Pierwszy kontakt z nowym BMW serii 1 | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Pierwszy kontakt z nowym BMW serii 1

Powrót Pierwszy kontakt z nowym BMW serii 1

Kategoria: BMW

Data dodania: 06.10.2011

Autor: Mateusz Żuchowski

W obliczu szalonej ofensywy nowych modeli BMW łatwo przeoczyć tak ważne nowości, jak nowa seria 1. A to przez cały czas samochód oparty o bardzo dobry pomysł, teraz wreszcie w bezbłędnym wykonaniu.

Mało kto zdaje sobie już sprawę, że wszyscy pamiętamy jeszcze czasy, kiedy oferta BMW składała się z trzech modeli: serii 3, 5 i 7. Kiedy stopniowo wprowadzano Z3, X5 czy rzeczoną serię 1, konserwatyści narzekali na zatracanie charakteru marki i rozmienianie się na drobne. Teraz, kiedy stratedzy marki bez opamiętania kreują kolejne nisze odpowiadając na pytania, których jeszcze nikt nie zdążył zadać, wprowadzone kilka lat temu modele zdążyły się zadomowić na dobre.

Seria 1 należała na początku niewątpliwie do tych propozycji, które stanowiły wyzwanie dla entuzjastów marki. Charakter celujący bardziej w stronę codziennej funkcjonalności niż osiągów zdradzał większe zainteresowanie zwykłymi ludźmi niż zagorzałymi fanami, ale ci rzeczywiście zaczęli kierować swoje kroki w kierunku salonów marki z Monachium. Przez swoją siedmioletnią karierę na świecie sprzedano ponad milion jedynek, a dla obłaskawienia bawarskich fundamentalistów konstruktorzy popełnili bardzo zgrabne coupe.

Jak się miało później okazać, „kontrowersyjny” kompakt dostał rolę przygotowania odbiorców przed jeszcze ambitniejszym poszerzeniem zasięgu BMW – w narożniku już rozgrzewana jest linia modeli miejskich, na ukończeniu jest już napęd elektryczny, a za trzy lata od teraz pojawi się konstrukcja z napędem na przód. Czy odkryjemy zatem w na pozór zwyczajnym F20 jeszcze jakikolwiek ślad rozwoju?

Jak miało to miejsce w przypadku wszystkich ostatnich premier produkcyjnych modeli BMW, mamy do czynienia z kompetentnym dopracowaniem i zaktualizowaniem dobrych założeń poprzednika – pod względem stylistycznym, technologicznej efektywności i standardu komfortu. A, nie ukrywajmy tego, w przypadku jedynki pole do popisu przy polepszaniu było akurat całkiem spore. Pomimo zupełnie dobrych wyników sprzedaży, bawarski kompakt nie przebił się z cienia światowych bestsellerów. Oprócz największego zarzutu – słabych materiałów w środku – do listy winowajców tego stanu rzeczy należy dopisać mało atrakcyjną stylistykę i rozczarowujące właściwości jezdne. Całe szczęście że aż dla 70% kupujących jedynkę to ich pierwsze BMW – nie wiedzą, do czego powinni być przyzwyczajeni.

Jako że pierwszy kontakt z następcą miał wymiar wyłącznie statyczny, możemy przekonać się o poprawie tylko niektórych właściwości. Ale to i tak ważna chwila, bowiem pierwsze zdjęcia prasowe nie zdradzały oznak uratowania stylistyki. Jedynka wygląda na nich jak delfin butlonosy z posępnym wzrokiem, ale jak się okazuje na żywo, duże przednie światła pozytywnie wpływają na proporcje. Pozostała ta sama sylwetka z długą maską i wyciągniętą ku tyłowi kabiną – dla jednych okrutnie niezgrabna, u innych wywołująca sentymentalne skojarzenia z Z3 Coupe. Tu jednak kilka centymetrów wszerz i wzdłuż przy zachowaniu tej samej wysokości zadziałało na korzyść – całość wygląda dynamiczniej i bardziej sportowo niż poprzednio. Najważniejszym krokiem w dobrym kierunku są jednak jak zawsze w przypadku projektów van Hooydonka złożone detale i kilka prostych linii, które swoim silnym przekazem nadają wyraz całemu opakowaniu. Jak miało to miejsce w przypadku innych przejść z projektu Bangla do stylizacji jego ucznia i następcy, samochód z wyrazu geometryczno-eksperymentalnego dojrzał do linii bardziej stonowanej, eleganckiej i ponadczasowej. Najlepszym tego dowodem niech będą większe nerki wzorowane na siódemce. Łatwo da się rozpoznać rozwiązania przejęte bezpośrednio z poprzednika (linia boczna, boczne i tylne przetłoczenia, linia okien), ale od razu widzimy w tym nowe auto: najwięcej uwagi przykuwają te nieszczęsne przednie światła, które w rzeczywistości wyglądają tak… drogo. No i to nadal stare dobre klasyczne ringi. Tylnym jednak ciężko uwolnić się od skojarzenia z Polo.

