Polska premiera BMW 1 M Coupe | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Polska premiera BMW 1 M Coupe

Powrót Polska premiera BMW 1 M Coupe

Kategoria: BMW

Data dodania: 22.06.2011

Autor: Mateusz Żuchowski

Na świecie dwie rzeczy szczególnie imponują pod względem tempa zwiększania populacji - Chińczycy i nowości BMW. Stajemy oko w oko z najmłodszym dzieckiem z Bawarii. Mamy niewiele czasu, bo już musi robić miejsce swojemu następcy!

W obliczu wstępu dziwnie zabrzmi więc fakt, że na najmocniejszą, wyjątkową wersję M musieliśmy czekać prawie osiem lat. Firma była zbyt zajęta wymyślaniem nowych nisz i podbijaniem tak egzotycznych dla nas rynków jak nowobogackie Chiny i pełne przepychu ulice centrum Sankt Peterburga. Tymczasem zaledwie kilka tygodni po wprowadzeniu 1 M Coupe do produkcji ukazano już zdjęcia następcy. Jaki był w tym cel? Bynajmniej kontrowersyjna uroda następcy nie miała zmotywować klientów do wykupienia końcówki oryginału (jak to miało miejsce w przypadku trudnego do przełknięcia wyglądu siódemki E65). Wyjątkowa seria miała być symbolicznym zakończeniem, łabędzim śpiewem niezwykle udanego modelu – wszak seria 1 to jeden z najlepiej sprzedających się BMW w historii, mający na swoim koncie ponad milion usatysfakcjonowanych klientów. 1 M miał być potwierdzeniem klasy tego modelu, ale i technologicznym wodotryskiem zwracającym oczy motoryzacyjnego świata na to zapomniane już nieco auto. Ostateczny model naprawdę jest ostatni.

To, co najbardziej spodoba się czytelnikom portalu ExoticCars.pl, to charakter tej wersji. W materiałach wewnętrznych BMW określany jest jako “pirat” i tak ma być postrzegany. To nie jest jedno z tych aut, obok którego znajdziesz tabliczkę z paskami wpływu na środowisko rodem z lodówki. Jego znakiem rozpoznawczym są przerysowane spojlery i poszerzenia, które informują natomiast o swoim wpływie na emocje kierowcy. Wbrew pozorom, te wszystkie lotki i wentylacje wystające ze wszystkich stron mają jednak także funkcjonalny cel. Dzięki bardzo fajnej bazie, za którą posłużyła jedynka coupe, ma ewidentnie młodzieńcze proporcje, doprawione jednak masywnymi dodatkami które podpowiadają nam, że konfrontacja na ulicy nie zostawia dużych szans. Karoseria jest 2 centymetry niżej, a rozstaw osi 7 cm szerszy z przodu i 4,6 cm z tyłu. To samochód zbudowany z myślą o młodych, którzy cenią najwyższą technologię z soundtrackiem Fast and Furious w tle. Już na tę chwilę nawiązania do kultowego E30 M3 są zbyt oczywiste, aby je dalej pomijać – prezentowany samochód można traktować jako duchową reinkarnację bodaj najbardziej udanego M w historii, z którego inspiracje czerpie pełnymi garściami. Podczas gdy kolejne generacje M3-ki rosły we wszystkie strony i wyposażane były w coraz bardziej wymyślne rozwiązania, ktoś zwrócił uwagę na potrzebę powrotu do korzeni – prostego, lekkiego wozu reprezentującego podstawowe wartości.

Wszak chyba tylko w ten sposób można wytłumaczyć fakt, że za równowartość minimum 240.000 złotych dostajemy tego typu wnętrze. To zabawne połączenie twardych plastików i leciwego designu z wznoszącym się na wyżyny programu Individual alcantarowego wykończenia i przepastnego wyświetlacza obsługującego najnowszą wersję iDrive. Ogólnie jest jednak smutno – kilka kolorowych nitek na kierownicy splecionych w określony sposób wzbudzi szybsze bicie serca tylko u znawców tematu. Cele samochodu sportowego wypełniono jednak w stu procentach – fotele mają wydatne trzymanie boczne, kierownica jest idealnej wielkości, zegary niezmiennie bardzo czytelne, ergonomia bezbłędna. Oczywistym ograniczeniem jest skromna w stosunku do M3 ilość miejsca – ciężko wyobrazić sobie 1 M w roli przepastnego grand tourera, w czym większy brat sprawdza się znakomicie.

