Mercedes klasy S: ikona po raz szósty | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Mercedes klasy S: ikona po raz szósty

Powrót Mercedes klasy S: ikona po raz szósty

Kategoria: Mercedes

Data dodania: 16.05.2013

Autor: Jakub Krępa

Myślisz: luksusowa niemiecka limuzyna, mówisz: Mercedes. Myślisz: luksusowy Mercedes, mówisz: klasa S. I tak już po raz szósty.

Zacznijmy od tego, że w nowej klasie S nie znajdziemy żadnej, klasycznej żarówki. Ani jednej, nawet najmniejszej. Wszystkie zostały zastąpione diodami LED, które skutecznie obniżają zapotrzebowanie na prąd, a tym samym – zużycie paliwa i emisję CO2. W przednim reflektorze znajdziemy takich diod aż 56, w tylnym kloszu – kolejne 35. A to jeszcze nic, bo we wnętrzu, można ich naliczyć łącznie 300…

Ale nie samymi LED-ami klasa S żyje. Została zaprojektowana przy bardzo rygorystycznych wytycznych dotyczących aerodynamiki, dzięki czemu może pochwalić współczynnikiem oporu powietrza wynoszącym zaledwie 0,24. A wygląda, trochę jak odświeżona niedawno klasa E, trochę jak poprzednia klasa S, a z tyłu nawet trochę jak CL. Czy się komuś podoba, czy też nie, to już kwestia gustu, ale trzeba jej oddać, że już na pierwszy rzut oka wiemy, z jaką marką i modelem mamy do czynienia. A to przecież w tym wszystkim chodzi.

Co ciekawe, po raz pierwszy w historii tego modelu, inżynierowie najpierw opracowali wersję z przedłużonym rozstawem osi, a później dopiero skrócili ją do normalnego wariantu. Jest to ukłon szczególnie w stronę rynków azjatyckich, gdzie bardzo duży odsetek właścicieli tych modeli korzysta z usług szoferów. Pomimo, że nowy model w wersji LWB ma taki sam rozstaw osi jak poprzednik (3165 mm), to auto jest dłuższe o 21 mm, szersze o 29 mm i wyższe o 11 mm (wymiary to odpowiednio 5246 mm, 1899 mm i 1491 mm). Wewnątrz przełożyło się na zwiększenie przestrzeni z przodu o 12 mm nad głową, o 14 mm na wysokości ramion i o 10 mm na wysokości łokci. Z tyłu z kolei, na nogi jest o 14 mm więcej przestrzeni, a na ramiona o kolejne 9 mm. W tamtej sekcji, w krótkim modelu będzie wybierać pomiędzy dwiema konfiguracjami (klasyczna kanapa lub dwa indywidualne fotele), a w długim – między aż pięcioma.

Wracając do przodu, to na pierwszy rzut oka środek nowej klasy S kontynuuje wiele pomysłów, zarówno stylizacyjnych jak i ergonomicznych, z aktualnie jeszcze oferowanego modelu. Nie ma jednak wątpliwości, że całość została stworzona od podstaw, z uwzględnieniem aktualnych trendów we wzornictwie i nowoczesnej technologii. Ponownie, na desce rozdzielczej zlokalizowano jedynie przyciski sterowania układem klimatyzacji, a wszystkimi pozostałymi funkcjami zarządza zlokalizowane na tunelu środkowym pokrętło systemu COMMAND piątej generacji. Ustawienia i polecenia wyświetlane są na potężnym, panoramicznym wyświetlaczu kolorowym o długości prawie 31 cm, zlokalizowanym na szczycie deski. Kierowca przed oczami ma bliźniaczy wyświetlacz, zastępujący klasyczne zegary i dający możliwość swobodnego wyboru prezentowanych na nim informacji. Największym odstępstwem od klasyki jest rezygnacja z centralnie wyświetlanego na nim prędkościomierza – teraz zarówno wskazania prędkości, jak i obrotów otrzymały równorzędną wagę. Programiści niemieckiej marki wklepali 30 milionów linijek kodu, aby ta cała elektronika idealnie ze sobą współpracowała.

Mercedes zadbał także o walory akustyczne auta – zostało ono wyciszone z użyciem 150 różnych materiałów wytłumiających. Dzięki temu pełne skrzydła rozwinąć może system nagłośnienia dostarczony przez Burmestera – o mocy 1500 watów, liczący 24 głośniki i symulujący efekt trójwymiarowego dźwięku. Za walory zapachowe odpowiada z kolei specjalny system perfumowania kabiny, działający w 5-minutowych cyklach. Do wyboru cztery zapachy: freeside, sports, downtown i nightlife.

Pod maską jak na razie może zagościć jeden z czterech silników, z których dwa to hybrydy. Pod oznaczeniem S 300 BlueTEC Hybrid kryje się połączenie 4-cylindrowego diesla o pojemności 2.1 litra i mocy 204 KM z 20-konnym elektrykiem, co ma owocować średnim zużyciem paliwa na poziomie zaledwie 4.4 l/100 km przy naprawdę dobrych osiągach (setka w 7.6 s). S 400 Hybrid to z kolei benzynowy motor 3.5 V6 o mocy 306 KM plus elektryczny o mocy 27 KM. Tutaj obiecywane średnie zużycie to 6.3 l.

Bardziej “klasycznie” pod względem rozwiązań napędowych prezentują się modele 350 BlueTEC i 500. Pierwszy to diesel 3.0 V6 o mocy 258 KM, który ma średnio spalać 5.5 l oleju napędowego na 100 km. Ten drugi z kolei, to ja na razie topowy model z 4.7-litrową V8 o podwójnym turbodoładowaniu i mocy 455 KM i 700 Nm. Osiągi tutaj są więcej niż przyzwoite – setka pojawia się na cyfrowym prędkościomierzu już po 4.8 s.

A do tego jak zwykle, gigantyczna ilość elektroniki wspomagającej kierowcę i pasażerów. Nowa klasa S potrafi z pomocą specjalnej kamery skanować na bieżąco drogę przed autem i przygotowywać zawieszenie do pracy, poprawiający tym samym komfort i prowadzenie. Oczywiście, auto potrafi też samo utrzymywać i regulować prędkość, hamować, korygować tor jazdy, informować o niebezpieczeństwach, a kiedy już nieuniknione – przygotować się do wypadku. Otwartym pozostaje pytanie, w której generacji klasy S kierowca (szofer?) stanie się zbędny…

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Mercedes klasy S: ikona po raz szósty" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Galeria zdjęć

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club