Jak to na ogół w takich przypadkach bywa, konstruktorzy nie mogli się oprzeć się pokusie napompowania nadwozia o kolejne kilka centymetrów – na długość rozciągnięto je aż o 8,5 centymetra. Radość pasażerów z tyłu okazuje się jednak przedwczesna – tylko 21 milimetrów z tego poszło na rzecz ich nóg. Gdzie podziała się reszta ciężko powiedzieć – trochę dostało się bagażnikowi, który jest teraz o 30 litrów większy formując już pojemność 360 litrów. Wartość tę można powiększyć nawet do 1200 litrów po złożeniu tylnej kanapy z trzema oddzielnymi oparciami. Jest to więc liga takich weteranów pragmatyzmu jak Ford Focus albo Volkswagen Golf. Nadal przegrywa jednak z nimi pod względem ilości miejsca w środku, szczególne z tyłu – wyższym osobom miejsca będzie starczyło na styk.

BMW ma się jednak bronić świetnymi materiałami i roztaczaniem tej specjalnej aury, którą marketingowcy z lubością określają mianem premium. U poprzednika przed osiągnięciem tego efektu skutecznie bronił plastik twardszy od kryptonitu, ale odgłosy krytyki były na tyle silne, że twórcy nowej generacji skupili się na pozbyciu się wszelkich zastrzeżeń tego typu. Choć przesiadając się z większych modeli marki w jedynce nadal czuć oszczędności, to jest to pełnoprawne BMW w najlepszej formie – wykończenie nie wygląda już na takie tanie i ucieka najdalej jak można od nudy. Projekt to obecne już praktycznie we wszystkich modelach marki stonowane połączenie ponadczasowości z elegancją – prosto, bardzo ergonomicznie i czytelnie. Postęp nie jest widoczny gołym okiem, ale go czuć. Zupełnie nic odkrywczego, ale w sumie po co zmieniać to, co się sprawdza? Jednocześnie będą je cenić miłośnicy niemieckiego konserwatyzmu i designerskiego polotu. To, co jest szczególnie fajne w przypadku serii 1 na tle konkurencji to zachowanie tych dumnych wyróżników BMW, tak naprawdę zupełnie niepotrzebnych klientom tego modelu – napędu na tył czy zwróceniu konsoli środkowej w stronę kierowcy. Teraz dumnie góruje nad nią ekran o przekątnej 6.5, albo nawet 8.8 cala.

Szczególnie godne uwagi w nowej jedynce to dwa specjalne pakiety wyposażenia, najintensywniej promowane w momencie wejścia modelu na rynek: linie Sport i Urban. Każdy z nich kosztuje 7.755 zł i zawartym weń wyposażeniu ma zadanie wykreować określony charakter auta, trafiając bezpośrednio w upodobania większej grupy klientów. Pomyślcie o tym jak o programie BMW Individual z supermarketu. W skład każdego pakietu wyróżniającego wchodzą określone materiały wykończenia wnętrza, garść gadżetów i dominujący kolor. W przypadku wariantu sportowego to czarny, którym pokryto grill (ciekawe ilu właścicieli skojarzy to z M GmbH, o ile w ogóle o czymś takim słyszało) oraz pozostałe detale nadwozia, włącznie z końcówką układu wydechowego. Fajnym akcentem jest kontrastowa czerwień, podrzucona na kluczyk, przeszycie kierownicy i zegary. Linia miejska nie utożsamia się wbrew nazwie z transportem publicznym, bardziej trafna byłaby chyba nazwa: ekskluzywna, a to za sprawą dodatków ze skóry. Dominującym kolorem jest tu biały, którym na zewnątrz pokryto wszystko co się da (włącznie z nerkami, efekt co najmniej intrygujący), a i środek nim hojnie obdarzono. Naprawdę mocny efekt i nawet nie tak osobliwy, jak można by się spodziewać. Nieśmiało przebija się coś z produktu Apple’a, a biorąc pod uwagę, że firma ta obecnie dysponuje większym budżetem od Stanów Zjednoczonych, to BMW bierze przykład z dobrych wzorców.

Nie sposób wypowiadać się jeszcze o jeździe tym samochodem, ale można snuć przypuszczenia, że jest dobra – przynajmniej mniej rozczarowująca niż w przypadku protoplasty. Choć nie to zaważyło bezpośrednio o mało inspirujących przeżyciach za kółkiem E81, warto odnotować zwiększoną o 30% sztywność nadwozia i zmniejszoną o 60 kg masę. Istotniejszy jest fakt, że jedynka nadal rozwijana jest wspólnie z trójką – tym razem jej nową generacją, którą także zobaczymy już niedługo. Oznacza to więc zachowanie tylnego napędu i w pełni niezależne zawieszenie: MacPhersony z przodu i wielowahaczowe z tyłu. Wraz z powiększonym rozstawem osi powinno być trochę stabilniej i pewniej.

