jak duży?
4,38 x 1,87 x 1,26 m, 1538 kg
Jak szybki?
4,9 s, 280 km/h
Jak drogi?
ok. 104 tys. euro
Spróbuj także…
Jaguar XK, Porsche 911 Carrera S, Maserati GranTurismo

 

Galeria zdjęć

Kategoria: Aston Martin

Data dodania: 13.04.2010

Autor: Łukasz Kamiński

Zdjęcia: autor i Bartłomiej Urban

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Aston Martin V8 Vantage" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club