Konstruktorzy wykazali tyle samo konserwatyzmu przy wnętrzu co przy wybieraniu skrzyni. Debiut 1 M zbiegł się czasowo z wejściem do produkcji podobnej w założeniach wersji odwiecznego rywala – Audi. Przypadkowo, stojący po dwóch stronach ringu konkurenci mają dokładnie taką samą moc silnika i maksymalny moment obrotowy… Ale RS 3 wzorem swoich większych braci łapczywie zgarnia cały możliwy arsenał: wloty powietrza na pół nadwozia, napęd quattro i siedmiobiegową, dwusprzęgłową skrzynię. Trochę dziwi więc fakt, że w czasach biegów zmieniających się częściej niż sympatie Kluzik-Rostkowskiej, BMW trzyma się starego, dobrego sześciobiegowego manuala, zawieszenia bez możliwości regulacji i dyfra na tylną oś. Z drugiej strony, 911 GT2 RS radzi sobie z dokładnie takimi samymi rozwiązaniami i nikt na nie nie narzeka.

Ale 1 M Coupe jest tylko pozornie prostym wozem. To, czego nie widać, to najnowsze zdobycze bawarskiej technologii. Układ hamulcowy i zawieszenie wrzucono wprost z M3 E92, mamy więc tarcze o średnicy 360 mm z przodu i 350 mm z tyłu oraz jedną z najlepszych kombinacji wahaczy i sprężyn znanych ludzkości. Pod maską poczynił się jeszcze większy postęp – pozbawiając już wszelkich złudzeń purystycznych fanów marki, M GmbH nawiązała trwały romans z turbosprężarkami. To kolejny silnik z tym rozwiązaniem, obok konstrukcji stosowanej w modelach X5 M, X6 M i M5. Tym razem jednak wyjątkowo rzędowa szóstka – pod tym względem zachowana jest akurat zbieżność z najbardziej uznanymi wzorcami: prezentowany na zdjęciach, zachowany w zjawiskowym stanie E30 M3 Evolution z południa Polski zasilany jest wysilonym do granic możliwości R4 o mocy 225 KM. Tu postęp jest ewidentny – nowy motor generuje 340 KM i równe pół tysiąca niutonometrów, co przekłada się na przyśpieszenie do 100 km/h w poniżej 5 sekund i dawno nieobecne skłonności do zamiatania bokiem. Te drugie są nam obiecane, bowiem samochodem przez cały czas nie jeździliśmy. Nie możemy więc potwierdzić też jeszcze założenia, że wsparcie turbosprężarki wydatnie wzbogaci niższo-średni przedział obrotów i polepszy elastyczność. Aby odciąć uzasadnione obawy, że 1 M Coupe to trochę zretuszowane już dobrze znane 135i, wykorzystano zupełnie inny blok silnika – korzystając z przepastnego koszyka części BMW sięgnięto po starszy motor znany z Z4 sDrive35i, korzystający z dwóch rzędowo ustawionych turbin zamiast jednej.

Ale czy to wystarczy, aby uznać 1 M Coupe za wydarzenie na miarę modeli marki sprzed ery SUV-ów? Czy potrafi przyprawić o takie ciarki jak M3 i M5? Póki co wiemy tylko tyle – wraz z ewolucją motoryzacji zmienia się też M GmbH. Nie jest to już mały warsztat dopieszczający technologicznie z cierpliwą starannością co najważniejsze modele, ale kolejna maszynka do zarabiania pieniędzy w światowym koncernie bawarskiego potentata. Ludzie prowadzący ten dział od początku produkcji w ostatnich latach byli sukcesywnie usuwani, torując drogę ku M-terenówkom i coraz bardziej funkcjonalistycznym rozwiązaniom. Ale to jeszcze nie powód, aby 1 M Coupe uznawać za niepełnego członka rodziny. W końcu największy zarzut – doładowanie silnika – można zripostować historycznym faktem, że samochód, który dał początek całej idei M GmbH i położył podwaliny pod M3 i M5 to… 2002 turbo.

zdjęcia: Kacper Szczepański

Podziel się

&description=Polska premiera BMW 1 M Coupe" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Galeria zdjęć

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club