Chevrolet Corvette C7 Stingray: “płaszczka” powraca! | ExoticCars.pl – Portal Samochodów Egzotycznych

Chevrolet Corvette C7 Stingray: “płaszczka” powraca!

Powrót Chevrolet Corvette C7 Stingray:

Kategoria: Chevrolet

Data dodania: 15.01.2013

Autor: Jakub Krępa

A przynajmniej bardzo chcieliby tego ludzie z Chevroleta. Przyjrzyjmy się więc, co oferuje siódma już generacja Vette.

Corvette C7 to pierwszy od trzech i pół dekady model, który nosi nazwę “Stingray”. Kto jednak oczekuje w niej stylu retro pokroju Camaro czy Mustanga, będzie musiał obejść się ze smakiem. Nowa Vette jest bowiem bardzo high-tech i doszukiwanie się w niej odwołań do klasyka jest trudnym zadaniem. My dopatrzyliśmy się tylko takich elementów, jak żaluzjowe wyloty powietrzna na masce, skrzela na przednich błotnikach i zamaszyście poprowadzone “biodra” tylnych nadkoli. To chyba jednak trochę za mało, żeby nadać tej generacji przydomek “Stingray”.

Poza tym Corvette C7 sprawia wrażenie dziwnie mało amerykańskiej. Okej, nikt nie będzie miał problemu z rozpoznaniem z jakim autem ma do czynienia, ale mrużąc oczy, z przodu można dopatrzeć sie SRT Vipera, a bocznej sekcji tyłu – Nissana GT-R. No i najbardziej charakterystyczny element auta – dwie pary okrągłych tylnych świateł – został od nowa nakreślony, tym razem w postaci nieregularnych wielokątów. Także i cztery umieszczone centralnie w rzędzie końcówki układu wydechowego nie każdemu muszą przypaść do gustu…

O ile niektórzy z nas do stylu Corvette C7 będą musieli się po prostu przyzwyczaić lub przekonać, to Amerykanom na pewno nie można odmówić pieczołowitości, z jaką przygotowali to auto od strony mechanicznej. Mimo że C7 jest delikatnie większa od poprzedniczki (dłuższa i szersza, ale niższa), to ważyć będzie od niej mniej. Ile dokładnie – nie wiemy. Ujawniono tylko rozkład mas między osie wynoszący 50/50 i to, że na nowej, aluminiowej ramie przestrzennej udało się zaoszczędzić 45 kg (jest ona swoją drogą także sztywniejsza o 57%), na wykonanym w większym stopniu z włókna węglowego (maska, panele dachowe) i kompozytów (błotniki, drzwi i tylna sekcja) nadwoziu – 17 kg, a na elementach przedniego zawieszenia – 4 kg. Tylne to co prawda nadal wykonane z kompozytów poprzeczne resory piórowe, ale szczególnie w odmianie ZR1 poprzedniej generacji auto dowiodło, że rozwiązanie to w żadnym stopniu nie przeszkadza mu pokonywać na torze uznanych rywali. Ogółem, z poprzednika w niezmienionej formie przeniesiono tylko dwie części mechaniczne.

Na pewno nie jest to silnik. C7 nosi pod swoją carbonową maską nowe serce, nazwane LT1. To oczywiście wolnossące V8, które przy pojemności 6.2 l generuje moc 450 KM i 610 Nm, czyniąc z nowego Stingraya najmocniejszą podstawową Vette wszechczasów. Ponadto Chevrolet obiecuje, że pomiędzy 1000 a 4000 obr/min, silnik ten jest tak samo mocny, jak 7-litrowe serce modelu Z06 poprzedniej generacji.

Moc ta trafia oczywiście na tylne koła, ale za pośrednictwem 7-biegowej skrzyni manualnej. To dopiero drugi w historii samochodów osobowych, po tym z nowej 911-tki, manual o takiej liczbie przełożeń. Ciekawe, czy Amerykanie nie pogubią się przy takiej ilości “mieszania”. Na pewno pomagać im będzie system automatycznego wyrównywania obrotów podczas redukcji lub wbijania wyższego biegu, który znamy np. z Nissana 370Z. Dla tych bardziej zagubionych, pozostawiono w opcji 6-biegowy automat.

Nie znamy jeszcze osiągów C7, ale możemy się spodziewać przyspieszenia do 100 km/h w 4 s i prędkości maksymalnej z trójką z przodu.

Chevrolet postawił też na trochę high-tech. Znany z testowanej przez nas ZR1 selektor “charakteru” auta, został rozbudowany. Wybierać teraz można aż z 5 trybów jazdy – Weather, Eco, Tour, Sport, i Track, których zmiana wpływa na 12 różnych elementów, jak choćby elektroniczne stróże, czułość przepustnicy czy czucie układu kierowniczego. To ostatnie swoją drogą, ponoć zostało bardzo dopracowane w stosunku do poprzednika.

Dla żądnych bardziej sportowych wrażeń, od razu oferowany jest opcjonalny pakiet Z51, w którego skład wchodzi trzecia generacja zawieszenia Magnetic Ride, elektroniczna szpera na tylnej osi, bardziej rozbudowana aerodynamika, sucha miska olejowa czy dodatkowa chłodnica dla oleju w skrzyni biegów.

Amerykanie także bardzo chwalą się nowym wnętrzem, które ma oferować najwyższą jakość zarówno pod względem materiałów, jak i ich spasowania. Główne skrzypce ma tu grać skóra wysokiej próby, aluminium i włókno węglowego. Poza tym w ciekawie zaprojektowanej kabinie znajdziemy dwa kolorowe ekrany o średnicy 8 cali (jeden na konsoli środkowej, a drugi między zegarami) oraz sportowe fotele z ramą wykonaną z magnezu, co pozytywnie wpływa na ich sztywność i masę. Szkoda tylko tego elektronicznego hamulca ręcznego – mamy nadzieję, że będzie on jedynie rzadko wybieraną opcją…

Podziel się

Podyskutuj o tym na naszym forum

&description=Chevrolet Corvette C7 Stingray: “płaszczka” powraca!" data-pin-do="buttonPin" data-pin-config="above" target="_blank">

Galeria zdjęć

Nasi partnerzy Zostań naszym partnerem
  • Exotic Car Club
  • Gentleman
  • Sklepy motoryzacyjne ProfiAuto – Partner ExoticCars.pl
  • Agencja Hostess Modelina -Hostessy.co
  • ShineFactory
  • SCP
  • Battle Royale
  • S13user
  • KiwiGifts
  • Auto-West
  • Trynid
  • Autogespot
  • Alfoholicy.org
  • SexWars.pl
  • Classic autoCUP
  • Rolls Royce Club