Pod maskę trafią wyłącznie jednostki doładowane i to tylko poprzez TwinPower: cennik wersji benzynowych obejmuje wyłącznie absolutną nowość – jednostkę 1,6 z bezpośrednim wtryskiem paliwa i zmiennymi fazami Double Vanos. W swoich założeniach jest to silnik wzorowany na rewelacyjnej trzylitrowej rzędowej szóstce, ale w tym przypadku wskaźniki efektywności są nawet lepsze. Przywykliśmy do tego, że BMW pod względem silników to prawdziwi cudotwórcy i tak jest też tym razem: przy mocy 136 KM średnie spalanie wynosi 5,7 l/100km, a w przypadku wariantu 170 KM zaledwie 0,2 l/100 km więcej. W tym przypadku inwestowanie w wersję wysokoprężną można już więc zacząć podważać, gdyby nie to, że ta w teorii jest nawet ekonomiczniejsza. Diesle reprezentuje także tylko jedna jednostka: dwulitrowe R4, które doczekało się na tę okoliczność gruntownej optymalizacji. Dzięki szeregowi małych zmian silnik ma palić zaledwie 4,5 l/100 km, i to niezależnie od wariantu mocy: 115, 143 albo nawet 184 KM. Brzmi trochę za dobrze, aby było prawdziwe, ale niewątpliwie właścicielom jedynek będzie pojawiał się uśmiech na twarzy po zerknięciu na wyniki spalania na komputerze pokładowym.

To uczciwe wynagrodzenie poważnych kosztów poniesionych w salonie. Jedynka nigdy nie należała do grona samochodów tanich i ambitne uluksusowienie nowej generacji na pewno tego nie zmieni. Ceny zaczynają się od 99.900 zł za najsłabszą benzynę, a kończą (póki co) na 119.900 zł – wszystkie szalone wersje dopiero nadejdą. Mimo przyzwoitego wyposażenia standardowego, na kilka opcji kilkanaście tysięcy trzeba jeszcze będzie wydać – pomijając nawet któryś z opisywanych, lansowanych pakietów, przyda się choćby pakiet Drive Comfort (m.in. obsługa z kierownicy, lepsze radio, nawigacja i Bluetooth, razem za 4.857 zł), czujniki parkowania za absurdalne 3.061 zł czy reflektory biksenonowe (3.857 zł). Sprzedawca słono sobie życzy choćby za elektrycznie regulowane fotele (5.102 zł) czy skórzaną tapicerkę (6.490 zł). Nawet felgi potrafią tu kosztować 9.387 zł. Jedną z opcji, na którą powinni przeznaczyć oszczędności nie tylko oldschoolowi fani BMW to automatyczna skrzynia z aż ośmioma przełożeniami. Gdyby ktoś poddawał w zasadność posiadanie tak wielu biegów przy silniku o zwyczajnej mocy odpowiedź jest prosta: bezustanna obecność na najlepszych z punktu widzenia wydajności obrotach, co przekłada się na wydobycie maksymalnego potencjału elastyczności i niskie spalanie. Akompaniuje jej standardowo inkorporowana strategia EfficientDynamics, w skład której wchodzi tutaj wszystko od ruchomych aerodynamicznych żeber grilla poprzez Start-Stop po ingerencję w pracę pompy paliwowej i skrzyni biegów. Po raz pierwszy kierowca będzie miał do dyspozycji także bezkompromisowy tryb jazdy ECO PRO, który ucina energię wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe – w ogrzewaniu lusterek i siedzeń, klimatyzacji, a nawet modulując pracę pedału gazu, mocno bezpośrednio motywując kierowcę do oszczędniejszej jazdy. Z takim batem nad głową sporo jednostek schodzi poniżej 120 g CO2/km i żadna nie przekracza 137 g, ale co to interesuje polski rząd. Oszczędzimy wyłącznie przy dystrybutorze.

Mimo świetnych preferencji nowa BMW jedynka na pewno nie będzie miała łatwego życia. Lada moment zostanie przyćmiona przez nowości konkurentów – Audi A3 i klasę A Mercedesa. Może obawiać się także rywala z własnego podwórka, Mini Countrymana. Ale w przypadku tego modelu bardzo ważny jest fakt, że to dopiero początek, a nie koniec rozwoju: podobnie jak w przypadku poprzednika, także teraz póki co dostępny jest tylko pięciodrzwiowy hatchback, ale na przestrzeni kolejnych lat oprócz wersji 3d, coupe i cabrio, pojawi się także 1 GT i masa innych modeli, wspartych już na przednionapędowej bazie UKL1. Czy zwykły hatchback nie zginie pod tą całą ofensywą nowatorskich produktów? Ciężko się oprzeć wrażeniu, że BMW tym razem zagrało zbyt ostrożnie – w przypadku tego modelu przydałaby się bardziej rewolucja, niż tylko ewolucja w dobrym kierunku. Jedynka ma wszystkie podzespoły, które mogą z niej uczynić świetny samochód, ale nadal za mało w tym nowatorstwa i sprytu, a zbyt dużo zwyczajności. Bardzo dobry samochód, ale nadal nie materiał na bestseller.

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Pierwszy kontakt z nowym BMW serii 1" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Galeria zdjęć

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club