Ferrari California T: w rytmie turbo | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Ferrari California T: w rytmie turbo

Powrót Ferrari California T: w rytmie turbo

Kategoria: Ferrari

Data dodania: 18.02.2014

Autor: Jakub Krępa

Najbardziej niedocenianemu modelowi w gamie przypadła ważna rola: California została pierwszym turbodoładowanym Ferrari od ćwierć wieku i jednocześnie pierwszym od czasów legendarnego F40.

Pod swoją długą maskę, California dostała zupełnie nowe, 3.8-litrowe V8 wspierane przez parę turbosprężarek. Wywodzi się ono z jednostki napędzającej nowe Maserati Quattroporte, ma jednak od niej większą pojemność (3855 ccm vs 3799 ccm) i zmienione tak wiele elementów (których listą nie będziemy Was zanudzać), że w Maranello wolą mówić, że to dwie różne jednostki.

Na potrzeby Californii V8 otrzymało bardziej drapieżny charakter, a co za tym idzie – więcej mocy. Nowy silnik rozwija 560 KM – to o 70 KM więcej niż wyciskano z dotychczas montowanego, wolnossącego V8 o pojemności 4.3 l. Moc maksymalna w dodatku osiągana jest przy aż 7500 obr/min – czyli zaledwie o 250 obrotów niżej, niż w starej jednostce. Nie ma się więc co martwić o rasową charakterystykę pracy nowej Californii, tym bardziej że szczególną uwagę położono na wyeliminowanie turbodziury.

Bardziej istotny od dodatkowych koni mechanicznych jest przyrost niutonometrów. Teraz w Californii jest ich do dyspozycji aż 755 – czyli o 250 więcej, niż dotychczas. Są one w dodatku osiągane przy bardzo podobnych obrotach – 4750 zamiast 5000.

Dzięki temu Ferrari może obiecać, że California T przyspiesza do setki w czasie zaledwie 3.6 s – a to już przecież rewiry 458 Spider. Prędkość maksymalna to z kolei 316 km/h. Spalanie i emisja CO2 też spadają, więc ekolodzy mogą choć trochę się uśmiechnąć.

A na pewno cieszyć się będą panowie z działu marketingu, bo wprowadzenie do oferty turbodoładowanej Californii zbiega się z powrotem turbo do Formuły 1. Ach, jak my kochamy te przypadkowe sytuacje, składające się w logiczną całość.

Oczywiście California otrzymała wraz z nowym silnikiem także kurację odmładzająco-upiększającą. Z przodu wygląda teraz niczym FF albo F12 (nadal nie możemy się zdecydować), z tyłu zaś przypomina nam zaś leniwca Sida z Epoki Lodowcowej. Dobrze, że chociaż końcówki układu wydechowego są teraz w poziomie, a nie w pionie. Odświeżono także wnętrze, które teraz czerpie z FF. Na szczycie deski, między dyszami nawiewów, umieszczono wskaźnik ciśnienia doładowania, który Włosi sprytnie nazywają “turbo response”.

Doładowana California zadebiutuje już w marcu, podczas targów w Genewie.

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Ferrari California T: w rytmie turbo" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Galeria zdjęć

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club