Lamborghini Aventador J: piąty jeździec apokalipsy

Powrót Lamborghini Aventador J: piąty jeździec apokalipsy

Kategoria: Lamborghini

Data dodania: 11.03.2012

Autor: Krzysztof Małysa

Gdy Święty Jan miał wizje, na pewno w czeluściach po zerwaniu wtórej pieczy zobaczył Aventadora J. Pięknego i silnego Belzebuba, wyrywającego głowę wraz z kręgosłupem swoim huraganowym podmuchem wiatru. Niestety, nie umiejąc zrozumiale wytłumaczyć wiernym co widział, pominął ten fakt w opisie Apokalipsy.

Tak było najłatwiej – przecież 2000 lat temu ciężko byłoby ludziom wytłumaczyć, że powóz nie tylko może sam jechać, ale co więcej – ma awangardowe kształty, jest płaski i niski (4890/2030 mm bez lusterek/1110 mm w najwyższym punkcie), na samym środku ma ustawiony peryskop i choć jest cały z węgla, to jest intensywnie czerwony jak piekielne otchłanie i połyskuje metalicznym chromem. Święty Jan mógł również próbować tłumaczyć, dlaczego przednie koła (20 cali) są o cal mniejsze od tylnych i po co mają chłodzić podczas jazdy te talerze skryte za nimi. W dodatku jak to możliwe, że ważąc tyle, co dwa konie (tak naprawdę nie wiadomo o ile jest lżejszy do seryjnego Coupe, ważącego 1575 kg), ma siłę jak ich 700.

Póki co nie musiałby się także tłumaczyć z osiągów, gdyż Lamborghini ich po prostu nie podało. Ciekawi mnie jak by opisał tył ze spoilerem oraz dyfuzorem i jednocześnie jak by wytłumaczył do czego one służą.

Z opisem wnętrza też by nie było łatwo – nawet dzisiaj ciężko pojąć fakt, że tapicerka stworzona jest włókna węglowego, do wykonania którego użyto żywicy polimerowej, dzięki czemu zachowuje elastyczność i można używać ten materiał m.in. do produkcji odzieży (Lamborghini nazwało tą tkaninę Carbonskin). O wyglądzie nic by nie mógł napisać, przecież stwierdzenie, że diabeł, choć upadł, zachował swą anielską urodę i nadal rozkochuje w sobie miliony ludzi, zostałoby pewnie uznane za nawoływanie do kultu szatana.

Do tego pełen puryzm. Brak przedniej szyby tłumaczy również brak klimy, choć powyżej 300 km/h większość społeczeństwa uzna takie rozwiązanie za masochizm. O braku radia czy nawigacji nie będę wspominać w aucie, w którym szyby boczne są na stałe. Cóż, kult wymaga poświęceń, a jeźdźcy, jak głosi Biblia, mają być skrajnie bezwzględni.

Choć wersja J jest bezkompromisowym speedsterem na bazie Aventadora, a nazwą nawiązuje do miury Joty z 1970 (nazwę zapożyczyła od załącznika “J” w regulaminie FIA stosowanego w wielu klasach aut sportowych), to cenę szacowaną na około 2,1 mln Euro plus podatki można uznać za atrakcyjną. W dzisiejszych czasach, gdy najważniejsza jest niepowtarzalność, nie ma nic lepszego na rynku. Aventador J powstał tylko w jednym egzemplarzu i po tym, jak trafi w prywatne ręce, Lamborghini nie będzie mogło się nim pochwalić nawet w muzeum. Niektórzy mogą powiedzieć, że przecież to tylko ścięty Aventador i Lamborghini próbuje kogoś naciągnąć. W tej wersji jest jednak tyle nowych elementów miedzy zderzakami (które też nie pasują do zwykłego Aventadora), że zbudowanie repliki na bazie coupe będzie bardzo kosztowne. Lecz nie zdziwią nas takie próby stworzenia replik tej piękności z piekła rodem.

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Lamborghini Aventador J: piąty jeździec apokalipsy" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Galeria zdjęć

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club